Home > Wywiady > Wywiad z Katarzyną Purą, założycielką portalu Tabletowo.pl

Wywiad z Katarzyną Purą, założycielką portalu Tabletowo.pl

 Witaj, Kasiu. Na wstępie chciałbym bardzo podziękować za możliwość przeprowadzenia z Tobą wywiadu. Nasi czytelnicy z pewnością znają Cię z Tabletowo, którego jesteś założycielką. Swoją drogą gratuluję sukcesu, nie będę rzucał słów na wiatr, mówiąc, że Twój portal jest największym centrum informacji o tabletach w naszym kraju. Zanim jednak zdecydowałaś się na założenie swojego portalu, pisałaś na wielu stronach. Mogłabyś pokrótce przedstawić historię Twojej twórczości w sieci? Wiem, że tworzyłaś treści między innymi dla strony, na której zaczynałem 🙂 

Kasia: Cześć! Przede wszystkim dziękuję za propozycję. Nie spodziewałam się, że mogę się okazać na tyle interesującą osobą, by przeprowadzać ze mną wywiad (śmiech). Cóż, nie ukrywam, że mam problem z nadmierną skromnością. I z przyjmowaniem komplementów. I pozytywnych słów. Wiedz więc teraz, że się zarumieniłam i zawstydziłam, ale chętnie odpowiem na Twoje pytania.

W sieci piszę już siódmy rok. Mając 24 lata spokojnie mogę stwierdzić, że całe moje „dorosłe” życie przesiedziałam przed ekranem laptopa, tabletu i smartfona. Żeby przypomnieć sobie historię portali, na których się udzielałam, zawsze muszę otworzyć swój profil na Goldenline. Choć i tam nie ma wymienionych ich wszystkich. Swoją przygodę zaczynałam na Komórkomanii, później przeszłam przez nieistniejący już portal JejGadżety, Telix, Fortel.info (gdzie przez jaki czas byłam naczelną), Mobility, HomeLab (tu też „szefowałam”), CoNowego i na koniec Instalki. Najbardziej płodnym okresem mojej „twórczości” były najdłuższe wakacje życia, czyli zaraz po maturze, a przed studiami. Pisałam wtedy na kilku stronach, zarabiałam ładne pieniądze i odkładałam na samochód, który mi się udało kupić w wieku 18 lat (!). Jako ciekawostkę dodam, że przez pewien czas pisałam też o motoryzacji, a przez chwilę zahaczyłam o tematykę sportu (w młodości byłam bardzo aktywna, między innymi przez sześć lat grałam w piłkę ręczną).

W styczniu 2012 roku podjęłam decyzję, że rzucam wszystkie portale, z którymi współpracowałam i zajmuję się wyłącznie Tabletowo – na pełen etat. Aktualnie od czasu do czasu wspieram swoim piórem GSMOnline (recenzje smartfonów) i typowo po przyjacielsku goszczę czasem na Galaktyczny.pl, portalu, który prowadzony jest przez moich dwóch dobrych znajomych.

W miarę regularnie pisuję też do gazetki Play Expert dostępnej w salonach tego operatora, a mam nadzieję, że wkrótce uda się zagościć na dłużej w którymś z branżowych miesięczników.

Robię dużo, a chciałabym jeszcze więcej. Niestety, doba trwa tylko 24 godziny…

Ja: Czy Twoim zdaniem obecnie młody portal, taki jak nasz (niespełna rok), ma szansę zaistnieć? W sieci coraz więcej powstaje jednoosobowych redakcji, które niekoniecznie prezentują wysoki poziom merytoryczny. Jaki jest klucz do sukcesu? 🙂

Kasia: Moim zdaniem każdy portal musi spełnić dwa kryteria. Pierwszym jest systematyczność i wiara, że to, co się robi, ma sens (byle nie ślepa wiara, bo ta do niczego nie prowadzi). Drugim: bardzo popularny ostatnimi czasu „timing”, czyli czas powstania, wstrzelenie się w aktualne trendy, a najlepiej wyprzedzenie ich, co nigdy nie jest łatwe.

Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Sukces zależy od całej masy czynników. Wydaje mi się jednak, że sporo osób tworzących nowe blogi technologiczne ma źle sprecyzowane cele albo nie ma ich wcale – a bez tego trudno do czegokolwiek dojść. Dodatkowo, nie oszukujmy się, jeśli ktoś chce osiągnąć jakikolwiek sukces, musi potrafić przelewać swoje myśli na klawiaturę. Musi mieć swoje zdanie i potrafić wyciągać wnioski z tego, co dzieje się wokół niego.

Ale prawdziwym kluczem do sukcesu jest odpowiednie dobranie sobie ekipy w przypadku blogów o większych ambicjach. W chwili obecnej mogę spokojnie i z całą stanowczością stwierdzić, że na Tabletowo mam świetną redakcję. Zarówno pod względem merytorycznym, jak i osobowościowym. Atmosfera między nami jest bardzo przyjemna, sami redaktorzy w rozmowach ze mną twierdzą, że między innymi to jest motorem napędzającym ich do tworzenia kolejnych tekstów.

Jeśli myślałeś, że dam Ci gotową receptę na sukces bloga, niestety, chyba Cię zawiodłam. Polski internet zapełniony jest blogami technologicznymi, zwłaszcza tymi raczkującymi, którym trudno jest przebić się do grona bardziej znanych stron. Czy warto zatem otwierać kolejne takie miejsca? Zawsze warto próbować. Pod warunkiem, że jest się człowiekiem systematycznym, ma się cel i ambicje, by zbudować miejsce, które na stałe zagości w sieci.

Ja: Na Tabletowo co jakiś czas publikujesz zestawienia porównawcze kilku, kilkunastu tabletów. Jak się przygotowujesz do tego typu testów? Czy nie masz problemów z dotarciem do sprzętu? A może musisz sama zaopatrywać się w niektóre urządzenia?

Kasia: Od zawsze wychodziłam z założenia, że prowadzenie portalu, który nie wnosi nic nowego użytkownikom i jest wyłącznie kalką zachodnich serwisów, jest bez sensu. Moim zdaniem trzeba patrzeć lokalnie i właśnie nasz, polski rynek, „brać pod lupę”. Między innymi właśnie dlatego staram się systematycznie przygotowywać wszelkiego rodzaju zestawienia i porównania sprzętów, by móc spełniać moją misję. A jest nią edukowanie czytelników i doradzanie im sprzętu, który będzie – dla nich – idealny. I wskazywanie tych produktów, które, łagodnie mówiąc, nie spełnią ich oczekiwań.

Zazwyczaj problemów z załatwieniem kilkunastu różnych tabletów do takiego materiału nie mam. Chyba że akurat kończy się jego zapas magazynowy i sprzedaż nie będzie kontynuowana. W innym przypadku zawsze w jakiś sposób udaje mi się dojść do urządzeń, których potrzebuję. A że jestem znana z tego, że kombinuję zawsze tak, by wyszło dobrze, to już inna bajka :).

Choć, owszem, zdarza się, ale bardzo rzadko, że sama kupuję sprzęt do takich zestawień. Później oddaję go do domów dziecka.

Ja: Wiadomym jest, że redaktorom na testy sprzęt udostępniają producenci (a raczej działy PR i podmioty się tym zajmujące w imieniu producenta). Czy zdarzyła Ci się sytuacja, w której jakaś firma miała do Ciebie pretensje o nieprzychylną recenzję ich urządzenia lub próbowała skłonić Cię do zmiany treści tekstu? Nam niestety tak…

Kasia: Załatwiam sprzęt z różnych źródeł. W ostatnim czasie najwięcej tabletów i smartfonów dostaję ze sklepów zajmujących się sprzedażą elektroniki. Ale oczywiście poszczególni producenci również udostępniają mi urządzenia bezpośrednio. A sytuacji, o które pytasz, miałam całkiem sporo.

