Home > Gry > Recenzja SUPERHOT – Tempus fugit

Recenzja SUPERHOT – Tempus fugit

Czasem grę wystarczy oprzeć na jednym pomyśle, by była nowatorska i grywalna. Tak też postąpili twórcy SUPERHOT przy tworzeniu swojego tytułu. Koncept jest nadzwyczaj prosty i aż dziw bierze, że wcześniej nikt go nie wykorzystał.

TIME MOVES ONLY WHEN YOU MOVE – mówi nam napis na początku pierwszego poziomu. Komunikat jest prosty i od razu wprowadza w zabawę – czas płynie w normalnym tempie tylko wtedy, kiedy nasza postać się porusza. W praktyce czas nie zatrzymuje się całkowicie, ale do naprawdę powolnego bullet-time’u, więc widzimy np. powolnie sunące w powietrzu pociski.
Fabuła jest ciekawa, z nowatorsko prowadzoną narracją, więc żeby nie psuć Wam rozrywki nie będę jej tu szerzej omawiał, szczególnie że związany jest z nią efekt zaskoczenia po pierwszym odpaleniu gry. Dlatego przejdę od razu do sedna rozgrywki, jakim jest walka.

SUPERHOT jest grą akcji z widokiem z pierwszej osoby, co oznacza dużo strzelania, unikania wrogiego ognia i walki wręcz. Jednak należy porzucić swoje wcześniejsze przyzwyczajenia, tutaj nie lecimy na łeb na szyję, by jak najszybciej znaleźć bezpieczna osłonę, skąd poprowadzimy ostrzał. SUPERHOT wymaga szybkiego podejmowania decyzji i myślenia, gdyż najmniejsze draśnięcie kończy żywot zarówno nasz, jak i wrogów. Planować trzeba więc każdy swój ruch, co czyni z SUPERHOT grę nie tyle akcji, co logiczną. Produkcja dzieli się na poziomy, a naszym celem w każdym z nich jest zniszczenie wszystkich, pojawiających się sukcesywnie wrogów. Do ich eliminacji możemy używać arsenału broni zarówno palnej, jak i białej, a także przedmiotów wokół nas czy gołych pięści. Pukawki różnią się rodzajem prowadzonego ognia, co często jest informacją o znaczeniu strategicznym, zaś dwa ostatnie sposoby jedynie ogłuszają chwilowo wrogów i ich rozbrajają, przy czym trzymana przez nich broń leci wtedy w naszym kierunku. Przejmowanie wrażego wyposażenia jest o tyle ważne, że w zależności od rodzaju broni szybko się ona zużywa (5 naboi w magazynku lub rozpadający się w dłoniach kij bejsbolowy). W miarę rozwoju gry otrzymujemy też możliwość przejęcia ciała przeciwnika, co jest pomocne, kiedy robi się gorąco – jedynym minusem tego rozwiązania jest to, że wtedy broń trzymana przez „opętywanego” zostaje zniszczona. Po przejściu jednego z ponad 30 poziomów możemy obejrzeć powtórkę, która pokazuje nasze działania w normalnym tempie. Możemy taki filmik edytować, a potem dzielić się nim przez internetowy portal Killstagram, stworzony na potrzeby gry.

Sposób siania zniszczenia jest dowolny i wiele zależy od naszej kreatywności. Ja dopiero po przejściu części fabularnej odkryłem, że katana może służyć do przecinania kul w locie. W przyjemnej grze na pewno pomaga estetyka wykonania SUPERHOT. Wszystkie wnętrza są sterylnie białe, jedynie przedmioty, których możemy użyć, są czarne, zaś czerwień to kolor wrogów (zwanych tu Red Dudes) rozpryskujących się w fontannie kryształowych odłamków, gdy ich trafimy. Ten czytelny trójpodział pokazuje, jak przemyślana jest to produkcja pod względem designu i rozgrywki.

superhot6

superhot

Kiedy skończymy tryb fabularny, odblokowujemy dwa dodatkowe tryby: endless i challenges. W pierwszym z nich zabijamy nieskończone fale wrogów i śrubujemy własne rekordy, odblokowując następne areny, w drugim zaś przechodzimy poziomy znane ze „story mode”, ale na całkiem nowy sposób, np.: możemy używać tylko wspomnianej wcześniej katany.

Rozgrywka w SUPERHOT naprawdę wciąga i nie jest też zbyt trudna, a nawet gdy coś zepsujemy i musimy zaczynać jeszcze raz, działa to błyskawicznie i dzięki temu nie tracimy tempa. Czy gra ma jakieś minusy? Zdecydowanie jeden, największy – ja chcę więcej!

Autor tekstu:

Michał Straszak- student historii, interesujacy sie religioznawstwem, litraturą i wszystkim co dziwne. Fan Archiwum X, Pratchetta i Monty Pythona