Home > Mobilne > Co sądzimy o... > Co sądzimy o… Granicy bycia mobile

Co sądzimy o… Granicy bycia mobile

Sam temat dzisiejszego wpisu został zainspirowany ciekawą dyskusją na Twitterze o tym co jest mobile, a co niekoniecznie. Stwierdziłem, że dobrze by było to rozwinąć w zdecydowanie więcej niż stu czterdziestu znakach i tak oto powstał ten tekst.

 

Arkadiusz Sęga

Warto zacząć rozważania od tego, że jest kilka kryteriów podziału. Pierwszym kryterium jest system operacyjny – zdecydowanie urządzenia z Androidem (pomijając kreatywne pomysły niektórych firm typu drukarki czy lodówki z zielonym robotem), WP, BBOS,  czy iOS nie nazwał bym inaczej niż mobilnym. Systemy te, bez wątpienia są stworzone właśnie dla tego typu urządzeń.

Kolejnym kryterium jest architektura procesora – intuicja podpowiada, że prawdziwie mobilne procesory to głównie ARMy. Ale czy aby na pewno? Intel mocno promuje swoje Atomy (a są to układy o architekturze x86) jako idealne procesory właśnie do mobilnych urządzeń takich jak smartfony, tablety, czy, ostatnio hybrydy. Ponadto wszelkie urządzenia z procesorami Intela z serii i (3/5/7) jak chociażby Dell Venue 11 PRO (to wciąż, przynajmniej w teorii, tablet), ultrabooki, czy MacBooki Air też niewątpliwie są mobilne.

Jest jeszcze trzecie kryterium – rozmiar i masa. Tutaj, wbrew pozorom podział staje się najmniej ostry. Są tacy, którzy stwierdzą, że 17” laptop Alienware jest urządzeniem mobilnym, inni, że granicą są 13” ultrabooki, a ktoś trzeci znowu powie, że mobilne urządzenia to tylko te do 10” (i to mimo faktu, że ostatnio producenci pokazują coraz większe hybrydy… Czy czekają nas mobilne hybrydy z ekranami o przękątnej 15”?)

Podsumowując, nie ma jedynej słusznej granicy tego co jest, a co nie jest urządzeniem mobilnym. To kwestia czysto indywidualna i subiektywna.

w2

Szymon Piotrowski

Według mnie mobile to wszelkiego rodzaju technologiczne “gadżety”, które nosimy w kieszeni bądź w czymś, co mamy pod ręką. Granica między mobile a nie-mobile staje jednak się coraz bardziej zatarta – ponieważ tablety zalicza się jeszcze do mobile, a laptopy już nie. A jak w takim układzie zdefiniować na przykład takiego Della Venue 11 Pro – niby tablet, więc mobile, ale z drugiej strony gruby, ciężki, z reguły z klawiaturą, działający pod pełnym Windowsem 8.1 (a nie RT) – toteż można by go nazwać nawet laptopem (ba, mój laptop jest od niego cieńszy). Dlaczego więc notebooków nie zaliczamy już do “mobile”? Nie wiem. Słyszę “mobile”, myślę “smartfon, tablet, akcesoria do nich (smartwatche, etc.)”. Mimo to nie odczuwam potrzeby posiadania tabletu, bo laptop mi go z powodzeniem zastępuje – czy zatem to laptopa można nazwać “mobile”, czy tablet z tej grupy wyłączyć? Zdecydujcie sami, według mnie albo bierzemy pod uwagę wszystkie tablety i laptopy (ale te, powiedzmy, do 14”, reszta to tak naprawdę “laptopy stacjonarne” – bo gdzie tu siedemnastocalową krowę ważącą 5kg nazwać mobilną?), albo wykluczamy tablety powyżej 8”. Osobiście chyba skłaniam się ku tej drugiej opcji, choć laptopa i tak zabieram wszędzie, gdzie go potrzebuję – jest więc on trochę “mobile”, czyż nie?

sm-n910-charcoal-black-front-pen-002

Bartek Rozwadowski

Dla mnie granica pomiędzy mobile a nie-mobile leży w podobnym miejscu, jak w przypadku Szymona. Mobile, dla mnie, jest to wszystko to, co jest związane z tabletami oraz z telefonami komórkowymi. Do urządzeń mobilnych jeszcze bym dodał netbooki, które dla mnie są miniaturową wersją laptopów, na której można zrobić mniej, niż na większych urządzeniach (brak napędów na płyty DVD, ograniczenie systemowe, itp.).

