Home > Gry > Felietony > Wyznania młodego konsolowca

Wyznania młodego konsolowca

Mam tylko jedną ambicję, rozumiesz? Chcę, żeby to stało się naprawdę. Chcę zobaczyć ich wszystkich żyjących w zgodzie: pecetowców, konsolowców i casuali. To wszystko.
~Bob Marley

Tak, jestem graczem konsolowym.

Gracze dzielą się na dwa obozy: gracze pecetowi i konsolowcy. Dla mnie nie ma znaczenia, kto na czym gra, gdyż jest to wyłącznie kwestia komfortu – komu na czym wygodniej.
Niemniej jednak bardzo często jesteśmy świadkami wojen przypominających porachunki kiboli ŁKS-u i Widzewa – pecetowcy naskakują na graczy konsolowych i odwrotnie, stawiając sobie za punkt honoru uświadomienie członkom przeciwnej frakcji, że ich sprzęt, delikatnie mówiąc, do niczego się nie nadaje.
Takowych starć nie da się uniknąć – były obecne już od czasów walki Amigi z Commodore. Branża gier dzieli się w wielu kwestiach – na przykład wojny posiadaczy konsol PlayStation z właścicielami platform Microsoftu czy przekrzykiwanie się graczy CoD-owych i Battlefieldowych.
W tym tekście chciałbym przedstawić swój punkt widzenia – i tak, bez bicia przyznaję się, że jestem graczem konsolowym. Już wyjaśniam dlaczego.

Od razu mówię – nie mam nic do pecetów. Ba, uważam, że w wielu kwestiach są one dużo lepsze, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę możliwości graficzne czy mnogość konfiguracji sprzętowych. Ja jednak gram na konsolach – jestem posiadaczem obu konsol poprzedniej generacji, a na moją półkę pod telewizorem zmierza powoli PS4. Owszem, na pececie zdarza mi się grać, zwłaszcza w strategie, niektóre erpegi oraz przygodówki, przede wszystkim dlatego, że większość gier w tych gatunkach nie pojawiła się na konsolach, co jest spowodowane niemożnością przeniesienia niektórych mechanik na bądź co bądź prymitywne pady.

Photo credit: Blakkos via Foter.com / CC BY-NC-SA
Photo credit: Blakkos via Foter.com / CC BY-NC-SA

Przejdźmy do sedna, czyli tego, dlaczego w zasadzie gram na konsolach i bez skrępowania przyznaje się do bycia konsolowcem. Otóż główny tego powód jest tak banalny, że aż wstydzę się o tym pisać. Chodzi mi mianowicie o… komfort. Tak. Po prostu o wiele bardziej wolę zasiąść z wygodnym padem w ręku, walnąć się na kanapie albo w fotelu i grać na dużym ekranie. Tak, wiem, komputer także można podłączyć do telewizora i efekt będzie podobny – i tutaj pojawiają się kolejne, mniej znaczące argumenty. Przede wszystkim naprawdę niewielkie skomplikowanie. Przez cały okres trwania generacji nie muszę niczego wymieniać i niczego ulepszać, ponadto nie muszę użerać się z programami antywirusowymi, instalacjami, zabezpieczeniami i wszystkimi innymi rzeczami, które odciągają nas od grania. Tak, wiem – pecety mają to do siebie, że mogą służyć do wszystkiego i nawet te słowa piszę na komputerze. Nie mówię już o przeglądaniu Internetu, tworzeniu grafik i wszystkim innym, do czego możemy używać naszego blaszaka.

Photo credit: William Hook via Foter.com / CC BY-SA
Photo credit: William Hook via Foter.com / CC BY-SA

Okej, ja wszystko rozumiem. Ale proszę was, mości pecetowcy – odwalcie się od moich upodobań. Nic do was nie mam, ale to naprawdę irytujące, gdy ciągle słyszę zarzuty w stronę grania na konsolach. To tak, jakby ktoś czepiał się tego, czy lubię barszcz, czy wolę pomidorową. Nie widzę powodu obrażać kogoś, kto lubi znienawidzone przeze mnie danie. No kurczę, nie najeżdżam na ludzi lubiących łososia.

Wygoda przede wszystkim

Lubię grać na konsolach, bo nie muszę męczyć się z instalacją i wymaganiami, mogę rozsiąść się na kanapie albo wręcz położyć na podłodze, mając z reguły bardzo wygodne w obsłudze aplikacje (Xboksowy YouTube to dla mnie definicja udanej apki), a ja nie zwracam uwagi na ilość pikseli albo płynność. Bo ze mnie taki leniwy gracz i proszę o zaakceptowanie tego faktu. Ja szanuję pecetowców i nie naskakuję na nich przy każdej okazji. Amen.

Autor tekstu:

Kuba Łaszkiewicz – wielki fan muzyki alternatywnej (Lao Che, Pablopavo) oraz rockowej (Pink Floyd, Led Zeppelin). Zapalony czytelnik, kolekcjoner gier, książek i płyt. Zagra we wszystko, co nie jest skomplikowaną strategią albo grą ruchową.

facebook