Home > PC i laptopy > Recenzja: Philips 288P

Recenzja: Philips 288P

Postęp technologiczny nie zwalnia, a co za tym idzie – wraz ze wzrostem mocy procesorów i kart graficznych zwiększa się też rozdzielczość ekranów. Jeszcze kilka lat temu nowością były monitory 1080p i zastępowały te starsze, wyświetlające obraz mniej szczegółowo i w gorszych barwach. Teraz one same są zastępowane przez nowsze ekrany, o rozdzielczości 4K – czyli 3840 x 2160 pikseli. Jak to zwykle bywa w takim przypadku, nowości wchodzące na rynek są dostępne po zaporowych cenach, zwykle ponad możliwości przeciętnego użytkownika. W przypadku monitora Philips 288P jest inaczej, ten sprzęt przyciąga głównie ceną, która jest jedną z najbardziej atrakcyjnych na rynku.

IMG_2326

Pierwszy kontakt z tym monitorem był dla mnie zaskoczeniem. 28 cali (71,1 cm) to jednak bardzo dużo i czułem się, jakbym miał na biurku telewizor. Inną rzeczą, która mnie zaskoczyła, był ciężar całej „konstrukcji”. Całość urządzenia składała się bowiem z samego panelu monitora, nóżki pozwalającej na dostosowanie położenia panelu, a także podstawki, do której przymocowuje się nóżkę. Całość waży 8 kilogramów i zdecydowanie nie zachęca do przenoszenia monitora. Kiedy uporamy się już z mocowaniem wszystkich elementów, możemy dostosować ułożenie ekranu według własnych preferencji. W tym praktycznie nie ma ograniczeń.
Podczas testów monitora zwróciłem uwagę na kilka aspektów, pozytywnych i negatywnych, które czynią go bardziej sprzętem biurowym niż domowym. Jednym z nich jest możliwość ustawienia ekranu pionowo, czyli pivot. Bardzo przydatna opcja dla osób pracujących z tekstem lub pionowymi dokumentami, jednak 28” w ułożeniu pionowym może być ciężkie do okiełznania wzrokiem. Wygląd zewnętrzny monitora i jego prezencja nie odbiegają od normy.

Sama rozdzielczość, o której wspomniałem na początku, jest oczywiście głównym atutem Philipsa 288P. Choć na co dzień używam Macbooka Pro 13” z Retiną i jak dotąd nie spotkałem się z lepszym jakościowo wyświetlaczem, to ekran 4K zachwycił mnie przestrzenią roboczą. Ilość dokumentów, jaką można zmieścić obok siebie, otwiera zupełnie nowe możliwości w sposobie pracy. Nie potrzeba już kilku ekranów czy biurek z otwartymi aplikacjami, tutaj można otworzyć 3 dokumenty obok siebie i tak rozszerzyć okna, że bez problemu zobaczymy ich zawartość ze szczegółami. Z jasnością ekranu i wyświetlaniem obrazu nie ma żadnych problemów w ciągu dnia, przy dobrym oświetleniu. Kiedy jednak kilka razy oglądałem na nim filmy przy zgaszonym świetle, automatyczne dostosowywanie jasności ekranu wariowało i co chwilę się ona zmieniała. Być może wynikało to z ustawień trybu pracy, lecz nie zmieniałem tych domyślnych. Kąty widzenia to 170º (H) / 160º (V).

IMG_2324

Ciekawym dodatkiem jest wbudowany hub, do którego można podłączyć akcesoria i dyski. Mamy tu 4 wejścia USB, w tym dwa USB 3.0 (jedno z funkcją szybkiego ładowania) oraz dwa USB 2.0, ponadto wejście DisplayPort 1.2. U dołu monitora znajdziemy natomiast wejścia na podłączenie sygnału, są to: VGA (analogowe), DVI-Dual Link (digital, HDCP) i HDMI 2.0, niestety tylko jedno. Audio podłączymy przez PC audio-in, znajdziemy też wejście słuchawkowe.

IMG_2329

 

IMG_2338

Philips zapewnia, że dzięki użyciu ich ekskluzywnej technologii SmartResponse podczas grania czy oglądania filmów odświeżanie co 1ms eliminuje rozmycia, lag oraz obrazy-duchy.

IMG_2352

Głośniki nie są niestety najmocniejszą stroną Philipsa 288P. Grają dosyć przeciętnie, bez głębi czy dodatkowych efektów. Można ich używać jedynie z przymusu.

IMG_2346

Do wad należy też zaliczyć głośność pracy. Nie wiem, czy było to chłodzenie, czy inny element, jednak pierwszy raz spotkałem się z tym, żeby było słychać jak monitor pracuje. Na co dzień nie jestem przyzwyczajony do pracy wiatraków, bo rMBP po prostu nie słychać, a mój zwykły monitor Full HD też nie wydaje z siebie żadnych dźwięków. Oczywiście po kilku dniach można się przyzwyczaić i nie zwracać na to uwagi. Trzeba też mieć na uwadze, że jest to najtańszy model w tej klasie monitorów i producent musiał pójść na pewne kompromisy.

Podsumowanie:

Po kilku tygodniach pracy z Philipsem 288P zdążyłem się do niego przyzwyczaić i pomimo jego wad była to praca przyjemna. Mam kilka zastrzeżeń, które opisałem powyżej lecz nie są to wady dyskwalifikujące ten sprzęt. Rodzaj matrycy mógłby być inny niż TN, gdyż ten jest raczej budżetowy. Dodatkowo raczej nie polecałbym go do multimediów i mimo zapewnień producenta co do technologii, do gier też nie. Jest to sprzęt raczej biurowy, na przykład dla inżynierów. Cena nie jest niska, lecz nadal ciężko znaleźć tańsze monitory 4K. Dla osób niepotrzebujących sprzętu z najwyższej półki będzie to dobry wybór. Przed zakupem warto sprawdzić, czy nasz sprzęt obsługuje taką rozdzielczość i jakie wtedy będzie odświeżanie. Warto też zaopatrzyć się w odpowiedni kabel, ponieważ w zestawie nie znajdziemy ani HDMI, ani DP.

Autor tekstu:

Patryk Bijak Niepoprawny optymista. Sportowiec, głownie biegacz. Spędza dnie na czytaniu o technologii i grach. Wciąż wierzy, że ropa naftowa jeszcze się odbije.