Jako  nie-mobile traktuję rzeczy, które są nie mobilne albo o wiele mniej mobilne, czyli komputery stacjonarne, laptopy, konsole, itp. Zapewne ktoś się przyczepi z jakiego powodu znajdują się tutaj laptopy. Odpowiadam od razu, podobnie jak Szymon. W jaki sposób mobilne ma być przynajmniej 15 calowe bydle o wadze minimum 4 kilogramów?! Ja akurat może czasem swojego notebooka noszę, ale to najczęściej w celu przeniesienia do samochodu albo innego środka lokomocji.

Granica pomiędzy mobile a nie-mobile natomiast powoli się zaciera. Jest to spowodowane jedną rzeczą. Coraz częściej funkcje komputerów przejmują telefony oraz tablety, śmiem stwierdzić, że za pewien czas stanie się tak, że urządzenia stacjonarne będziemy potrzebowali tylko w podobnych zastosowaniach, jak obecnie konsole. Innymi słowy będziemy tylko grali w gry, które posiadają dosyć wysokie wymagania sprzętowe. Co do korzystania z pakietów biurowych to będą wykorzystywane w momencie jak będziemy pisać poważny tekst i wysyłać go dalej. W pracy też będą  potrzebne, lecz mogą też być wypierane przez mniejsze, ale za to mobilniejsze wersje urządzeń.

 

Tomasz Alicki

 

Bardzo ciężki temat. Przychyliłbym się do słów Szymona, że “mobile to “gadżety”, które nosimy w kieszeni”, gdyby nie zaczęto zaliczać do tej kategorii tabletów. Osobiście widziałem tę granicę jeszcze kilka miesięcy temu. Potem kupiłem jednak Acera C720, który zajmuje w mojej torbie prawie tyle samo miejsca co iPad. Noszę tego Chromebooka wszędzie ze sobą, mogę coś swobodnie napisać w każdej kawiarni i nie bawię się w podłączanie żadnych kabli. Bez wahania zaliczyłbym go teraz do kategorii mobile. Już w tym momencie granica wspomniana w temacie przesuwa się o kilkanaście milimetrów. Jeżeli chcieć to uogólnić, nazywamy C720 laptopem i zaliczamy go do mobilnych. Co w takim razie zrobię z moim 17-calowym Asusem? Waży pięć kilogramów i prędzej zaliczyłbym go do zwierząt parzystokopytnych niż mobile. Moim zdaniem takie granice są bardzo umowne. Świat technologii pędzi do przodu. Dawno minęliśmy już moment, w którym można było powiedzieć: “Ten tablet jest mobile, a ten laptop już nie”.

 

