Home > Recenzje > Transcend StoreJet 25M3 – Trzy razy P: Po Prostu Porządny / Mateusz Jagiełło

Transcend StoreJet 25M3 – Trzy razy P: Po Prostu Porządny / Mateusz Jagiełło

Dyski zewnętrzne (i przenośna pamięć masowa w ogóle) to mało atrakcyjna dla przeciętnego konsumenta kategoria sprzętu. Ot, coś z portem USB do przenoszenia danych, nad czym tu dumać? Jednak dla bardziej zaawansowanych użytkowników oraz wszystkich tych, którzy nie chcą stracić jakichś cennych danych, kwestia ich bezpieczeństwa jest kluczowa.

Tym razem zapraszam na krótką recenzję tytułowego dysku zewnętrznego Transcend StoreJet 25M3. Jest to dysk z USB 3.0 o pojemności 1TB umieszczony w gumowej obudowie zapewniającej ochronę w razie wstrząsów/upadków. Wedle producenta konstrukcja ta spełnia standardy amerykańskiej armii. Dysk wyposażony jest w przycisk do wykonywania automatycznego back-upu danych oraz umożliwia szyfrowanie danych.

Specyfikacja
Specyfikacja

Ciężko nazwać to innowacją, ale też po co wymyślać koło na nowo. Niczego mu przecież nie brakuje. No to zaczynamy!

Na zewnątrz

Kiedy lata temu zaczynałem zgłębianie tematu bezpieczeństwa danych, w głowie uktwiła mi bardzo ważna maksyma: kluczowe, jeśli nie najważniejsze, jest FIZYCZNE zabezpieczenie cennych plików. Najlepsze szyfrowanie na nowoczesnej macierzy nie daje kompletnie nic, jeśli po upuszczeniu storage na dywan zostaną z niego puzzle.

Transcend postanowił chyba również wziąć sobie ową maksymę do serca. Dysk wykonano z bardzo wytrzymałego tworzywa pokrytego dodatkowo gumą. Co ciekawe, tę ostatnią da się bardzo łatwo (i dość daleko) odgiąć od urządzenia. Nie jestem pewien, skąd taki pomysł zamiast przymocowania jej na stałe. Niby w razie upadku ciężko żeby osłonka się odgięła (chyba, że zahaczy o coś w locie), ale w przypadku NAPRAWDĘ intensywnego użytkowania teoretycznie może odpaść. Z drugiej strony, skoro dysk spełnia aktualne normy US Army, to wystarczy dla minimum 99% populacji.

Wspomniana osłonka
Wspomniana osłonka

Na dysku znajdziemy także logo firmy, przycisk służący do przywrócenia połączenia z komputerem (nawet po odmontowaniu dysku, bez podpinania go na nowo!) oraz niewielką tabliczkę znamionową z modelem i pojemnością. Minimalistyczny design i soczysta zieleń osobiście przypadły mi do gustu, także ze względów praktycznych – nawet w bałaganie na biurku łatwo wypatrzeć jaskrawy obiekt.

Przycisk chodzi z odpowiednik skokiem, zaś port USB 3.0 jest minimalnie wgłębiony względem boku urządzenia, na którym go umieszczono. Zwiększa to jego szanse na przeżycie nieszczęśliwego wypadku z użyciem StoreJeta.

Tabliczka z nazwą
Tabliczka z nazwą

Całość poddałem kilku niewygórowanym, realistycznym próbom – lekkie zrzucenie z biurka oraz z rąk na dywan i podłogę. Zero śladów uszkodzeń. Ogólnie rzecz biorąc, w kwestii wykonania nie mam temu modelowi nic do zarzucenia. Zasugerowałbym jedynie dodanie zaślepki na port – nawet osobnej, niepołączonej z obudową. Dzięki temu byłby on chroniony przed pyłem i wodą, czyniąc z tego dysku niezniszczalny czołg wśród pamięci przenośnych.

 

Transfer danych

Poza budową zewnętrzną kluczowe jest oczywiście to, jak produkt Transcenda radzi sobie w roli przenośnego magazynu danych. Odpowiedź brzmi – bardzo dobrze. Pojemność 1 TB nie jest może rekordem świata, ale spokojnie wystarcza na ogrom danych, zaś transfer po USB 3.0 jest bardzo szybki. Nawet po sparowaniu z portem USB 2.0 pliki przesyłane są błyskawicznie. Deklarowane przez producenta parametry przesyłu danych są realistyczne, raptem minimalnie wyższe od faktycznych. Dołączony do zestawu kabel USB jest dobrej jakości (banał, ale zdarzyło mi się pracować z dyskiem o kiepskim kablu, który zaniżał transfer). Poniżej dokładne pomiary z bonnie++

 

bonnie++
bonnie++

 

Automatyczne szyfrowanie danych (w tym folderów) kluczem AES 256-bit działa jak należy, zaś opcja szybkiego backupu danych za pomocą 1 wciśnięcia przycisku pozwala poczuć się jak szpieg w hollywoodzkich filmach akcji. Zero klikania myszką kopiuj-wklej, wystarczy podpiąć, wcisnąć przycisk i voila, gotowe. Cieszy fakt, że firma udostępnia na stronie nie tylko sterowniki, ale też oprogramowanie typu recovery oraz niewielki fix umożliwiający autowyłączenie dysku po usunięciu go za pomocą menu kontekstowego Windowsa.

Podsumowanie

Transcend StoreJet 25M3 powinien znaleźć swoje miejsce w encyklopediach, jako ilustracja słowa „porządny”. Urządzenie nie jest ani trochę innowacyjne czy zachwycające, ale też nie można mu niczego zarzucić. Zarówno wykonanie zewnętrzne, jak i transfer danych są właśnie dokładnie porządne. Cena także nie przyprawia o zawroty głowy – około 235 zł za opisywaną wersję 1 TB.

Gdyby był to smartfon czy tablet czułbym zapewne niedosyt z powodu braku ciekawych smaczków, ale jeśli chodzi o pamięci przenośne, to szukam właśnie cichych bohaterów, którzy bez zająknięcia robią swoje w tle. Produkt Transcenda właśnie taki jest (podczas pracy nic a nic nie słychać z jego strony, zero szumu) i stąd dość wysoka nota końcowa.