Home > Mobilne > Sony XPERIA Z3+ E6553 – recenzja użytkowa

Sony XPERIA Z3+ E6553 – recenzja użytkowa

SŁOWEM WSTĘPU

Xperia Z3+, którą gościłem przez dwa tygodnie, pojawiła się na rynku niespodziewanie. W związku z rosnącą liczbą konkurencyjnych smartfonów z najwyższej półki, model ten wydawał się być urządzeniem rzuconym na rynek „na odczepkę”. Gdy testowałem telefon, który wciąż można było nazwać świeżynką na rynku, nie miał on swoich następców ze stajni Sony. Dziś znamy już nową rodzinę modeli Z5. Niemniej, wciąż wydaje mi się zasadne tworzenie testu Z3+, wszak Z5 dostępne są dopiero w przedsprzedaży, to raz, a dwa, warto wiedzieć, czy może dobrym pomysłem nie byłoby kupienie modelu o jedno oczko starszego. Zapewne zauważyliście, że pomiędzy modelem Z3, Z3+ a Z5 nie ma modelu Z4. Otóż Z3+ to europejska wersja wydanej w Japonii Xperii Z4. Skąd więc pomysł na taki ruch? Tak – mi też wydawało się to podejrzane. Czy nasze obawy są słuszne? Zapraszam do przeczytania testu użytkowego. W porównaniu z testami dostępnymi na innych portalach, test użytkowy to sprawdzian pod kątem codziennego użycia, bez, moim zdaniem, niepotrzebnego roztrząsania specyfikacji urządzenia i opisywania szczegółów, na które na co dzień nie zwraca się uwagi, a które wielu osób po prostu nie interesują.

WYGLĄD I WYKONANIE

Design Sony Xperia Z3+ chyba nikogo nie zadziwił, a może i właśnie zadziwił – firma konsekwentnie tworzy swoje modele „na jedno kopyto”, co według mnie jest sporym minusem, gdyż dla laika ciężko jest odróżnić od siebie poszczególne modele.

DSC_0002

/testowy egzemplarz od nowości posiadał założoną na ekran folię producenta/

Choć na pierwszy rzut oka model ten wygląda niemal identycznie jak jego poprzednicy, to zaszło tutaj kilka znaczących zmian:

– Sony zrezygnowało ze złącza do kabla magnetycznego i na prawej krawędzi pozostała już tylko zaślepka na kartę SIM (nano) i kartę pamięci;

DSC_0005a

/na lewym boku urządzenia znajduje się tylko slot na SD/nanoSIM, na górze mikrofon i jack 3,5mm/

DSC_0003

/tackę na kartę nanoSIM o microSD do 128GB da się wysunąć paznokciem/

– port USB jest już odkryty, nie ma zaślepki, która często odrywała się przez fakt, że z owego portu często się korzysta (np. do ładowania). Mimo to, jak zapewnia producent, telefon nadal jest wodoodporny – slot pokryty jest warstwą oleofobową;

DSC_0006

/na spodzie urządzenia znajduje się port microUSB i miejsce na smyczkę/

– zarówno przednia, jak i tylna tafla szkła umieszczona jest „poniżej” linii korpusu, tj, gdy trzymamy telefon, ostre krawędzie od strony szkła wrzynają się nam w dłoń. Jest to na tyle wyraźne, że wrażenie obcowania z telefonem oceniam dużo niżej niż w Z3;

DSC_0001

/główny aparat przykryty jest szkłem z całego korpusu – bez osobnej soczewki, palcem można wyczuć tylko diodę LED/

Głośniki stereo zostały ponownie schowane przy krawędziach szkła i ramki telefonu. Ponownie, gdyż taki sam zabieg umiejscowienia głośników stereo zastosowano w Xperii Z2;

DSC_0013

/przestrzeń pod ekranem wciąż jest znacząca, lecz zmniejsza się z każdym modelem/

Jak widać na powyższych zdjęciach – telefon łatwo zbiera kurz, szkło bardzo szybko się „palcuje”, w dodatku telefon jest bardzo śliski i podczas testów (lato) dwukrotnie niemal wyślizgnął mi się z ręki. Wolałbym nie wiedzieć, co by się stało z tym szklanym telefonem, gdyby jednak się wyślizgnął… Aby nie zakłamywać rzeczywistości, specjalnie do zdjęć nie przecierałem telefonu.

