Home > Mobilne > TP-LINK TL-PB10400 – mobilny mocarz – recenzja

TP-LINK TL-PB10400 – mobilny mocarz – recenzja

W dobie smartfonów jako podręcznych komputerów towarzyszących nam każdego dnia i wykorzystywanych niemal cały czas energia jest na wagę złota. Niestety nasze telefony często nie mają jej wystarczająco na cały dzień pracy. Dlatego często wychodząc z domu zabieramy ze sobą ładowarkę, by móc podpiąć się w środku dnia bądź banki energii pozwalające na doładowanie telefonu o pojemności często podobnej do tej w naszym telefonie. Jednym z takich urządzeń jest testowany przeze mnie powerbank TP-LINK TL-PB10400.

Budowa i ogólne informacje

TP-LINK ma w swojej ofercie kilka różnych banków energii. Czym różni się TL-PB10400 od innych modeli? Przede wszystkim pojemnością. Bateria 10400mAh wystarczy do naładowania niemal każdego urządzenia kilka razy. Dzięki takiej pojemności, staje się nie tylko dobrą zapasową baterią noszoną na co dzień, ale także sprawdzi się w przypadku dłuższych podróży. Dodatkowo jeśli mamy ze sobą na przykład telefon i tablet możemy ładować je równocześnie, ponieważ urządzenie posiada dwa porty USB (5V/2A oraz 5V/1A). To kolejny powód, dzięki któremu ten model tak dobrze sprawdza się w podróży.
Korzystanie z niego w momencie, kiedy nie mamy dostępu do światła też nie sprawi problemu, ponieważ producent umieścił, obok miejsc portów USB, małą lampkę LED włączaną niezależnym przyciskiem. Ponadto znajdziemy tutaj diody informujące o stopniu naładowania urządzenia.

TP-LINK 2

Producent zapewnia, że materiały użyte przy projektowaniu sprawiają, że efektywność ładowania wynosi ok. 90%, co oznacza, że faktyczna pojemność baterii, jaką naładujemy nasze urządzenia, jest podobna do tej na opakowaniu.

Wymiary tego typu sprzętów są ściśle związane z ich pojemnością. Im większa bateria, tym urządzenie automatycznie staje się większe i cięższe. O ile rozmiar nie powinien stanowić problemu (88,8 × 44,3 × 44,3 mm), gdyż łatwo można go schować do torby czy nawet kieszeni kurtki, o tyle waga była dla mnie lekkim zaskoczeniem przy pierwszym kontakcie. Nie jest może duża (241 g.), ale da się ją odczuć. 

TP-LINK 3

Zawartość zestawu

W zestawie poza urządzaniem znajdziemy przewód USB, etui na powerbank oraz instrukcję obsługi. Niestety zabrakło tutaj przejściówek chociażby do iPhone’a, ale nie nie można mieć wszystkiego.

TP-LINK 4 

Wykonanie

Tp-link jest firmą znaną z tego, że dba o wykonanie swoich produktów, a zastosowane w nich materiały są wysokiej jakości. Nie inaczej jest z najwyższym modelem ich banków energii. Sześcienna bryła z zaokrąglonymi krawędziami bocznymi dobrze leży w dłoni. Wszystkie elementy są dopasowane, plastik na obudowie jest przyjemny w dotyku. Dodatkowym urozmaiceniem designu jest wieczko, na którym znajdują się wejścia USB. Turkusowy kolor dobrze komponuje się z bielą i sprawia wrażenie przyjemnego dla oka.

Podsumowanie

Jeśli wybieracie się na kilkudniowy wyjazd i możecie mieć problemy z dostępem do źródła prądu, to ten produkt sprawdzi się idealnie. Duża pojemność, niewielkie wymiary oraz możliwość ładowania dwóch urządzeń naraz to na pewno atuty. Jednak jeśli szukacie powerbanka do codziennego użytku, to polecałbym jednak niższe modele, gdyż ten jest po prostu zbyt duży i niepotrzebny do noszenia.
TP-LINK TL-PB10400 kupimy już za ok. 100zł i uważam, że jest to bardzo dobry stosunek ceny do możliwości urządzenia, jakie dostajemy.

Autor tekstu:

Patryk Bijak – Niepoprawny optymista. Sportowiec, głownie biegacz. Spędza dnie na czytaniu o technologii i grach. Wciąż wierzy, że ropa naftowa jeszcze się odbije.