Home > Mobilne > Rayman Adventures – recenzja

Rayman Adventures – recenzja

Seria Rayman jest znana każdemu, kto kiedykolwiek miał styczność z grami. Pierwsza jej część pojawiła się w 1995 roku i towarzyszyła graczom przez lata zmieniania się konsol i pojawiania się coraz potężniejszych komputerów. Przeszła ewolucję od platformówek 2D, przez gry zręcznościowe 3D, by w ostatnich latach powrócić do korzeni i znów być platformówką 2D lub 2,5D. W 2011 roku Ubisoft wydał świetne Rayman Origins, a później Rayman Legends i uwielbiany przez wszystkich śmieszny stworek znów wrócił na salony. Nie da się ukryć, że forma tego gatunku świetnie nadaje się na urządzenia mobilne i tam też pojawia się opisywana przeze mnie gra Rayman Adventures. Dostępna jest na Androida i iOS.
received_1185880938108651

Ratujmy świat!

Historia napędzająca rozgrywkę nie jest wybitna, bo też nie najważniejsza. Starożytne jaja, źródło życia dla świętego drzewa, zostały skradzione i porozrzucane po całym świecie. Naszym zadaniem jest je znaleźć i przywrócić życie do świętego drzewa i całego zaczarowanego lasu. Szczerze mówiąc, fabuła jest tu tylko tłem, by posuwać się dalej po świecie do kolejnych platformowych etapów, które są prawdziwą esencją tej gry.

Mechanika jest bardzo prosta i polega na wykonywaniu odpowiednich akcji w czasie, kiedy Rayman biegnie. Trzeba skakać, bić wrogów, wykonywać bardzo proste logiczne zadania. Rozgrywka nie jest zbyt wymagająca, jednak by zakończyć dany poziom na 100% trzeba zejść z głównej ścieżki, jaką prowadzi nas gra. Twórcy umieścili kilka mechanizmów zachęcających do zdobywania maksymalnej ilości punktów za każdy etap. Oprócz znajdywania nowych jaj, z których później wykluwają się małe stworki – nasi towarzysze, otrzymujemy różne przydatne w rozgrywce nagrody. Dodatkowo po każdej misji widzimy liczbę punktów zebraną przez znajomych, co motywuje do powtarzania etapów, by znaleźć się na czele stawki.
received_1185880941441984

Świat, po którym się poruszamy, jest różnorodny. Od starych zamków, przez dżunglę, po oceany. Oprawa graficzna jest bardzo przyjemna dla oka i myślę, że to może być jednym z głównych czynników zachęcających do rozgrywki. Do przejścia mamy kilka światów, a w każdym z nich po 4–5 misji, podczas których odkrywane są kolejne stworki, a Rayman uwalnia swoich przyjaciół z rąk nieprzyjaciela. Po każdym etapie widzimy, jak uzdrawiane jest święte drzewo i kierujemy się do kolejnej planszy. Levele bywają różnorodne, tak by rozgrywka nam się nie znudziła. Jednym z moich ulubionych był taki, w którym Rayman musiał podskakiwać na lecącej świni, żeby zbierać unoszące się w powietrzu świecące Lums. Powtarzałem go kilka razy, żeby zebrać dokładnie wszystkie i móc jeszcze raz w to zagrać. Często też mamy do rozegrania minigry. Czasem musimy nakarmić naszych towarzyszy, a czasem dodać odpowiednie substancje do jaja, żeby je otworzyć.

Muzyka i dźwięki idealnie współgrają z oprawą i nadają klimat typowy dla tej serii. Fani na pewno docenią taki zabieg, gdyż mają przenośną wersję ulubionych gier. Do wcześniej wspomnianych „dużych” produkcji ze świata Raymana nie ma co porównywać Rayman Adventures. Jest to gra bardzo prosta i niezbyt wymagająca, w przeciwieństwie bo Origins czy Legends. Rozgrywkę dostosowano do realiów grania na smartfonach, każda z misji trwa najwyżej kilka minut. Daje to możliwość rozegrania etapu w tramwaju lub w kolejce bez potrzeby pauzowania gry.

W trakcie rozgrywki nie spotkałem praktycznie żadnych błędów lub niedoróbek. Jedyne, co mogę uznać za wadę, to krótkie misje. Wcześniej pisałem, że to dobre dla grania w podróży, jednak wydaje mi się, że są zbyt krótkie. Dwa razy dłuższe też nie sprawiałyby nikomu problemów, a byłyby znacznie przyjemniejsze, gdyż jest to naprawdę wciągające. Nie zauważyłem też mikrotransakcji. Być może są, ale nie są nachalne i zupełnie nie psują zabawy.

received_1185880911441987

Podsumowanie

Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, by zainstalował w swoim telefonie Rayman Adventures i grał w nią za każdym razem, gdy znudzi go wykład lub znów będzie stał w korku. Gra jest bardzo przyjemna, idealna by chwilę odetchnąć i popatrzyć na przyjemne scenerie oraz śmieszne postaci. Dodatkowo element rywalizacji ze znajomymi dodaje chęci do powtarzania etapów i nabijania jak największej liczby punktów. Moim zdaniem jest to przyjemna gra, a to, że jest darmowa, sprawia, że nic nie stoi na przeszkodzie, by samemu jej spróbować.

Autor tekstu:
Patryk Bijak
– Niepoprawny optymista. Sportowiec, głownie biegacz. Spędza dnie na czytaniu o technologii i grach. Wciąż wierzy, że ropa naftowa jeszcze się odbije.