Home > Felietony > Co z tą Magią Apple?

Co z tą Magią Apple?

W ostatni piątek miało miejsce ważne wydarzenie w świecie technologicznym, jakim niewątpliwie jest premiera nowego modelu iPhone’a. Apple pokazało go światu kilkanaście dni wcześniej na swojej corocznej konferencji. Oczywiście niewielkie było zaskoczenie, bo wszystkie nowości i tak poznaliśmy już w przeciekach i plotkach kilka miesięcy przed premierą. 

Całe to wydarzenie skłoniło mnie do przemyśleń na temat tego, jak obecnie ma się magia Apple.

Zainteresowani na pewno wiedzą już wszystko na temat iPhone’a 7 – a ci, którzy nie wiedzą, mogą to w wolnej chwili sprawdzić. W ogóle zachęcam wszystkich do poszukania informacji na ten temat. Jak zwykle w kilka dni po premierze nowego flagowego produktu Apple zaczyna wypływać masa różnego rodzaju testów, recenzji, a w szczególności sprawdzania, jak nowy iPhone odporny jest na próby zniszczenia. Tak oto dowiedzieliśmy się, że szkło szafirowe użyte w obecnym modelu jest mniejszej wytrzymałości na zadrapania niż to w poprzednich wersjach. Być może Apple zrobiło to, by ekran był bardziej odporny na stłuczenia. W każdym razie wystarczy odpowiedni tytuł i kliki się zgadzają. Afera jest.

Odpalacie grę na super nowym telefonie za 4 tysiące złotych, a on tak mocno pracuje, że aż piszczy. No właśnie, to jest kolejny „HissGate” w wykonaniu iPhone 7 Plus. Słychać świszczenie telefonu, kiedy jest uruchomiona gra lub bardziej wymagająca aplikacja.

Do czego dążę? Niemal każdy iPhone ma swój „Gate”. Poprzednie słynne afery, o których słyszał niemal cały świat, to „AntenaGate” w iPhone’ie 4, czy „BendGate” z iPhone 6 Plus. Jednak nie tylko telefony stworzone przez Apple mają jakąś wadę na premierę telefonu. Ostatnie tygodnie upłynęły przecież pod znakiem wybuchowego flagowca Samsunga, Note 7. Inżynierowie koreańskiego giganta coś źle policzyli, ktoś tego nie przetestował i przez to Note 7 lubi się zapalić i wybuchnąć podczas ładowania. Sprawa stała się na tyle poważna, że w samolotach posiadacze tego urządzenia mają zakaz używania go i ładowania podczas lotu. Media zauważyły sprawę, powstało kilka memów, dowiedział się o tym mainstream. Jednak mam wrażenie, że jeśli coś takiego zdarzyłoby się Apple, prezydent Obama musiałby zabrać głos w tej sprawie na specjalnie zwołanej konferencji.

Wróćmy jednak do Magii Apple. Jako wieloletni fan marki zawsze oglądam Keynote i śledzę relacje ludzi z branży, a później testy i recenzje. Zawsze czuję adrenalinę i to przyjemne uczucie pożądania produktu, który według jego twórców jest stworzony do uratowania świata. W tym roku też tak było. Jednak kiedy po premierze zajrzałem do internetu, mój entuzjazm nie był taki jak zawsze. Czytałem na Twitterze, że dla posiadaczy iPhone 6s przesiadka na 7 nie ma sensu, że bez szału, że generalnie „dupy nie urywa”. Do tego doszły – i cały czas pojawiają się nowe – informacje o problemach i niedoskonałościach w nowym modelu. Z tego właśnie powodu naszły mnie przemyślenia. Co się dzieje z tą największą firmą technologiczną na świecie? Dlaczego stają się coraz bardziej pospolici, gdzie ulatuje ta magia, która przez ostatnie lata przy premierze nowego sprzętu elektryzowała geeków i zwykłych ludzi na całym świecie. Odnoszę wrażenie, że obecnie Apple straciło towarzyszący im wcześniej polot. Stali się maszyną do zarabiania pieniędzy, są bardzo zachowawczy i nie ma tam odważnych osób, które potrafiłyby powiedzieć, że nowe AirPods wyglądają jak końcówka od szczoteczki do zębów.

Nie oznacza to, że przestałem być fanem albo że mniej czekam na to co pokażą następne. Czekam jeszcze bardziej i mam nadzieję, że wreszcie mnie czymś zaskoczą i sprawią, że znowu będę rzucał pieniędzmi w monitor jeszcze podczas oglądania konferencji.

Najbliższa taka okazja zapewne jesienią. Plotki głoszą, że czekające już długo na odświeżenie Retina MacBook Pro i Mac Pro wreszcie dostaną dużo nowości. Mam nadzieję, że tym razem doznamy tego słynnego Apple’owego „amazingu”.


Autor tekstu

Patryk Bijak