Warto wspomnieć o tym, że w porównaniu do poprzedników, ramka okalająca telefon pokryta jest metaliczną (nie matową) farbą, co w połączeniu z ww. cechami obudowy sprawia wrażenie obcowania z raczej tanim telefonem.

DSC_0002a

/lewa krawędź to miejsce na klawisz blokowania, klawisze głośności i spust/

Prysnął gdzieś czar urządzenia z „premium look”. Soli do rany dodaje duże oczko aparatu na froncie urządzenia – na żywo wygląda to po prostu koszmarnie.

DSC_0009a

/na froncie, poza ekranem, aparatem i głośnikami, znajdują się również czujniki zbliżeniowy i światła/

Jak już wspominałem, telefon leży w dłoni niepewnie, jest śliski, mocno się brudzi, i, co istotne – otrzymany testowy egzemplarz miał już mikrorysy na tylnym szkle. Przez to, że telefon jest mocno prostokątny z zaoblonymi krawędziami, niestety nie mogę napisać, że dobrze leży w dłoni – wręcz przeciwnie. Gdyby był to mój telefon, na pewno zakupiłbym do niego case poprawiający pewność uchwytu i ochraniający szkło przez zarysowaniami. Wspomnę tutaj o jeszcze jednej zmianie, która ma wpływ na obcowanie z telefonem – wibracja. Nie jest to już wibracja o jednej sile. Siła wibracji wzrasta wraz z ilością i interwałem dotknięć panelu dotykowego. Gdy więc poruszamy się po menu, czujemy delikatną wibrację, ale gdy piszemy na klawiaturze ciągiem, telefon cały mocno się trzęsie. Ciężko jest opisać to wrażenie, bo wcześniej nie spotkałem się z takim silnikiem wibracji w smartfonie, niemniej było to dla mnie naprawdę BARDZO irytujące.

DSC_0012

DSC_0010

Wspomniałem także o tym, że mimo odsłoniętego portu micro USB, telefon jest wodoodporny. Postanowiłem to sprawdzić zanurzając go w misce z wodą.

DSC_0083

DSC_0078

DSC_0077

/muszę przyznać, że topienie telefonu wartego 3000 zł sprawia wielką przyjemność 🙂 /

Oczywiście telefon wyszedł z testu bez szwanku. Należy jednak pamiętać o dokładnym domknięciu uszczelki od kart sim i SD.

Podczas premiery Z3+, producent zachwalał swój nowy produkt m.in. tym, że ekran ma zwiększoną czułość (względem poprzednich modeli), co wpływa pozytywnie na używanie telefonu, gdy wyświetlacz jest mokry. Podczas kąpieli w wodzie, przy małych falach, ekran cały czas pracował, tj. odczytywał gesty, tak, jakbyśmy dotykali go palcem. Obraz „skakał” po całym ekranie, zaś pod wodą telefon nie zawsze reagował na dotyk lub interpretował go błędnie. Nie lada wyczynem było wejście do app-drawera (menu aplikacji). Przy okazji, ze zwiększeniem czułości ekranu faktycznie jest coś na rzeczy i nie jest to tylko marketingowy slogan. Otóż przy aktywnej funkcji podwójnego stuknięcia w wygaszony ekran (aby go wybudzić), gdy telefon nosiłem w kieszeni ekranem do nogi, podczas chodzenia ekran sam aktywował się w kieszeni. Był to efekt delikatnego odbijania się telefonu od nogi (zwykły spacer). Ekran jest zdecydowanie zbyt czuły. Niejednokrotnie telefon sam się odblokowywał, wchodził w aplikacje, wybierał numery itp. Rozwiązaniem problemu było noszenie telefonu tyłem do nogi lub wyłączenie funkcji podwójnego stuknięcia. W moim przypadku to drugie rozwiązanie nie wchodziło w grę, bo funkcja tap to unlock jest dla mnie bardzo wygodna. Co istotne, w ustawieniach ekranu można włączyć „tryb rękawiczek”, który jeszcze bardziej zwiększa czułość panelu dotykowego.

