Home > Recenzje > Recenzja GOCLEVER Insignia 500 – bunkrów nie ma, ale i tak jest bardzo dobrze / Marek Pankowski

Recenzja GOCLEVER Insignia 500 – bunkrów nie ma, ale i tak jest bardzo dobrze / Marek Pankowski

Od zawsze uważałem, że GOCLEVER to firma bardzo pospolita, która za wiele nie wnosi do rynek urządzeń mobilnych. Ot zwyczajny producent, jakich jest mnóstwo, tworzący średniej jakości smartfony i tablety z niskiej i średniej półki cenowej dla przeciętnego konsumenta, któremu nie zależy na ekranach full HD, aparatach o 20 megapikselowej matrycy czy czytniku linii papilarnych. Powiem szczerze, że po dwutygodniowym korzystaniu z Xperii Z1 Compact chciałem sprawdzić, czy telefon z niższej półki również spełniłby moje „mobilne” wymagania. I wybór padł właśnie na produkt firmy GOCLEVER, a mianowicie model Insignia 500.

Po wizycie kuriera od razu rozpakowałem paczkę i moim oczom ukazało się dosyć pokaźnych rozmiarów pudełko. Po otworzeniu ujrzałem ładny, zgrabny pięciocalowy telefon w czarnej obudowie. Zacząłem dalej przeglądać zawartość opakowania. Oprócz samego urządzenia znalazłem tam ładowarkę, kabel USB, słuchawki, dodatkową, grubszą tylną klapkę obudowy i większą baterię o pojemności 4000 mAh. Nie jest źle.

Zawartość pudełka

O reszcie akcesoriów opowiem co nieco później, jednak teraz chciałbym się trochę poznęcać nad słuchawkami. Właśnie, poznęcać. Byłem bardzo zadowolony, widząc zestaw słuchawkowy w pudełku i cieszyłem się, że nie będę musiał za każdym razem wyjmować telefonu z kieszeni podczas słuchania muzyki, aby odebrać rozmowę. Niestety jakość słuchawek pozostawia wiele do życzenia. Pomimo tego, że dźwięk wydobywający się z nich jest cichy i „płytki”, to na dodatek częściej niż swoich utworów miałem „przyjemność” słuchać trzasków czy szumów, które już kompletnie powodowały we mnie złość i irytację. Po jednym, dwudziestominutowym spacerze miałem ochotę wyrzucić je do śmieci z nadzieją, że po recyklingu będą bardziej do czegoś przydatne.

No dobrze, po tym krótkim wstępie przejdźmy do samego telefonu. Specyfikacja techniczna jak na taką cenę jest całkiem niezła.

[tabs class=”yourcustomclass”] [tab title=”Wymiary i waga” active=”active”]

  • Wymiary 146,00 x 73,00 x 9,00 mm (z baterią o mniejszej pojemności)
  • Waga 150,00 g

[/tab]

[tab title=”Ekran” active=”active”]

  • IPS TFT
  • 16 milionów kolorów
  • Rozdzielczość 720 x 1280 px (5.00″) 294 ppi

[/tab]

[tab title=”Sprzęt i oprogramowanie”]

  • MediaTek MT6582 1,30 GHz 4 rdzeniowy
  • 1 GB RAM
  • Bateria Li-Ion 1750 mAh + dodatkowa 4000 mAh
  • Pamięć 4 GB
  • Slot na karty SD do 32 GB
  • DualSIM (DSS)
  • Android 4.2 Jelly Bean

[/tab]

[tab title=”Aparat”]

Tylny:

  • Matryca 8 Mpx
  • Rozdzielczość 3264×2448 px
  • Lampa błyskowa

Przedni

  • Matryca 2 Mpx
  • Rozdzielczość 1600×1200 px

Video

  • Rozdzielczość 1280×720 px
  • Formaty video  MPEG4, H.263, H.264

[/tab]

[/tabs]

Wygląd i obsługa

Jeśli chodzi o sam wygląd urządzenia, to nie ma tu niczego porywającego. Wszystkie podzespoły zostały „upchnięte” w plastikowej obudowie, tylko cienkie ramki po bokach urządzenia swoim wyglądem imitują metal. Jeśli chodzi o tył obudowy, to zarówno cieńsza, jak i grubsza klapka są zrobione z tego samego, gumowego plastiku, który moim zdaniem sprawuje się całkiem nieźle. Nie widać na nim odcisków palców, no i przede wszystkim dzięki niemu urządzenie pewniej leży w dłoni. Na przedniej „ekranowej” części obudowy możemy zauważyć głośnik do rozmów, kamerkę do wideorozmów i tradycyjne 3 klawisze funkcyjne, które użytkownikowi urządzeń z logiem zielonego robota nie powinny być obce 🙂 Z prawej strony widnieją klawisz głośności i blokady ekranu. Niestety pomimo dużej ilości miejsca na tej części obudowy, producent nie zdecydował się na umieszczenie dedykowanego spustu aparatu. Na górze umieszone zostały port microUSB i złącze słuchawkowe.

