Home > Gry > Recenzja gry Afterfall: Reconquest – Episode I

Recenzja gry Afterfall: Reconquest – Episode I

Afterfall: Reconquest jest trzecią grą z cyklu studia Intoxicate, których akcja toczy się w postapokaliptycznym uniwersum Afterfall. Gra z zamysłu jest horrorem z elementami RPG. Rodzima produkcja ma być wydana w trzech epizodach, każdy z nich przedstawia inną postać, a co za tym idzie zupełnie inną historię. Póki co mieliśmy okazję zagrać w pierwszy z trzech epizodów dzięki dystrybutorowi IQ Publishing,- odpowiedzialnemu za serię „Made in Poland”, której jesteśmy patronami. za co serdecznie dziękujemy. Wcielamy się w niejakiego Reapera – protagonistę i jedyną grywalną postać, której przyjdzie zmierzyć się z falami mutantów. Sama fabuła oparta jest o chęć zemsty na osobie winnej całemu kataklizmowi, a wszystko to opakowane zostało w klimatyczny, czarno-biały design postaci i lokalizacji.
Brzmi wspaniale? No to przejdźmy do meritum.

Pierwsze wrażenie i krótki opis co i jak

Muszę przyznać, że pierwszy widok po uruchomieniu gry – czyli menu – zrobił na mnie duże wrażenie. Gratuluję twórcom pomysłu ręcznego wykonania ilustracji, które towarzyszyć nam będą w cutscenkach, jak i podczas ładowania gry bądź lokalizacji. Wprowadzenie do fabuły jest wykonane w ciekawy sposób i tu również należy pochwalić autorów gry.

Wtedy mi się jeszcze podobało – przejrzysty, prosty interfejs bez udziwnień czy innych niezrozumiałych pasków „dla lansu”. Mamy jakieś tam PA – punkty akcji? Nazwę nadałem im sam, gdyż w grze nie jest to nigdzie opisane. Pozwalają one nam na używanie perku, mają wpływ na punkty życia i ilość amunicji w magazynku lub plecaku.

Powrót do przeszłości?

afterfall 2

Co do samego wyglądu gry: jak widać na załączonym obrazku, jest klimatycznie. Możliwe, że gra jest średnio zoptymalizowana; na przykład u mnie obraz się dziwnie rozmywa, mimo wyłączenia kilku dotyczących tego opcji, ale problem ten występował tylko w pierwszej lokalizacji, więc nie odczułem tego zbytnio. Miałem jednak wrażenie, jakby grę stworzono na jakimś starym silniku. Tekstury są jak na dzisiejsze standardy słabe. Na powyższym obrazku prawie wszystko jest na najwyższych ustawieniach, przy rozdzielczości 1366 na 768 pikseli, 60 Hz, z wygładzaniem krawędzi x16. Głowy nie urywa, a mogę nawet śmiało stwierdzić, że np. Fallout 3 z 2008 roku bije Afterfall: Reconquest w przedbiegach. Gra miała potencjał i mówię tu zupełnie na poważnie, sam wątek główny jest dobry, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

Pamiętacie, jak niedawno każdy falloutowy postapo-zapaleniec wyrzucał Bethesdzie, że dali tylko cztery opcje dialogowe w swoim nowym Falloucie? No więc Afterfall daje nam z reguły DWIE. Tak, proszę państwa, dwie opcje dialogowe. Nie wiem, dlaczego Intoxicate wybrało taką drogę rozwoju akcji dla swojej produkcji. Jeśli nie chcemy pomóc, to i tak będziemy musieli to zrobić, tu pojawia się niestety zupełna liniowość fabuły. Z reguły mamy do wyboru:
– Akceptuj zadanie. (END)
– Odrzuć zadanie. (END)
Jak już pisałem, świat przedstawiony jak i protagonista są dla mnie „na piątkę”, ale nigdy temu studiu nie zapomnę zniszczenia całęj reszty ubogą fabułą I jej liniowością.

System umiejętności i mechanika gry

afterfall

Następnym tematem jest system umiejętności. Do wyboru mamy trzy perki/skille:
tarczę – naciskamy Q, potem SHIFT i mamy energetyczną tarczę, używaną jak Riot Shield w CoD-zie;
strzelbę – naciskamy E, SHIFT i zależnie od tego, jak długo trzymaliśmy SHIFT, tak mocno wystrzelimy, fajna alternatywa dla braku amunicji;
moduł wysysający energię życiową – nad ciałami poległych używamy SHIFT i wysysamy z nich zdrowie, ciekawsze od typowych apteczek i tu też muszę przyznać plusik za dobry pomysł.

I to tyle, mamy do dyspozycji tylko te trzy. W grze nie ma waluty, nie ma sklepów. Za questy bądź eksplorację świata dostajemy wynagrodzenie w postaci ulepszenia jednego z trzech perków i życie jakoś się toczy. Osobiście uważam, że trzy umiejętności wystarczą ale boli mnie brak sklepów, gdzie moglibyśmy zakupić amunicję czy chociażby grube ciuszki dla naszego Reapera. Od czasu do czasu NPC łaskawie rzuci nam paczką kul, ale z reguły dostaniemy tylko informację do naszego PDA bądź ulepszenie w przypadku misji pobocznych, którymi swoją drogą mam wrażenie twórcy chcieli przedłużyć zabawę o chociażby te kilkadziesiąt minut.

Jak już pisałem, silnik graficzny gry bazuje na czarno-białych teksturach z dodatkiem czerwieni, która czasem się niestety buguje. Gdy na przykład używamy leczenia, Reaper staje się czerwony, a nie powinno tak być. W fazie beta gra była jeszcze ciemna, ale z pełną gamą kolorów. Wyglądała wtedy o niebo lepiej i jestem zawiedziony, że to zmieniono.

afterfall 3

Większych problemów co do mechaniki strzelania nie doświadczymy, bo jest ona w miarę dobrze wykonana. Strzela się przyjemnie, pod tym względem gra mi się podobała. Mamy do wyboru dwa pistolety i dwa karabiny, lecz to w zupełności wystarcza, ze względu na to, iż nie jest to TPS, ale horror/RPG. Jednak nie chodzi tu o różnorodność arsenału, lecz o wykonanie całej reszty, a to akurat nie zachwyca.

Osobiście uważam, że kupno pierwszego sezonu to strata pieniędzy, jeśli nie nakręca nas klimat gry – bo trzeba rzec, że to na pewno nie jest gra dla wszystkich.
Mam nadzieję, że w drugim i trzecim sezonie dostaniemy coś lepszego, niż mieliśmy okazję zobaczyć w pierwszym.

Znaleźliście niespodziankę w hiperłączach? Miłego grania! 🙂

Autor tekstu: Gabriel Owoc