Wśród pijarowców, z którymi współpracuję, jestem znana z tego, że mojej opinii nie da się kupić. Nie da się również na mnie w żaden sposób wpłynąć czy skłonić do przeredagowania opublikowanej recenzji. Dlatego też zawsze stawiam sprawę jasno: jeśli wypożyczasz mi sprzęt do testów jesteś gotowy na to, że moja opinia na jego temat może być różna. Mogę go pokochać i opisać w samych superlatywach, a mogę go zjechać od góry do dołu, bo będzie mu się to należało. Kilka razy zdarzyło mi się, że otrzymywałam telefony od producentów i/lub B-brandów z prośbą o zmianę niektórych zdań lub, żeby było śmieszniej, o usunięcie recenzji ze strony, bo jest krzywdząca dla ich produktu.

No bez jaj.

Ja: Co robisz w takich sytuacjach?

Kasia: Wiarygodność to dla mnie podstawa. Jestem niesamowicie szczerą osobą w życiu prywatnym i taką samą postawę wykazuję prowadząc portal. Tak, jak powiedziałam wcześniej, mnie się nie da kupić. Najbardziej irytują mnie reklamodawcy, którzy – płacąc za baner – chcieliby również zyskać przywilej publikowania wyłącznie pozytywnych testów i opinii na temat ich produktów. Ale wybaczcie, takich rzeczy nie uznaję. Co więcej, jestem bardzo stanowcza. Piszę o wszystkich, nawet najdrobniejszych wadach testowanych urządzeń, ale i pochwalę, jeśli jest za co.

Co robię? Najpierw pytam się, czy prośba o przeredagowanie wpisu czy też jego usunięcie nie jest przypadkiem żartem lub czy się po prostu nie przesłyszałam. Później wybijam to mojemu rozmówcy z głowy. Delikatnie, ale i stanowczo.

Raz, literalnie: raz, zdarzyło mi się delikatnie przeredagować recenzję tabletu napisaną przez jednego z moich redaktorów, który faktycznie nieco przesadził i „zjechał” urządzenie, a nie do końca wziął pod uwagę aspekt niskiej ceny, przez którą wiele można było mu wybaczyć. Recenzowanie elektroniki jest bowiem trudnym zadaniem i podczas procesu testowania trzeba brać pod uwagę wiele czynników. Jednym z najważniejszych jest tu cena. Od tabletu czy telefonu za kilkaset złotych nie można bowiem wymagać tego, co na przykład od iPada czy high-endowych Samsungów.

Ja: Gdy zaczynałaś z Tabletowo z pewnością nie zakładałaś, że stanie się portalem zahaczającym o tematykę phabletów i wearables. Te pierwsze łączą się pośrednio z tabletami, ale drugie niekoniecznie. Z tego co wiem, nie masz zamiaru zmieniać całkowicie portalu, a teksty o smartwatchach itp. mają być jedynie urozmaiceniem dla czytelników. Nie zastanawiałaś się nad założeniem kolejnego portalu, tym razem celującego w wearables? A może masz zamiar ściśle współpracować z Ubieralni, którego założycielem jest nasz były redaktor, Arkadiusz (serdeczne pozdrowienia 😀 ) ?

Kasia: Początkowo miałam z tyłu głowy plan otwarcia serwisu o inteligentnych zegarkach i opaskach. Ale skoro już wspomniałeś o Arku. Postawiłam mu ultimatum. Albo on otworzy blog o wearables, albo ja to zrobię. Jak się to skończyło – wszyscy wiemy.