Wygląd Wygląd Wygląd

Nie mogę się przyczepić do niczego w kwestii wygody korzystania z telefonu. Pomimo tego, że nie jestem jakimś wielkim fanem pięciocalowców, nie mogłem narzekać, nawet kiedy korzystałem z bardziej „wypasionej” wersji, czyli z zamontowaną baterią 4000 mAh. Telefon pewnie leży w dłoni, wygodnie i szybko pisze się na nim SMS-y czy tweety. Brak zastrzeżeń, pomimo że urządzenie ma dość spore rozmiary. Jednak jest parę rzeczy, na które niestety trzeba ponarzekać. Pierwszą, ale niestety dla mnie bardzo poważną wadą jest brak dedykowanego spustu migawki aparatu. Po prawej stronie obudowy zostało jeszcze sporo miejsca do wykorzystania i moim zdaniem po prostu należało zaimplementować tam ten klawisz. Uważam, że nie kosztowałoby to producenta masę kasy, za to ułatwiłoby korzystanie ze smartfonu. Kolejną rzeczą jest głośnik z tyłu obudowy, o którym zapomniałem wspomnieć wcześniej. Nie mogę narzekać na głośność dźwięku, jednak jego jakość pozostawia wiele do życzenia. Hałas, szumy i pojawiające się momentami poważne zniekształcenia nie zachęcają do słuchania muzyki bez słuchawek. Ostatnią już rzeczą, która pozostawiła lekki niesmak, to trzaski obudowy. Dźwięk trzeszczącego plastiku niestety daje do zrozumienia, że nie trzymamy w ręku flagowca znanej firmy, a jedynie telefon ze średniej półki cenowej.

Baterie Obudowy

Ekran

Ekran w Insigni 500 to 5 calowy IPS o rozdzielczości 1280×720 o gęstości rozmieszczenia pikseli 294 PPI. Specyfikacją nie powala na kolana, jednak nie mam tutaj nic do zarzucenia. Obraz jest ostry, kolory żywe, co powoduje, że zdjęcia czy filmy ogląda się na nim z przyjemnością. Ekran wybornie radzi sobie również pod kątem, nie zauważyłem poważnego spadku nasycenia barw. Dzięki dużej jasności i kontrastowi jest dobrze widoczny nawet w pełnym słońcu, więc możemy zapomnieć o przykrywaniu go ręką w pogodne, słoneczne dni, aby zobaczyć, co na nim jest. Również nie miałem problemu z jego obsługą. Nie zdarzyła mi się sytuacja, w której musiałbym „siłować się” z wyświetlaczem, aby ten zareagował. Do pełni szczęścia przydałby się „tryb rękawiczek”, ułatwiający korzystania z telefonu podczas zimnych dni, ale rozumiem, że za taką cenę nie ma czego oczekiwać.

Bateria

Jak już wcześniej wspomniałem w zestawie znajdują się dwie baterie. Pierwsza, o pojemności 1750 mAh starczała mi zazwyczaj na niecały dzień. Oczywiście wtedy mogłem zamontować cieńszą tylną klapkę od obudowy, ale czas pracy na baterii nie był powalający.  Zazwyczaj około 10-11 godzin pracy na WIFI, okazjonalnym słuchaniu muzyki czy krótkich sesjach w Angry Birds. Z drugą baterią o pojemności 4000 mAh niektórzy mogą już odczuć lekki dyskomfort w kieszeni, jednak w zamian telefon wytrzyma nam nawet dwa dni na jednym ładowaniu (screenshot poniżej). Powiem szczerze, że dla mnie ważniejszy był czas czuwania, więc po dwóch dniach od razu zmieniłem baterię na większą i z taką już pozostałem. A wbrew moim wcześniejszym obawom, nie było mi jakoś specjalnie niewygodnie, chodząc z takim grubasem w kieszeni. 🙂

Telefon działa pod kontrolą systemu Android 4.2.2 Jelly Bean. OS zazwyczaj działał płynnie, nie zacinał się, jednak kiedy otworzyłem parę aplikacji naraz, można było zauważyć niewielki spadek szybkości pracy systemu.  Szkoda, że telefon, który wyszedł pod koniec lipca, nie dostał aktualizacji do wersji 4.4.

