Home > Mobilne > Xperia X – pięknie zapakowane rozczarowanie

Xperia X – pięknie zapakowane rozczarowanie

Nowa seria X, następca wysłużonych „zetek”, miała za zadanie odświeżyć ofertę Sony na rynku smartfonów z Androidem. Jej główny model – chociaż nie określiłbym go mianem flagowca – to opisywane dzisiaj urządzenie, nazwane po prostu Sony Xperia X. Reklamowany jest jako sprzęt, bez którego nie da się żyć; takie stwierdzenie, w połączeniu z wygórowaną ceną (na ogół pomiędzy 2000 a 2500 złotych w sklepach), może tylko wywołać ponury grymas. Niestety Xperia X nie wyróżnia się pozytywnie na tle swoich bezpośrednich konkurentów wydanych w tym samym roku, takich jak na przykład Samsung Galaxy S7 czy HTC 10, a fakt, że kosztuje mniej więcej tyle samo co chociażby LG G5, wydaje się być nieudanym żartem.

Design

Po tak krytycznym wstępie zwrócę jednak najpierw uwagę na dobre strony Xperii X. W zasadzie przy każdym kolejnym smartfonie od Sony można na temat wyglądu powiedzieć to samo, w końcu różnic dużych nie ma. Jak dla mnie to spora zaleta – Xperie od zawsze były bardzo urodziwymi urządzeniami, a powolny rozwój wzornictwa dobrze im służy. X kontynuuje tradycję linii Z, łącząc prostotę i elegancję, dodając przy tym trochę świeżości. Cieszy też możliwość robienia zdjęć osobnym przyciskiem aparatu. Co ciekawe, nie potrzebujemy żadnego przyrządu do otworzenia szufladki na kartę SIM – wystarczy paznokieć.

 

Cały smartfon dobrze leży w dłoni i przyjemnie się z niego korzysta, jednak muszę przyczepić się do jednej rzeczy – przyciski głośności ulokowano w prawym dolnym rogu obudowy, co zdecydowanie nie przyczynia się do wygody użytkowania. Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku obsługi aparatu, ponieważ przyciski głośności służą wówczas jako obsługa zoomu i są wtedy o wiele przydatniejsze.

 

Materiały, z których wykonano Xperię X, stoją na wysokim poziomie – jak przystało na sprzęt w tej cenie. Tył, podobnie jak krawędzie, zrobiony jest z wytrzymałego szczotkowanego aluminium. Ekran i resztę frontu smartfona pokryto szkłem 2,5D. Jest ono dość odporne na zarysowania oraz odciski palców. Ułożenie gniazd nie odbiega od tradycji – na dole micro USB, na górze minijack.

 

Niestety nie mogę dużo powiedzieć na temat zawartości pudełka, ponieważ do redakcji dostaliśmy sam telefon bez jakichkolwiek dodatków. Dorzucono za to osobno ładowarkę Sony UCH10, którą mogę pochwalić za dość sprawne działanie.

 

Ekran

W Xperii X znajdziemy stosunkowo niewielki ekran o przekątnej 5 cali, który działa w rozdzielczości full HD, dając nam 441 pikseli na cal. Wyświetlany obraz jest ostry, kąty widzenia prawie idealne, kolory odpowiednio nasycone, a zakres regulacji jasności bardzo szeroki – po prostu ekran bez wad. No, może przydałaby się wyższa rozdzielczość – jednak głównie po to, by nie odbiegać od konkurencji, ponieważ 1080p przy 5 calach to i tak moim zdaniem wystarczająco dla jakości obrazu. Nie zabrakło także jednej z moich ulubionych opcji, będącej w zasadzie małym, ale przyjemnym szczegółem – telefon można wybudzić dwukrotnym stuknięciem. Zadbano także o tryb rękawiczek, który z pewnością przyda się w chłodniejszych miesiącach roku.

 

Oprogramowanie

Podobnie jak w temacie wzornictwa, oprogramowanie w Xperii X można podsumować stwierdzeniem: to samo, tyle że odświeżone. I podobnie nie jest to zła rzecz – nakładka graficzna wygląda naprawdę dobrze. Tradycyjnie dostajemy garść bloatware’u od Sony, a także cały zestaw aplikacji Google. X działa fabrycznie pod kontrolą Androida 6.0.1, a przed końcem roku użytkownicy powinni dostać możliwość aktualizacji do wersji 7.0.

