Home > Mobilne > Recenzja: Sony Xperii Z5 Premium nie tylko z nazwy

Recenzja: Sony Xperii Z5 Premium nie tylko z nazwy

Ostatnimi czasy coraz bardziej popularne stały się specjalne wersje flagowych modeli czołowych producentów. Przez ostatnie lata mieliśmy do czynienia z różnego rodzaju compactami, activami, miniaczami czy innymi zoomami i ultrami. W tym roku pojawił się jednak nowy gracz na rynku „ulepszonych” flagowców – Sony Xperia Z5 Premium. Czy nazwa (i adekwatna do niej cena) tego cudu techniki przekłada się choć trochę na rzeczywistość?

Pudełko i wygląd

Sony przyzwyczaiło nas już, że ich pudełka są po prostu ładne. Niezbyt dużych rozmiarów kartonik ozdobiony został od frontu jedynie nazwą modelu oraz grafiką go przedstawiającą, co dobrze daje nam do zrozumienia, z jakim urządzeniem mamy do czynienia. 

z5 pudełko

Prawdziwy pokaz piękności zaczyna się jednak dopiero po otworzeniu tego właśnie pudełka – Xperia Z5 Premium jest chyba najładniejszym urządzeniem, jakie miałem okazję testować. Może nie jest to ten sam “typ” urody co Lumia 930 lub Galaxy S6 Edge, ale na pewno nie można odmówić mu pięknego designu. Testowana przeze mnie wersja złota pięknie świeciła po oczach metalowymi krawędziami wykończonymi na połysk, co w tym wariancie kolorystycznym co prawda może nie każdemu się spodobać, ale dla mnie wyglądało to po prostu genialnie. 

Na wysoki połysk wykończona została tylna tafla szkła, która tym razem zachowuje się praktycznie jak lustro, odbijając dokładnie wszystko. Co do tego zabiegu stylistycznego mam już niestety wątpliwości, ale ponownie – w tym kolorze wyglądało to całkiem przyjemnie. Najmniej nietypowym elementem wyglądu Xperii Z5 Premium jest jej przód – tutaj mamy do czynienia ze standardową dla wszystkich obecnych telefonów taflą szkła z czarnymi ramkami i dość dużym – aż 5,5-calowym – ekranem.

 

Na tym etapie należy również wspomnieć o zastosowaniu przez Sony wodoodpornego złącza microUSB, dzięki czemu w końcu aby naładować Xperię, nie musimy męczyć się z tymi absurdalnie niewygodnymi zaślepkami – ta ochrania już jedynie slot na kartę nanoSIM oraz microSD. Tradycyjnie już na boku urządzenia znalazł się również zaczep na smycz, dzięki czemu na upartego możemy nasz telefon zawiesić na szyi, aby nie zgubić go aż tak łatwo – swoją drogą, czy ktoś jeszcze z tego korzysta?

z5 dół

Dlaczego „Premium”?

Główne założenie Xperii Z5 Premium zdradza już jej sama nazwa – człon „Premium” daje nam do zrozumienia, że nie mamy do czynienia z kolejną Xperią Z. Ten telefon ma być czymś więcej. Jak Sony postarało się to uzyskać? Patrząc na materiały promocyjne od razu w oczy rzuca nam się tak mocno reklamowany ekran o rozdzielczości 4K – do jego jednak przejdziemy za sekundę. Najpierw chcę poruszyć ten mniej nagłośniony dowód na bycie „premium”.

z5 kam
Przedni aparat 5MP

Przez ostatnie lata miałem do czynienia z dziesiątkami telefonów. Każdy z nich wykonany był lepiej lub gorzej. Dotychczas pod tym względem królowały iPhony Apple lub Samsungi Galaxy S6/S6 Egde. Trzymając w dłoni Xperię Z5 Premium po raz pierwszy, od razu zauważyłem, że Sony tym razem wkroczyło na kompletnie inny poziom.

