Home > Felietony > Sci-Fi z 1924. Gdzie jest mój robot-lokaj?! / Mateusz Jagiełło

Sci-Fi z 1924. Gdzie jest mój robot-lokaj?! / Mateusz Jagiełło

Przykładowe wyobrażenie miasta przyszłości (źródło: telegraph.co.uk)

Mimo że Internet pozwala przeglądać zasoby mediów z całego świata i dzielić się nimi ze znajomymi, bardzo dużo interesujących tekstów umyka redaktorom tych serwisów, na które zaglądam. Chwilami wręcz zaskakuje mnie, jakie skarby pominęli, ale potem reflektuję się, siadam do pisania i sam zgarniam całą śmietankę. Sorki, wolny rynek.

Tym razem chciałem napisać Wam o prawdziwej perełce z kraju piwem i knedlikami stojącego, czyli Czech. Redakcja pisma Reflex dokopała się do fragmentów opowieści Science Fiction opowiadającej o życiu na Ziemi w roku 2014 sprzed 90 lat, w dodatku z przekomicznymi uwagami edytora.

Logo pisma Reflex
Logo pisma Reflex

Zaczyna się stosunkowo normalnie, bowiem edytor czepia się faktu, że bohater w dalszym ciągu ręcznie włącza czajnik elektryczny. Jednak tuż po tym przebłysku rozsądku pada fenomenalny cytat:

Není mnohem pravděpodobnější, že to za ně udělá jejich robotický sluha, který jim čaj přinese až do postele

Kurczę, a ja nadal nie mam własnego robotycznego sługi, który zrobi mi herbatę i poprawi pościel. Niby pisuję na vortalach IT, a jestem nie na czasie 🙂

Kolejny fragment dotyczy Viewatronu, który jest czymś w rodzaju Facebooka – pozwala tak na komunikację, jak na dzielenie się zdjęciami kotów. Edytor lamentuje, że co to za cywilizacja, że tak wspaniałe wynalazki wykorzystuje do przesyłania znajomym śmiesznych i słodkich fotek – brzmi znajomo?

Cožpak se v důsledku nějaké příšerné katastrofy stali ze všech obyvatel planety Země naprostí idioti? Pokud ano, měl byste to možná vysvětlit na začátku své povídky.

Następnie znaleźć można szybką uwagę, że w 2014 roku włosy będą przeżytkiem i wszyscy będziemy chodzić łysi. A potem kolejna bomba – (elektryczny) tramwaj nie ma prawa istnieć w tak zaawansowanej erze ludzkości! I znowu wychodzę na jaskiniowca, bo dalej korzystam (ku własnemu niezadowoleniu) z komunikacji miejskiej, a tramwaje ZTMu nie są wcale żadną futurologią, a raczej podróżą w lata PRLu…

Cože… snad jako ta elektrika, kterou jsem jel do práce dnes ráno já… v roce 1924?!!! Kde jsou všechny ty pohyblivé chodníky, létající automobily či pneumatická potrubí, která lidi rychle dopravují k cíli jejich cesty?

Niestety nie wiem, gdzie podziały się ruchome chodniki i latające samochody (w Jetsonach?). Mam za to kolejny cytat, tym razem o tym, że na mobilnym urządzeniu elektronicznym (zapewne smartfon) ludzie czytają plotki o życiu sławnych gwiazd i kolorowe zdjęcia, preferując taką pustą rozrywkę nad felietony i poważne teksty. Po raz kolejny – brzmi znajomo? Edytor wpada w rozpacz:

Bože můj! To je skutečně smutný příběh, pane Howe. Jste při smyslech? Nezačal jste už zase pít? Dočetl jsem celou vaši povídku a tady je mé celkové hodnocení. Laskavě vyhledejte psychiatrickou pomoc. 

Na tym artykuł się niestety urywa, a szkoda, bo poczytałbym chętnie więcej. Wizja Sci-Fi Wilbura T. Howa okazała się zaskakująco trafna, natomiast marzeń pana edytora ludzkość jeszcze nie spełniła. Wręcz przeciwnie, faktycznie tracimy cenną moc urządzeń komputerowych na czytanie plotek o Krzysztofie Ibiszu. Do wysłania załogowej misji na Księżyc potrzeba było w końcu mniej mocy obliczeniowej, niż ma dzisiaj przeciętny laptop-maszyna do Facebooka.