Żeby było jasne: nie zamierzam tworzyć mu konkurencji, ani nawet być jego konkurencją. Choć w pewnym sensie to robię, bo kategoria wpisów na Tabletowo, która tyczy się właśnie tego typu sprzętu, cieszy się sporą popularnością. My jednak publikować będziemy jedynie recenzje zegarków i opasek, newsy i plotki na ich temat zostawiamy całkowicie za sobą. Treści te mają być urozmaiceniem tematycznym na Tabletowo, a nie zaśmiecaniem portalu, który cały czas, od momentu powstania, traktuje o urządzeniach od 5 cali w górę. A przecież wearables z takimi produktami się łączą… Rozszerzenie tematyki o nie było zatem, jak sam widzisz, naturalne i nieuniknione.

Ja: Czy uważasz, że w dzisiejszym świecie, aby osiągnąć sukces, trzeba ukończyć uczelnię wyższą?

Kasia: Doskonale wiem, do czego pijesz ;). Po trzech latach studiowania, zdawania wszystkich egzaminów na czas, indywidualnej organizacji studiów ze względu na portal i liczne wyjazdy, nie obroniłam pracy licencjackiej. Ale nie jestem dumna z tego, że nie mam nawet tytułu licencjata. Kiedyś go zrobię. Obiecałam bratu :). Zatem jeśli uważasz, że osiągnęłam sukces, odpowiedź na pytanie już masz. Z tego miejsca serdecznie pozdrawiam Dziekana do spraw studentów i moją Panią Promotor – to ludzie, których naprawdę miło wspominam.

Chcesz kolejną ciekawostkę? Nie obroniłam się, a jakiś czas po „wyjściu” z uczelni zostałam zaproszona na przeprowadzenie własnego wykładu dla mojego rocznika. Przez 1,5 godziny produkowałam się o tym, jak osiągnąć sukces w Internecie…

Ja: Pytanie z Twojej działki od jednego z naszych redaktorów – czy warto kupować sprzęt od chińskich producentów? Miałaś styczność z tego typu urządzeniami?

Kasia: „Chiński sprzęt” dziś, a „chiński sprzęt” jeszcze kilka lat temu to niebo a ziemia. Na początku działalności w sieci przez moje ręce przeszło całe mnóstwo produktów firm pokroju Ramos, Vido, Pipo i innych, z których wiele egzemplarzy kulało pod względem jakości wykonania – niektóre rozlatywały się w rękach, skrzypiały, etc. Teraz jednak uległo to znacznej poprawie. Chińskie twory oferują często bardzo dobre parametry techniczne w dużo niższych cenach niż rynkowe koncerny.

A i tak wszyscy doskonale wiemy, że każdy sprzęt produkowany jest w Chinach.

Czy warto kupować chiński sprzęt? Nie każdy. Ale w tym przypadku zależy to głównie od producenta, parametrów i ceny – to trzy główne aspekty, które należy brać pod uwagę, chcąc kupić jakiekolwiek urządzenie.

pipo work w2f 1
PiPO Work- W2F – przykład „chińskiego” tabletu

Ja: Kolejne pytanie, z którym nie powinnaś mieć problemu – czy tablety mogą pomagać w codziennej jeździe samochodem osobowym po polskich miastach? Nie mówię tutaj o wykorzystaniu tego typu urządzeń jako urządzenie nawigacyjne. Jakie widzisz zastosowanie tabletów poza mapą?

Kasia: Zaskoczę Cię: mam problem. Nie uznaję bowiem tabletów w samochodzie. Nigdy nie korzystam. Mam smartfon, który służy mi do nawigacji i czasem odpalam na nim Yanosika.

