Home > Eventy > Sabat Fiction-Fest 2014 – relacja / Tomek Woźniak

Sabat Fiction-Fest 2014 – relacja / Tomek Woźniak

Sabat Fiction-Fest 2014

Autorem tekstu jest Tomasz Woźniak

Gdy porównamy Polskę z Zachodem, w wielu kulturowych aspektach wypadamy dość biednie, zupełnie jakbyśmy nie nadążali za światowymi trendami. Dobra wiadomość jest taka, że sytuacja ta zmienia się z roku na rok, a w naszym nadwiślańskim kraju powstaje coraz więcej inicjatyw inspirowanych ogromnymi wydarzeniami ze Stanów, ot choćby Pyrkon w miejsce Comic-Conu. Na szczęście fani fantastyki, mangi, gier i planszówek pokazują, że jest ich coraz więcej.

W dniach 8-10 sierpnia w Kielcach miał miejsce Sabat Fiction-Fest , czyli – jak to określili organizatorzy – Ogólnopolski Festiwal Fantastyki, Gier i Mangi. Ubolewając nad nieudaną wizytą na wspomnianym wcześniej poznańskim Pyrkonie postanowiłem sprawdzić, co przygotowało moje ukochane miasto. Czas start!

Sabat Fiction-Fest 2014 | Zdjęcia własne
Sabat Fiction-Fest 2014 | Zdjęcia własne

Co ja tu robię?

Jak to na konwentach bywa, całość rozlokowana była – w tym przypadku – na jednej, wielkiej hali, w której znajdowały się poszczególne strefy. Znalazło się więc miejsce dla fanów planszówek, wielbicieli gier elektronicznych, mieliśmy stoisko bractwa walczącego bronią prawdziwą, a także różne wystawy komiksów i plakatów. Ponadto w ciągu trzech dni mogliśmy uczestniczyć w wielu prelekcjach, lepszych i gorszych, być na pokazie filmu, a także podziwiać różnorakie stroje cosplayerów i cosplayerek. Znalazła się nawet osobna hala z areną do paintballa. Ciekawą podróżą w czasie była osobna sekcja gier elektronicznych, w której mogliśmy pograć sobie na oldschoolowych konsolach w stylu Atari czy Pegazusa. Teoretycznie nikt nie powinien się tutaj nudzić, ale rzeczywistość często weryfikuje tego typu podejście.

Nie ukrywam, pierwszego dnia na konwencie było dość pusto. Lekką niechęć wzbudziła we mnie prelekcja o wpadkach filmowych, która sprowadziła się do puszczania angielskich filmików z YouTube. Temat był naprawdę ciekawy i wystarczyło lekko się zaangażować, żeby pod koniec zostało więcej, niż kilka osób. Na szczęście kolejny prelegent zdołał wszystko naprawić, a moja potrzeba hejtu wycofała się pod naporem pozytywnych emocji. Oprócz tego uczestnicy bawili się na warsztatach origami, a cosplayerzy wymieniali się spostrzeżeniami i doświadczeniami w projektowaniu strojów. Nie byłem zainteresowany wszystkim, co zostało tutaj przygotowane, ale myślę, że ci prawdziwi, więksi, pozytywni maniacy nie nudzili się tu ani chwili. Zaliczone.

Sabat Fiction-Fest 2014 | Zdjęcia własne
Sabat Fiction-Fest 2014 | Zdjęcia własne

Pentakill!

Drugi dzień rozpoczął się turniejami e-sportowymi, które cieszyły się chyba największym zainteresowaniem. Gracze przez dwa dni mieli okazję grać w League of Legends, Heartstone, Mario Kart i mundialową Fifę. Nie będzie niczym dziwnym fakt, że to pierwszy tytuł zebrał wokół siebie największą publikę, bo oprócz drużyn znaleźli się i komentatorzy i projektor z widokiem na pole bitwy. Nagrodami były różne klawiatury, routery i tym podobne, a chociaż nie był to może poziom Intel Extreme Masters, to jednak kibice bawili się dobrze. Ba, nawet klaskali przy bardziej brawurowych akcjach!

Drugiego i trzeciego dnia również znalazła się masa zabaw, wśród których pojawiły się – trzeba przyznać – dość hermetyczne spotkania w stylu konkursu wiedzy o Japonii czy k-popowego karaoke. Mieliśmy również pierwszą w Kielcach projekcję filmu „Bal Utracony”, a także spotkanie z Arturem Sznydlerem, czyli legendą polskiej sceny RPG. Nie mogę więc narzekać na to, że nie znalazłem zajęcia na absolutnie każdą minutę, bo wynika to zwyczajnie z moich zainteresowań, a nie pracy organizatorów. Było dobrze!

Sabat Fiction-Fest 2014 | Zdjęcia własne
Sabat Fiction-Fest 2014 | Zdjęcia własne

Zaraz, zaraz…

Sabat Fiction-Fest skłonił mnie do zadania sobie jednego, arcyważnego pytania – czy w Polsce jest zapotrzebowanie na tego typu konwenty? Gdybym właśnie wrócił z Pyrkonu, prawdopodobnie bez wahania odpowiedziałbym „TAK!”, natomiast tutaj muszę się chwilę zastanowić. Niewątpliwie bardzo mocnym argumentem jest fakt, że była to pierwsza edycja Sabatu, a z tego co się orientuję, był to też ogólnie pierwszy większy konwent w Kielcach. Jak na prawie dwustutysięczne miasto uczestników było zdecydowanie zbyt mało, lecz jak wspomniałem, na drugiej stronie medalu jest napis „to nasz pierwszy raz”. Ogólnie rzecz biorąc wrażenia pozostały pozytywne i cieszę się, że nasze kulturowe imprezy nie ograniczają się tylko do kolejnych występów jakiegoś ludowego zespołu pieśni i tańca.

Z całego serca kibicuję następnej odsłonie Sabat-Fiction Festu. Pierwszy raz nie musi być idealny, a nawet nie powinien, bo wtedy nie byłoby czego poprawiać w nastepnych edycjach. Było fajnie, było pozytywnie, były fajne cosplayerki, był Altair i dwóch tuskenów. Do zobaczenia następnym razem! 🙂