Home > Gry > Felietony > Piksele, wszędzie piksele! / Mateusz Jagiełło

Piksele, wszędzie piksele! / Mateusz Jagiełło

King Arthur's Gold

Rosnąca popularność gier online (Flash, HTML5, Unity), platform dystrybucji cyfrowej (Steam, GOG) oraz rozmaitych inicjatyw (Kickstarter, IndieGoGo, Humble Bundle) pozwala niezależnym twórcom gier dotrzeć do szerszej publiczności. Nie trzeba budżetu na działania marketingowe, ładnej siedziby ani dużego wydawcy – wystarczy sam pomysł.

W świecie wirtualnym stworzyć można dosłownie wszystko, a sami twórcy wydają się być nieskończenie kreatywni…no właśnie, wydają. Zauważyłem pewien niepokojący trend polegający na marginalizacji konwencji graficznej. Zasadniczo można wyróżnić się w tylko kilku obszarach: konceptu (goat Simulator), sterowania (Frets on Fire choćby), dystrybucji lub grafiki właśnie.

Pamiętacie jeszcze pierwszą część Fable? Gra odznaczała się trzema elementami: systemem moralności (dobro-zło), elementami tzw. slice of life oraz niecodziennym, odrobinę bajkowym klimatem – duże głowy i stopy postaci, specyficzne animacje uderzeń w walce, itp. Widząc dowolny fanart poświęcony uniwersum rozpoznaję je w locie tylko po designie. Tego samego nie mogę jednak powiedzieć o współczesnych produkcjach. Zobaczcie sami:

Wystarczy rzut na na Steam, Armor Games albo Newgrounds aby odnieść tytułowe wrażenie, że wszędzie widać ten sam retro-pikselowy styl. Rogue Legacy, Starwhal, Broforce…Czasem pojawia się urozmaicenie w postaci większego stopnia pikselizacji (Nidhogg) lub gry kolorem (Electronic Super Joy). Przykłady mógłbym mnożyć w nieskończoność.

Rogue Legacy
Rogue Legacy

Skąd się to bierze? Cóż, wielu obecnych twórców gier to ludzie z pokolenia, które wychowało się na Amidze, Pegasusie czy kieszonsolkach Nintendo. Zdecydowanie jest coś pociągającego w tamtych czasach (Ghosts and Ghouls!) i pikselowa grafika przyciągała mnie do gier indie raz, drugi trzeci…przestała jednak po trzydziestym. Goat Simulator powitałem z otwartymi rękoma między innymi dlatego, że twórcy nie zrobili kolejnej platformówki 2D z grafiką rodem z Minecrafta. Obecnie mamy paradoks jak z hipsterami – każdy podkreśla, jaki to nie jest oryginalny…ubierając się dokładnie tak, jak cała reszta.

Hipster_3f924b_2320454

Tęsknię odrobinę za grami jak Mount&Blade, które mimo że nie próbują nawet podejmować walki z tytułami AAA w kwestii grafiki, nie uciekają w niszę dwóch wymiarów. Pikselowa grafika to teraz taka „bezpieczna innowacja” – coś oficjalnie świeżego i nowatorskiego, a przy tym prostego w wykonaniu. Tylko że nie od bezpiecznych i utartych rozwizań są developerzy indie, bo jeśli nie oni, to kto dostarczy faktycznie nowatorskie graficznie produkty? EA? Ubisoft? Jakoś nie sądzę…