Stockowych aplikacji tu tyle, co kot napłakał, jednak są dwie, które wymagają, by o nich wspomnieć. Pierwsza z nich to CoolReader, czyli aplikacja, która pozwala na czytanie ebooków w formatach między innymi epub, doc, txt, rtf, html, czy mobi. Ponieważ sam wielkim fanem ebooków nie jestem, a czytanie czegoś dłuższego na ekranie innym niż e-ink  jest dla mnie niemożliwe, to ta aplikacja pozostanie dla mnie tylko ciekawostką, jednak dla innych może okazać się błogosławieństwem, jeśli zapomną wziąć z domu swojego Kindle’a. Drugą apką wartą uwagi jest Menadżer Zadań ES. Za pomocą tego programu możemy między innymi czyścić pamięć naszego telefonu, zamykać czy też usuwać niepotrzebne aplikacje oraz wydłużyć czas pracy na baterii.

Bateria CzytnikCleaner

Aparat

Insignia 500 jest wyposażona w aparat o rozdzielczości 8 Mpix (tylny) i 2 Mpix (przedni). Jak już wcześniej wspominałem, nie jestem wybitym fotografem, ilość megapikseli nie ma dla mnie szczególnego znaczenia, a i ze wszystkich wodotrysków dołączonych do oprogramowania aparatu rzadko korzystam. Dlatego też po zabawach z Xperią Z1C gdzie specjalnych trybów i dodatków było mnóstwo, w GOCLEVER czekała mnie miła odmiana. Mianowicie w tym modelu mamy do czynienia z zaledwie 4 trybami: sceny, wykrywania twarzy, panoramy i zdjęć HDR. Głównie korzystałem z tego ostatniego, efekty możecie zobaczyć poniżej:

PKiN Muzuem techniki

Jak powszechnie wiadomo, największą bolączką aparatów w smartfonach jest jakość zdjęć nocnych. I niestety, Insignia 500 nie jest tutaj wyjątkiem. Przy słabym świetle obraz traci ostrość, można zauważyć szumy. No ale cóż. Aparatu klasy flagowców Samsunga po takiej cenie się nie spodziewajmy.

Noc

Wideo? Tutaj jednak mogło być znacznie lepiej. Po pierwsze – mikrofon bardzo słabo zbiera dźwięki z otoczenia. Kiedy nagrywałem krótki film przed PKiN hałas był niesamowity – jak to zazwyczaj w centrum Warszawy. Po odpaleniu video, okazało się, że panuje tu niesamowita cisza… Drugą rzeczą jest to, że nagrania są rejestrowane w małej ilości klatek na sekundę. Kiedy obejrzałem swój film, zauważyłem, że obraz lekko „skacze” i nie ma płynności w odtwarzaniu. Chociaż, jeśli generalnie chodzi o oglądanie filmów na tym telefonie, to był pewien problem, ponieważ tak samo „skakały” te z aplikacji YouTube. Na początku wydawało mi się, że to wina samego programu, jednak kiedy nagrałem film, to nie potrafiłem znaleźć sensownego wytłumaczenia. Po prostu – GOCLEVER Insignia 500 kiepsko radzi sobie z odtwarzaniem filmów.

Benchmarki

Obowiązkowo nie mogło zabraknąć testów wydajnościowych. Jak ten model wypada w klasyfikacji punktowej? W programie Quadrant uzyskał przeciętne 5699 punktów, podczas gdy w Antutu 18470. Punkty punktami, ale muszę przyznać, że telefon spokojnie udźwignął bardziej wymagające gry takie jak na przykład FIFA czy Dead Trigger. Aplikacje nie zacinały się i grało się z przyjemnością. Czterordzeniowy procesor dawał radę 🙂

Jak wcześniej mogliście wyczytać z tabeli, Insignia 500 jest wyposażona w drugi slot na kartę SIM. Nigdy nie miałem okazji korzystać z modelu wyposażonego w Dual SIM, więc kiedy dostałem urządzenie, od razu kupiłem starter z 1 GB internetu. Jedna karta służyła mi do rozmów, druga do surfowania po sieci. Niestety telefon wykorzystuje technologię DSS (Dual Sim Stand-by). Pozwala więc dwóm kartom być w gotowości, w trybie czuwania jednak po nawiązaniu połączenia na jednej, druga nie jest już aktywna. Wygoda z użytkowania była naprawdę duża, jednak muszę przyznać, że dwie SIM bardziej katują baterię, więc najlepiej, aby podczas korzystania z nich używać baterii z większą pojemnością.

Screenshot sim

Podsumowanie

Po dwóch tygodniach użytkowania telefonu GOCLEVER Insignia 500 dochodzę do wniosku, że jest to dobry smartfon za przystępną cenę. Dwie baterie, dualSIM, dobrej jakości ekran, czy czterordzeniowy procesor za około 600 złotych to świetny układ. Szczególnie dla osób, które nie chcą wydawać kupy pieniędzy na flagowce, z niepotrzebnymi wodotryskami. Oczywiście model nie należy do ideałów i ma kilka wad, jednak ich większość można tłumaczyć niską ceną. Ja po dwóch tygodniach korzystania z tego smartfonu jestem całkiem zadowolony. Szaleństwa nie ma, ale kciuk w górę jest.