Marek Pankowski

Co w dzisiejszym świecie jest mobile, a co nie jest. Hmm… temat rzeka, myślę, że można by napisać na ten temat książkę, jednak jak wiemy wszyscy mobile to urządzenie, które z łatwością możemy zabrać ze sobą i łatwo się nim posługiwać w terenie. Ostatnio zauważam jednak trend, który w pewnej grupie sprzętowej jest, w pewnym sensie, przeciwny pierwotnym założeniom typowego urządzenia mobilnego. Mianowicie producenci tworzą coraz to większe smartfony, które prawie nie mieszczą się już w kieszeni. Kiedyś, jak zobaczyłem telefon z 3 calowym ekranem sądziłem, że jest za wielki i nie przypuszczałem, żeby producenci poszli o krok dalej. A teraz patrzę na Note 4 i śmieje się sam z siebie. Dla mnie taki smartfon na pewno nie byłby wygodny w noszeniu go na co dzień. Więc tutaj ta „mobilność” zostaje poddana próbie.  Zastanawiam się również czy smartwatche można dołączyć do grupy mobile. W końcu wcześniej, przy zwykłych, analogowych zegarkach ten termin nie istniał, chociaż to urządzenie towarzyszyło nam wszędzie, było wygodne w noszeniu i nie przeszkadzało za bardzo. Dziś nasze zegarki mają zdecydowanie większe możliwości, jednak nie zmienił się sposób ich noszenia, najwyżej sposób posługiwania się nim został lekko zmodyfikowany. Zegarek mobilny? Trochę śmiesznie to brzmi. Drążąc temat, można się uprzeć i uznać, że 17 calowy laptop ważący 3 kilogramy też należy do grupy „mobile”. W zależności więc od urządzenia, jego możliwości i wielkości zaczynamy trochę inaczej postrzegać mobilność sprzętu. Niektórzy popatrzą na smartfona z 5.4 calowym ekranem i powiedzą, że jest to kawał plastiku, którego nie da się normalnie nosić. Tutaj nad słowem mobile pojawia się znak zapytania. Jednak kiedy porównamy komputer stacjonarny z laptopem (którego siłą rzeczy do kieszeni nie schowamy) to i tak nazwiemy go mobilnym i ucieszymy się, że z pomocą torby czy walizki w łatwy sposób przeniesiemy go z miejsca na miejsce. To wszystko jest naprawdę pokręcone…

 

Tomek Woźniak

Przede wszystkim wydaje mi się, że słowo “mobile” wymaga pewnej zmiany swojego znaczenia. Jeszcze niedawno oznaczało ono wąski segment produktów takich jak aparaty, telefony komórkowe, czy nawet netbooki. W obecnej chwili rynek urządzeń jest tak bardzo zróżnicowany, że ciężko jest nam określić, co właściwie należy do kategorii urządzeń mobilnych. Z pewnością smartfony i tablety, z pewnością aparaty, z pewnością smartwatche i inne technologie ubieralne. Usłyszałem jednak pytanie – co z laptopami? Przez wielu laptopy traktowane są na równi z komputerami stacjonarnymi, lecz z drugiej strony mamy także mobilne tablety ze stacjami dokującymi, które – jak by nie patrzeć – tworzą z nich laptopy, a przynajmniej netbooki. Z tego, co zaobserwowałem, różne redakcje i różne portale nazywają odpowiednie urządzenia na swój własny sposób, przez co później mogą pojawiać się pewne drobne konflikty, choćby wśród ich czytelników. Dlatego też wydaje mi się, że powinniśmy przedefiniować znaczenie słowa “mobile”. Na jakie? To temat na dłuższą rozprawę, ale w dużym uproszczeniu, mobile to wszystkie urządzenia, które działają na własnej baterii i które możemy zabrać ze sobą w niekoniecznie wielkim plecaku. Kto wie, może niedługo jakaś firma pokusi się o wprowadzenie uniwersalnego nazewnictwa tych wszystkich urządzeń i będziemy wiedzieć, czy leżący przed nami tablet ze stacją dokującą zalicza się jeszcze do mobile, czy może już do urządzeń stacjonarnych.

galaxy-tab-active-1-front

Piotr Mikosz

Ja pójdę chyba jeszcze dalej niż przedmówcy. Jako człowiek bardzo często podróżujący i zarazem ceniący sobie swobodę ruchów, do kategorii „mobile” zaliczam tylko rzeczy, które zmieszczą się w kieszeni spodni, lub, od biedy, kurtki. Wszystko co mobile powinno najbardziej ułatwiać nam codzienność, być do bólu funkcjonalne i poręczne. Idąc tym tropem, nawet co poniektóre phablety ośmieliłbym się nazwać „niemobilnymi”. Biegnąc z autobusu do tramwaju, czy z sali do sali potrzebuje czegoś co obsłużę jedna ręką, a w sytuacji kryzysowej, wepchnę do pierwszej napotkanej kieszeni. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji z iPadem, czy nawet z jego mniejszą wersją. O laptopie nie wspominając…Nie pokuszę się o wskazanie jednoznacznej granicy bycia „mobile”, bo jej nie ma. Śmiało mogę jednak powiedzieć, że ani laptopy, ani tablety się do tej kategorii, moim zdaniem, nie zaliczają.