W kwestii samego ekranu – jest to dokładnie ta sama matryca, co w Xperii Z3, czyli dla przypomnienia 5,2” z rozdzielczością Full HD. Kąty widzenia jak i odwzorowanie kolorów są moim zdaniem jak najbardziej ok, oczywiście z wyłączeniem czarnej barwy, która mówiąc wprost – świeci w ciemności. Osoby, które używały wcześniej smartfonów z ekranami Super AMOLED, czerń z ekranów Xperii może bardzo mocno zniechęcić do tego telefonu.

DSC_0088

APARAT

W temacie aparatów muszę przyznać, że nie jestem ekspertem. Powiem więcej – jestem laikiem. Należę do osób, które robią dużo zdjęć, jednakowoż tylko na ustawieniach automatycznych. Podziwiam cierpliwość osób grzebiących w ustawieniach manualnych. Mi po prostu szkoda czasu J Poza tym motylek, którego chcę sfotografować, nie będzie siedział na kwiatku w nieskończoność… Tu na szczęście – a nawet na nieszczęście, mam prostą wymówkę. Otóż zgodnie z rozmaitymi recenzjami ekspertów potwierdza się, że w kwestii aparatu w Z3+ zmieniło się niewiele. Wciąż jest to ta sama matryca o tych samych parametrach co w Z3, Z3C czy Z2. Część testerów twierdzi, że poprawione zostało odwzorowanie kolorów, praca autofocusa. Szczerze powiedziawszy, nie widzę żadnych różnic pomiędzy zdjęciami i filmami wykonanymi moją Z3C a testowaną Z3+. Oba w trybie „Lepsza automatyka” robią jednakowo średnie zdjęcia. Pech chciał, że przed Z3C miałem Samsunga S6 i niestety, w porównaniu z tym flagowcem, aparat Sony Z3+ to jak kompakt przy lustrzance (w wielkim uproszczeniu). Wedle opinii dostępnych w sieci, matryca jest wręcz bardzo dobrym narzędziem, którego niestety sprzęt nie wykorzystuje w pełni przez skopane oprogramowanie, które ją obsługuje. Ja niestety na manualnych ustawieniach wiele więcej wyciągnąć nie potrafiłem, a kilka przykładowych zdjęć znajdziecie poniżej:

DSC_0015

DSC_0025

DSC_0031(powyżej bez flasha, poniżej z flashem)

DSC_0032

POZOSTAŁE MULTIMEDIA

W kwestii pozostałych multimediów chciałbym skupić się głównie na dźwięku. Po pierwsze – głośniki. W telefonie zastosowano mocniejsze buzzery niż w modelu Z3. W końcu da się wyczuć chociaż lekki bass, dźwięk jest czysty i na odpowiednim poziomie głośności. Co prawda, do rozwiązań stosowanych w HTC nie ma startu, niemniej do oglądania filmów głośniki są wystarczające. Odradzam natomiast słuchania muzyki na owych głośnikach, no chyba, że okazjonalnie, np. na siłowni. Dźwięk nie jest niestety na tyle mocny, aby można było z niego z przyjemnością słuchać muzyki w biurze lub w domu.

W kwestii jakości dźwięku na wyjściu słuchawkowym (jack 3,5mm), muszę przyznać, że jest lepiej niż w Z3. Nie wiem, czy faktycznie coś zostało zmienione pod kątem hardware’u, ale być może to kwestia rozwiązań software’owych. Częściej sięgałem po Z3+ jako odtwarzacz muzyki niż po Z3 Compact (która gra identycznie jak Z3). Rozwiązania, jakie zastosowało Sony znajdują się na poniższych zrzutach ekranu, niemniej, ja i tak korzystałem z odtwarzacza PowerAMP, w którym dodatkowo mogłem podkręcić niektóre parametry dźwięku.