z5 jack

Flagowce innych producentów może i są sztywne, dobrze spasowane, metalowo-szklane i piękne. Cały czas jednak czujemy, że są one dość delikatne. Biorąc je do ręki mamy wrażenie, że jednak są zabawkami, a nie urządzeniami gotowymi przetrwać trud codziennego życia. Przy Xperii Z5 Premium wszystko to wygląda kompletnie inaczej. Telefon ten może i nie jest najlżejszy czy najcieńszy na rynku. Ale to właśnie dzięki temu wydaje się on być tak solidny. Kładąc go przy iPhone 6S za każdym razem miałem wrażenie, że to ten drugi przypomina delikatną zabawkę dla dzieci. Xperia za to ze swoimi metalowymi, złotymi krawędziami wyglądała jak narzędzie pracy poważnych ludzi – wyglądała jak urządzenie klasy Premium.

z5

Wróćmy jednak do tego ważniejszego chwytu marketingowego – ekranu 4K. Wiecie co? To jedna z najbardziej przereklamowanych funkcji telefonu, jaką kiedykolwiek widziałem. Zacznijmy od tego, że prawdziwa rozdzielczość 4K włącza się tylko w wybranych aplikacjach (np. Album od Sony), czego tak naprawdę i tak nie widać. Przez większość czasu system bowiem renderuje się w FullHD, które to rozciągane jest do 4K trafiając na ekran. Może i faktycznie wygląda to trochę lepiej niż w zwykłym telefonie, ale powiedzmy sobie szczerze – więcej niż prawdziwe 2K w innych flagowcach naprawdę już nie potrzebujemy. Jak sam ekran sprawdza się w innych aspektach? Pomijając fakt, że jednak nie jest to AMOLED, prezentuje się bardzo, ale to bardzo dobrze. Kolory są żywe, kontrast mocny, kąty widzenia w zupełności zadowalające – ogólnie mówiąc ekran prawie idealny.

Działanie i bateria

Xperia Z5 Premium wyposażona jest ogólnie we wszystko co najlepsze – ekran 4K, genialny aparat (o tym za chwilę), 3GB RAM oraz Snapdragon 810. Jak ten ostatni sprawuje się w codziennym użytkowaniu? Jak to można byłoby oczekiwać po aktualnie jednym z najmocniejszych układów na rynku smartfonów wszystko działa wyśmienicie. Przez dwa tygodnie ciężkiego używania telefon nie zawiódł mnie ani podczas codziennych czynności, ani przy działaniu na wielu aplikacjach jednocześnie. Ogólnie rzecz biorąc, jest bardzo dobrze, tak jak przystało na flagowca. W osiągnięciu tego wszystkiego bardzo pomogła również nakładka na system, którą producent dopracował już chyba do perfekcji. Jak przystało na Sony – jest ona bardzo lekka, a zmiany, które wprowadza, są delikatne, co czyni ją moją ulubioną nakładką spośród wszystkich obecnych na urządzeniach konkurencji. Jedyny minus? To praktycznie to samo, co widzimy na telefonach firmy od… właściwie to samego początku serii Z. Ale to chyba już tradycja u Sony…

Co ciekawe, Sony udało się nawet rozwiązać problem przegrzewania się Snapdragona 810, który występuje na praktycznie każdym urządzeniu z tym procesorem. W jaki sposób? W środku Xperii Z5 Premium znajduje się mały heat-sink, który odprowadza ciepło bezpośrednio z układu, rozprowadzając go po całym telefonie, dzięki czemu w żadnym jego miejscu nie jest parząco gorący, jak to chociażby w przypadku Xperii Z5 Compact. Bardzo „bezpiecznie” przedstawia się również sprawa baterii. Z5 Premium bez ładowania dwóch dni może już nie przetrwać, ale po całym dniu ciężkiego użytkowania zostawało jej jeszcze około 30% energii. Dla porównania Nexus 5 w połowie dnia potrzebował już pilnego kontaktu z powerbankiem.