Ja: Pytanie od naszego działu „Gry” – czy grasz czasem na czymś innym niż tablecie? Na komputerze, konsoli? Masz czas na podobne rozrywki? Jeśli tak, to jakie są Twoje ulubione gry? (gatunki, tytuły)

Kasia: Pracoholiczka, kobieta wymagająca od siebie naprawdę dużo, mająca czas na granie w gry? Mam laptopa z bardzo dobrymi parametrami kupionego z nadzieją, że może czasem uda mi się w coś zagrać. Ale odkąd wiele lat temu pożyczyłam od brata Baldur’s Gate, przez kilkadziesiąt miesięcy nie odpaliłam żadnego tytułu. Zmieniło się to dopiero niedawno w przypadku najnowszego Wiedźmina. Ale i w niego długo nie pograłam, bo po prostu szkoda mi na to czasu.

Mam też PlayStation 3, dwa pady i dwa kontrolery Move. Kilka lat temu stwierdziłam, że muszę to mieć. Ale żeby kupić konsolę, musiałam kupić też telewizor, żeby móc na czymś grać. A że lubię dawać się ponieść swoim kaprysom… od tamtego czasu 42-calowa plazma wisi na ścianie, a Move kurzy się gdzieś w kącie, od czasu do czasu włączany, by pograć w „strzelanie z łuku” lub Medieval.

A z gier najbardziej lubię… grę w kręgle 😉

Ja: Które urządzenie, jakie dotychczas testowałaś, wspominasz najlepiej?

Kasia: Wybacz, ale teraz Cię rozczaruję. Nie ma takiego. Każdego roku jestem pod wrażeniem innego telefonu, tabletu, zegarka czy opaski, ale nie mogę powiedzieć, bym któreś z tych urządzeń wspominała najlepiej.

W tym momencie do głowy przychodzi mi Asus Padfone 2, który oficjalnie nie był nawet dostępny w Polsce. Rewelacyjna jasność maksymalna wyświetlacza zachwyciła mnie od pierwszego spojrzenia na ekran w słońcu. Możliwość zadokowania smartfona w dock znajdujący się z tyłu 10,1-calowego tabletu dodatkowo podnosiła atrakcyjność zestawu. Szkoda tylko, że do całości nie można było dołączyć klawiatury, jak miało to miejsce w pierwszej generacji produktu…

Miło wspominam też Nexusa 7 2013 LTE, Lenovo Yoga Tablet i Acera Switch 10. Choć pewnie gdybyś regularnie zadawał mi podobne pytanie, każdego dnia odpowiadałabym inaczej, przypominając sobie inne ciekawe produkty, z którymi miałam styczność przez te wszystkie lata. Te przywołane teraz przeze mnie są jednak z pewnością w moim TOP of the TOP.

padfone
Asus Padfone 2

Ja: Na koniec szybkie pytanie: kiedy pierwszy raz usłyszałaś o BezLagów i jak oceniasz rzeczowość naszych tekstów?

Kasia: Jesteś moim redaktorem na Tabletowo, śledzę Twoje poczynania, przez co o BezLagów usłyszałam zaraz po powstaniu serwisu. W mojej opinii teksty tu publikowane są zbyt powierzchowne, często zbyt krótkie i nie wyczerpują poruszanych tematów. Ale ja jestem strasznie wymagająca. Mam ten problem, że jeśli zabieram się na przykład za recenzję jakiegoś urządzenia, to testuję je gruntownie, do granic możliwości, a później czytelnicy muszą się mierzyć z tworem na kilkanaście, a czasem nawet i kilkadziesiąt tysięcy znaków. Po prostu tak już mam. I nie potrafię tego zmienić. Jednak dzięki temu recenzje publikowane na Tabletowo cieszą się sporą popularnością. I to między innymi one są moim znakiem rozpoznawczym.

Przyznaję jednak, że od dłuższego czasu na BezLagów nie zaglądałam, więc być może coś się zmieniło. W każdym razie życzę Wam jak najlepiej. Powodzenia! 🙂

Ja: Dziękujemy za wywiad oraz opinię o naszym portalu. Na stronie publikujemy teksty, które mają zaciekawić czytelnika, ale nie zanudzić, dlatego czasami nie są one zbyt obszerne. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na grillka w Bieszczady 🙂