 

Wydajność

Interesujący jest wybór procesora – w gąszczu urządzeń z układami Snapdragon z serii 800 Xperia X wyróżnia się zastosowaniem słabszego modelu, Snapdragon 650. Cztery rdzenie 1,4 GHz i dwa mocniejsze, 1,8 GHz, wystarczają jak najbardziej do zwykłego korzystania z telefonu – nie zostaniemy negatywnie zaskoczeni przez lagi podczas przeglądania internetu czy korzystania z komunikatorów. Wszelkie bardziej wymagające działania, jak na przykład uruchamianie gier, niestety stanowią już problem dla „iksa”. Pomimo obecności trzech gigabajtów RAM-u, czas ładowania aplikacji nie zachwyca. Reasumując, niestety nie jest to sprzęt dla smartfonowych graczy – co prawda na ekranie Xperii X, który jest naprawdę świetny, wszystko będzie wyglądać doskonale, jednak wydajność pozostawia wiele do życzenia. Dołączam również zrzuty ekranów z benchmarków, które chyba trochę przeceniają to urządzenie.

 

Bardzo rozczarowała mnie bateria Xperii X. Pomimo że wszędzie w Internecie można znaleźć informacje, że akumulator o pojemności 2620 mAh sprawuje się bardzo dobrze, to osobiście przy przeciętnym korzystaniu ciężko mi było z niego wyciągnąć więcej niż 3–4 godziny pracy na ekranie. Dołączony zrzut ekranu to już drastyczny przypadek – a nie robiłem w ten dzień niczego szczególnie wymagającego (internet, Messenger, trochę aparatu i trochę gier). Chyba wolę twierdzić, że dostałem egzemplarz z wadliwą baterią niż myśleć, że to faktyczna wydajność zastosowanego akumulatora.

bateria

Aparat

Główny obiektyw w Xperii X ma aż 23 megapiksele – wobec czego musimy przygotować się na to, że zdjęcia robione w najwyższej jakości będą zajmować dość sporo miejsca. Kąt widzenia jest bardzo szeroki (ogniskowa 24 mm), a jasność wynosi f/2.0. Na papierze wszystko wygląda świetnie – jednak niestety rzeczywistość mocno rozczarowuje. Da się zauważyć zbytnie wyostrzanie zdjęć (zwłaszcza przy 23 MP), co daje im sztuczny wygląd, a sporymi wadami są także brak możliwości nagrywania wideo 4K i optycznej stabilizacji obrazu. Koniec końców, element mający być największym atutem tego smartfona, pozostawia wiele do życzenia.

 

Zdjęcia wykonane przy domyślnych ustawieniach

Aplikacja aparatu została mocno odświeżona (w końcu!) w porównaniu z poprzednimi wersjami. Teraz mamy do dyspozycji dużo sprawniejszy tryb ulepszonej automatyki, a przy manualnym robieniu zdjęć możemy skorzystać z modyfikowania wszystkich ważnych parametrów.

Podsumowanie

Przez cały czas pisania tej recenzji miałem w myślach cenę urządzenia (przypominam: 2000–2500 złotych). Z bólem przyznam, że w prawie każdym aspekcie Xperia X nie spełnia oczekiwań związanych z taką wyceną, ratuje się jedynie wygląd. Pochwalić trzeba też ekran. Ciężko powiedzieć, dla kogo przeznaczony jest ten model – zbyt drogi na średnią półkę, jednak zdecydowanie zbyt słaby, by umieścić go pośród elity smartfonów z Androidem. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że kolejna próba odświeżenia Xperii przez Sony będzie dużo bardziej udana.


Autor tekstu

Tomasz Hotloś – fan szybkiego wolnego oprogramowania, niedoszły doktor matematyki, przyszły doktor informatyki. W wolnych chwilach zawzięty gracz komputerowy, delikatnie uzależniony od serii Football Manager.