Aparat

z5 aparat

Sony od czasów Xperii Z1 chciałoby słynąć z najlepszych aparatów na rynku smartfonów. Jak im to wychodzi – wszyscy wiemy. Pod tym względem króluje jednak Apple i Samsung. Czy Z5 Premium jest w stanie coś zmienić? No niestety nie za bardzo. O ile ich aplikacja Aparatu jest moim zdaniem najlepsza, to już niestety same moduły nie do końca. Zdjęcia potrafią wyjść naprawdę dobrze, ale niestety nie zawsze się tak dzieje.

aparat xperia z5 1

Faktycznie, po chwili zabawy w trybie profesjonalnym fotografie wyglądają genialnie, ale na trybie automatycznym (czyli najpopularniejszym wśród większości użytkowników) są one po prostu średnie – szczególnie w porównaniu z konkurencyjnym Galaxy S6 lub iPhone 6S. Matryca o rozdzielczości 23MP gwarantuje nam zdjęcia o naprawdę wysokiej rozdzielczości (ale ponownie – tylko w trybie profesjonalnym), a dzięki autorskiemu oprogramowaniu Sony fotografie po wykonaniu potrafią być znacząco poprawione (głównie chodzi tutaj o odszumianie, podkręcenie jasności oraz kontrastu), ale nadal często pozostawiają one wiele do życzenia. Obecnie Sony ma genialną podstawę do dalszych ulepszeń na tym polu – miejmy nadzieję, że już niedługo będą w stanie dogonić konkurencję.

Multimedia

Przyznaję się, że nie mam absolutnie zielonego pojęcia, jak Sony to robi, ale dźwięk z ich smartfonów brzmi na słuchawkach (i to wcale nie jakoś wyjątkowo drogich) po prostu genialnie. Zauważyłem to jeszcze przy okazji testów Xperii Z3 Compact, ale mam wrażenie, że Z5 Premium wchodzi tutaj na jeszcze wyższy poziom. Muzyka puszczana z tego telefonu jest o wiele bardziej… pełniejsza, czystsza niż u konkurencji.Sama jakość dźwięku to jednak nie wszystko – dzięki bardzo rozbudowanym ustawieniom możemy dostosować brzmienie telefonu zarówno do naszych słuchawek, uszu, jak i odsłuchiwanych utworów. Bardzo dobrze prezentują się także same głośniki wbudowane w telefon. Są one głośne, skierowane prosto w twarz użytkownika, a przy okazji gwarantują nam bardzo dobrą jakość odtwarzanych materiałów.

Podsumowanie

Tak jak przystało na każdą kolejną generację “zetek” Sony, Z5 Premium to “tylko” (choć patrząc na chociażby Xperię Z3 Compact „aż”) ulepszona wersja poprzednich modelów firmy. Mamy prawie ten sam design, tę samą nakładkę, te same funkcje. Tym razem jednak bez zaślepek na microUSB, z lepszym aparatem, mocniejszą specyfikacją, no i… chyba tyle. Mimo wszystko Xperia Z5 Premium jest jednak czymś więcej. Właśnie dzięki temu słowu “Premium” w nazwie mamy do czynienia z urządzeniem, które co prawda kosztuje absurdalnie dużo (prawie 4 tysiące złotych), ale jest na swój sposób wyjątkowe. Może nie za sprawą wyświetlacza 4K, jak próbuje nam wmówić Sony, ale samym wykonaniem, wyglądem. Ja wiem, to być może ciężkie do zrozumienia, ale wystarczy, że kiedykolwiek weźmiecie w dłoń ten telefon – od razu zrozumiecie, o czym mówiłem.

Autor tekstu:

Maciek Leszczuk  – Redaktor-amator, przyszły technik-informatyk, fan Formuły 1, przeciwnik benchmarków. A, jeszcze jedno – miłośnik jamników 🙂  Prywatnie z Samsungiem Galaxy S6 Egde i jakimś tam tabletem z Windowsem w szafie.