Home > Serie > W co grać do wakacji? – RPG / Michał Straszak

W co grać do wakacji? – RPG / Michał Straszak

Do ciepła lipcowych popołudni zostało jeszcze trochę czasu. Ten fakt jest tym bardziej bolesny im gorsza pogoda na zewnątrz i im więcej nauki/pracy. Na osłodę przygotowałem skromną listę growych premier, które są wg mnie warte uwagi i umilą wam oczekiwanie do wakacji, czy urlopu. Przytoczone propozycje, tycza się tytułów przygotowanych na PC.

Czekając na Wieśka

Po przesunięciu premiery ostatniej części przygód Geralta z Rivii na rok 2015, wielu graczy popadło w marazm i depresję. Mi to jednak jedynie zaostrzyło apetyt na nowego Wiedźmina i dało czas na ogarniecie nieco lepszego sprzętu. Po za tym, wielkimi krokami nadchodzi parę produkcji, które mogą wynagrodzić ten poślizg CD Projectu.

Bound by Flame – 6 maja

boundbyflame

Gra od studia Spiders, odpowiedzialnego choćby za zeszłoroczne Mars: War Logs. Akcja rozgrywa się w fantastycznym świecie najechanym przez Lodowych Władców. Wcielamy się w najemnika, który w ogniu wojny przyjmuje od Magów zlecenie na ochronę, podczas niezwykle ważnego rytuału. Jak to jednak w RPG-ach bywa, sytuacja wymyka się spod kontroli i naszego bohatera opętuje przyzwany przez czarodziejów demon. I tu zaczyna się zabawa. Główny bowiem aspekt fabularny, kładziony będzie na dylematy moralne i rozterki wewnętrzne głównego bohatera, który może oddać się czarciemu pasożytowi w zamian za potężne czary, bądź podążać drogą honorowego wojownika. Naszą postać opisywać będą zdolności odblokowywane w trzech drzewkach rozwoju (standard), jednak nie będziemy określać jednoznacznie do jakiej klasy masze wirtualne alter ego ma należeć. Ma być wymagająco, potwory maja być duże, a rozgrywka starczać na jakieś 20 h rozgrywki. Biorę w ciemno.

The Incredible Adventure of Van Helsing II – 22 maja

TIAoVH

Węgrzy z Neocore Games, rok temu zaatakowali rynek pierwsza częścią przygód potomka Van Helsinga, która była całkiem dobrą hybryda erpega i hack&slasha. Zaledwie kilka tygodni po premierze zapowiedzieli cześć druga, która pod względem fabularnym, ma być jej bezpośrednią kontynuacją. Nadal będzie nam towarzyszył duch Lady Katariny, nadal będziemy przemierzać lochy i lasy Borgovii, nadal będziemy siekać, tłuc i rąbać hordy demonów, wilkołaków i innych niemilców. Twórcy tym razem oddali nam do dyspozycji trzy klasy – Huntera, specjalistę od broni zarówno białej jak i dystansowej, Thaumaturge’a, czyli mówiąc wprost, maga, oraz Arcan Mechanic’a, będącego odpowiednikiem inżyniera, zdolnego budować pułapki i niosące śmierć machiny. Oprócz kampani dla samotników lubiących singla (ja na przykład), będziemy mogli walczyć z hordami potworów w kooperacji, lub z innymi graczami w trybie PvP. Kolejną nowością jest rozbudowanie mini gry typu tower defence i kierowanie ruchem oporu. Całość ma starczyć ponoć na dwa razy więcej godzin, niż poprzedniczka. Jak się komuś znudzi Diablo III: Reaper of Souls, to śmiało można wejść w ten steampunkowy, okraszony humorem klimat

Sui Generis – 21 maja

Sui Generis

Lubicie nieliniową fabułę? Twórcy Sui Generis poszli krok dalej i zaserwowali nam historię całkowicie dowolną tj tworzona niemal w całości przez gracza. Jak to działa? Otóż nie ma tu fabuły w typowym tego słowa znaczeniu. Świat przedstawiony w grze żyje własnym życiem i możemy w tym życiu wziąć udział w mniejszym czy większym stopniu. Nie ma tu typowych questów – coś się dzieje a ty jesteś w pobliżu? Rób co chcesz, tylko pamiętaj o konsekwencjach. Wszystko co zrobimy wpływa na świat, a zdarzenia dzieją się niezależnie od nas. Walki jest tu dość mało, lecz każda ma duże znaczenie. Nie spotkałem się z czymś takim nigdy wcześniej, odwzorowanie działania prawdziwego świata (o ile to możliwe w przypadku RPG fantasy) stoi na niebywałym poziomie. Jest to wielka innowacja dla fanów RPG, i mimo nijakości grafiki Sui Generis na pewno zrobi furore. Albo chociażby małą zawieruchę. Zakładając ze wszystko się uda zgodnie z intencjami twórców. Pozostaje mi trzymać kciuki!