Home > Mobilne > Piersiówka o pojemności 10… amperogodzin? TP-Link PB50 – recenzja

Piersiówka o pojemności 10… amperogodzin? TP-Link PB50 – recenzja

Każda osoba korzystająca regularnie ze smartfona czy tabletu była kiedyś w sytuacji, gdy bateria zawiodła w najmniej korzystnym momencie, a w pobliżu nie dało się znaleźć ładowarki lub źródła prądu. Rozwiązaniem dla tego problemu są urządzenia zwane powerbankami – przenośne „banki energii”; akumulatory, do których można podłączyć urządzenia ładowane przez USB. Pojemności są różne – znajdziemy powerbanki 2200 mAh, 2600 mAh, 5600 mAh… Opisywany dziś sprzęt ma wewnątrz baterię 10 000 mAh, co plasuje go po wyższej stronie skali.

Opakowanie i wygląd

PB50 pakowany jest w schludne, tekturowe pudełko ze zdjęciem i najważniejszymi parametrami. Producent dołącza do niego kabel USB–micro USB o długości ok.80 centymetrów, szary pokrowiec i, rzecz jasna, instrukcję obsługi wraz z kontaktem do wsparcia technicznego. Sam powerbank, zgodnie z reklamami TP-Linka, który stylizuje go na produkt elegancki i wysokiej klasy, wygląda bardzo szykownie. Na pierwszą myśl nasuwa się skojarzenie z piersiówką – dla niektórych będzie to atut, a dla innych wada.

Pokrycie powerbanka wykonane jest z plastikowo-gumowego materiału, jest on przyjemny w dotyku i na tyle „szorstki”, by nie wyślizgiwać się z ręki. Dolną część urządzenia zdobi szary, pseudo-metalowy pasek z napisem TP-Link. Na froncie znajdziemy 4 diody informujące nas o stanie baterii – każda z nich reprezentuje 25% naładowania. Po prawej stronie powerbanka znajdziemy przycisk, po którego naciśnięciu wspomniane diody się zaświecają. Sprzęt waży 281,3 g, czyli tyle, ile można się spodziewać po akumulatorach o takiej pojemności. Przy wymiarach 139,7 × 78,9 × 19,3 mm zmieści się w kieszeni spodni, jednak istnieją bardziej kompaktowe alternatywy.

Dane techniczne

PB3

Przejdźmy do zasadniczej kwestii w ocenie PB50, czyli tego, ile i jak jest w stanie ładować. Ładowarka o mocy wyjścia 1 A ładowała powerbank niecałe 10 i pół godziny, co sugeruje, że realna pojemność jest nieco wyższa niż 10 000 mAh. Urządzenie posiada 2 porty USB do ładowania urządzeń – jeden z natężeniem prądu 1 A, a drugi 2 A. Można zatem ładować np. smartfona i tableta naraz. Nie można niestety w jednym czasie ładować powerbanku z zasilacza wraz z ładowaniem czegoś z powerbanku. HTC One M7 z baterią o pojemności 2300 mAh został naładowany niecałe 4 razy od 0% do 100%, co daje sprawność na poziomie 80–90%, a zatem świetny wynik.

Zakończenie

Niestety jedną z większych wad PB50 jest cena – w sklepach kosztuje od 130 do 170 zł. Nie byłoby problemem znaleźć powerbank o podobnej pojemności akumulatora, a niższej cenie. Po stronie urządzenia od TP-Linka stoi jednak bardzo wysoka jakość wykonania oraz klasowa, „piersiówkowa” estetyka.

Galeria:

Autor tekstu:

Tomasz Hotloś – fan szybkiego wolnego oprogramowania, zawzięty gracz komputerowy, uzależniony od serii Football Manager.