 Screenshot_2015-08-21-07-57-55 Screenshot_2015-08-21-07-58-19 Screenshot_2015-08-21-07-58-15

Jeśli chodzi o odtwarzanie filmów, tu za wiele powiedzieć nie mogę. Należę do raczej rzadko spotykanych osób, które filmów w ogóle nie oglądają. Temat jest jednakże standardowy jak w przypadku każdego sprzętu z Androidem – wystarczy pobrać z Google Play odtwarzacz MX Player i mamy wszystko, czego potrzebujemy. Podkreślę jednak jeszcze raz, że swoją robotę robią tutaj głośniki, co poprawia komfort oglądania filmów chociażby w leniwe, weekendowe poranki 😉

BATERIA

Bateria była jedną z najbardziej ciekawiących mnie kwestii jeśli chodzi o model Z3+. Korzystając z Z3, najbardziej ceniłem sobie wydajną baterię i rewelacyjny tryb Stamina (podobnie jak teraz w Z3 Compact). Początkowa specyfikacja Z3+ nie napawała optymizmem, gdyż bateria została zmniejszona o 100mAh względem swojej bezpośredniej poprzedniczki. Oczywiście producent znalazł na to odpowiednie uzasadnienie – Z3+ jest smuklejsza od Z3. Do mnie osobiście takie argumenty nie przemawiają, ale wróćmy do meritum. Podczas testów użytkowałem Z3+ jako mojego głównego telefonu – w trybie stamina i bez tego trybu naprzemiennie. Dużo korzystam z Messengera, robię sporo zdjęć, słucham często muzyki. GPS używam do lokalizacji w takich aplikacjach, jak jakdojade.pl czy Google Maps. Z gier Angry Birds 2, Need For Speed i Asphalt, wszystkie sporadycznie, gdyż nawet nie mam kiedy poświęcić na to więcej czasu. Oczywiście cały czas mam włączoną transmisję danych LTE i synchronizację w tle + bateriożerną lokalizację. Przy moim użytkowaniu, telefon w trybie stamina dożywał do ok. 3,5 godziny SOT (Screen on time – czas włączonego ekranu w czasie korzystania z telefonu od 100 do 1% baterii), a bez trybu stamina do ok. 3h SOT. Czy jest to wynik dobry? Myślę, że jak najbardziej. Z3 Compact wytrzymuje mi odpowiednio o 30 min SOT dłużej, zaś w porównaniu do Z3, Z3+ wypada bardzo podobnie. Osoby, które wyłączają Internet, gdy z niego nie korzystają (np. aby oszczędzić transfer), nie korzystają z lokalizacji, autosynchronizacji itp. będą mogły osiągnąć dużo większe czasy SOT, nawet dwukrotnie. W moim przypadku Z3+ wystarczała na jeden intensywny dzień pracy bez ładowania – ponad 3h gapienia się w ekran to naprawdę sporo czasu. Dla osób korzystających z urządzenia mniej, realnie telefon wytrzyma od dwóch do nawet 5 dni (dla tych, co głównie dzwonią/SMS-ują). Z drugiej strony, wielbiciele androidowych gier będą musieli podłączać telefon do ładowania już w godzinach wieczornych.

Ciekawą informacją jest natomiast to, że telefon posiada możliwość szybkiego ładowania, na co z resztą pozwala Snapdragon 810. Niestety producent nie dostarcza w zestawie ładowarki, która pozwala na wykorzystanie tej funkcji, więc o działaniu tej funkcji nie mogę niczego napisać. Duży minus za to, że ładowarkę należy dokupić osobno.

WYDAJNOŚĆ

Smartfon pracuje na bardzo negatywnie ocenianym 64-bitowym procesorze Snapdragon 810, wspierany jest przez 3GB pamięci RAM i koprocesor graficzny Adreno 430. Procesor cieszy się złą sławą za sprawą nadmiernego nagrzewania, overthrottlingu – gdy temperatura osiągnie wysokie wartości, procesor obniża swoje taktowanie, przez co wydajność urządzenia spada. Z moich obserwacji wynika, że już po 10 minutach grania, telefon ma „dość”, zaś ciepły robi się już w chwilę od włączenia urządzenia (!). Z tego też powodu muszę przyznać, że gdybym był fanem gier na Androida, to w życiu nie kupiłbym tego telefonu i odradzam taki pomysł wszystkim, dla których granie na smartfonie to codzienny rytuał. Co więcej, gdy wyjąłem telefon z pudełka, pierwsze co zacząłem testować to aparat. Po 15 minutach od włączenia urządzenia, moim oczom ukazał się taki oto komunikat:

Screenshot_2015-08-20-19-34-53

Przyznam szczerze, że ręce mi opadły. Przypominam, że to telefon za bagatela 3000 zł (ps. tak – wiem o pudełku na powyższym screenie i nie – to nie jest product placement 😉 )

Wracając do wydajności bez ww.  problemów, które być może zostaną w przyszłości zażegnane wraz z którąś aktualizacją systemu, w interfejsie Z3+ niestety często widoczne są przycięcia. Byłem mocno zdziwiony tym faktem, gdyż ani na Z3 ani na Z3 Compact nie spotkałem się z takim zjawiskiem. Telefon potrafi „przymulić”, zgubić kilka klatek animacji, chwilę przełączać w tryb kafelek z ostatnio otwartymi aplikacjami. Widoczne jest to na tyle często, że nie sposób nie wskazać na tego typu dolegliwość. Jest to o tyle dziwne, że w grach nie spotkałem się z widocznym spadkiem FPS, nawet po nagraniu się urządzenia. Ponadto procesor, mimo swoich wad, jest bardzo wydajną jednostką, co pokazuje chociażby AnTuTu:

Screenshot_2015-08-31-19-49-43 Screenshot_2015-08-31-19-49-33

Niemniej, gdybym zapłacił tyle pieniędzy za telefon (obecnie cena sklepowa to od 2899 zł), byłbym bardzo niezadowolony z codziennej pracy urządzenia.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o aplikacjach działających w tle, gdyż podczas jednej nocy telefon stracił w trybie czuwania 7% baterii. Zdarzyło się to raz, niemniej świadczy to o kiepskiej optymalizacji systemu, gdyż na pierwszym miejscu pobierania baterii widniał system. Miejmy nadzieję, że nadchodzące aktualizacje poprawią obecny stan rzeczy.

PODSUMOWANIE

Sony Xperia Z3+ to telefon, którego zasadność wprowadzenia na rynek nie jest dla mnie jasna. Może byłoby to bardziej oczywiste, gdyby nazywał się Xperia Z3- (minus)? Jest to model, który w porównaniu do Z3 jest i trochę poprawiony, i trochę pogorszony, przy czym wizualnie bardziej przypomina mi Z2. A może ten powinien nazywać się Z2+? No tego marketingowcy zrobić by nie mogli J Tak czy inaczej, Xperia Z3+ była dla mnie sporym rozczarowaniem. Z czystym sumieniem napiszę, że model Z3 w ogólnym rozrachunku jest po prostu lepszy, a do tego tańszy. Swojego czasu, gdy miałem Z3, mocno zastanawiałem się nad zakupem Z3+ w przedsprzedaży za 2999 zł. Powstrzymała mnie przed tym pomysłem dziewczyna, za co bardzo dziękuję, bo byłyby to bardzo źle wydane pieniądze. Model Z3+ poleciłbym tylko wówczas, gdy możecie dostać go na dogodnych warunkach abonamentowych. Jeśli zastanawiacie się nad kupnem telefonu w sklepie – wybierzcie tańszą Z3 lub dopłaćcie do Z5.

 

PLUSY:

– poprawione względem poprzednich modeli głośniki stereo,

– wodoodporność mimo odsłoniętego portu micro USB,

– redukcja liczby zaślepek do jednej,

– zwiększona pamięć wewnętrzna do 32GB,

– 3GB RAM,

– technologia szybkiego ładowania,

– wydajna bateria…

MINUSY:

…jednak o pojemności zmniejszonej względem poprzedniczki,

– w zestawie brakuje ładowarki pozwalającej na szybkie ładowanie,

– słaba optymalizacja systemu,

– mocno grzejący się procesor, często dający się we znaki,

– aparat to ponownie niezmieniona soczewka znana z poprzednich modeli,

– nieporęczna obudowa z „wżynającymi” się w dłoń krawędziami.

Autor tekstu:

Adam Mróz – miłośnik smartfonów. Miał przeszło 70 telefonów i doradzi jak mało kto, jeśli nie wiesz co wybrać. Z zawodu i z wykształcenia – logistyk. W wolnym czasie lubi po prostu wymyślać, a co z tego wychodzi to już temat na długą książkę… 🙂

facebook instagram