Home > PC i laptopy > Felietony > Linux w Windowsie? Parę słów o Microsofcie i jego trzech „E”

Linux w Windowsie? Parę słów o Microsofcie i jego trzech „E”

Podczas odbytej w zeszłym tygodniu konferencji Microsoftu //build/ ogłoszono pewną dość szokującą rzecz: Microsoft włączy w system Windows uniksową powłokę systemową bash. Co to jest bash? Otóż od lat był on domyślnym pośrednikiem między użytkownikiem a systemem w większości dystrybucji systemu Linux oraz OS X. Dotychczas na Windowsie dostępny był tylko jako port w środowisku Cygwin, natomiast Microsoft korzystał z własnego interpretatora poleceń PowerShell.

https://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwit2r7NjP3LAhVmDJoKHaQnDWoQjB0IBg&url=http%3A%2F%2Fwww.windowscentral.com%2Fcheck-out-microsoft-showing-bash-running-windows-10&bvm=bv.118817766,d.bGg&psig=AFQjCNF2U4DuszRs_nyb77QGtstxtWSjSw&ust=1460138105117470

Dla większości Microsoft jawi się jako firma negatywnie nastawiona do otwartego oprogramowania – raczej nie jest to mylne wrażenie. Nie dziwi wobec tego wybór partnera MS w tymże przedsięwzięciu – otóż współpracownikiem zdecydowało się być przedsiębiorstwo Canonical, od 2005 roku odpowiedzialne za system Ubuntu, krytykowane przez wielu fanów Linuksa za komercjalizację i ograniczanie otwartości systemu.

Dostępność powłoki bash to jednak kropla w morzu – wygląda na to, że Windows będzie mógł natywnie emulować całą dystrybucję Ubuntu, a także inne dystrybucje Linuksa. To oznacza, że wszystkie typowo linuksowe narzędzia, takie jak grep, ssh, awk, wget czy tar będą bezproblemowo dostępne w Windowsie. Bez żadnej emulacji, bez wirtualnych maszyn. To ważne wieści dla wszystkich przyzwyczajonych do Linuksa programistów, gdyż teraz to Windows prawdopodobnie będzie lepszym narzędziem deweloperskim.

ubuntu

Należy jednak pamiętać o odwiecznej polityce Microsoftu, określanej jako „embrace, extend, extinguish” bądź „embrace, extend, exterminate” – czyli „objąć, rozszerzyć, zgasić/zniszczyć”. Odnosi się to do strategii trzech faz interakcji z cudzymi wynalazkami: embrace – rozwijanie oprogramowania kompatybilnego z rywalizującym produktem, extend – dodanie do własnego systemu cudzych rozwiązań, tworząc problemy dla użytkowników próbujących korzystać z prostych standardów, extinguish – marginalizacja rywalizacji przez ich niemozność wsparcia nowo wprowadzonych lub dostosowanych rozwiązań. Przypominają mi się także słowa byłego dyrektora generalnego Microsoftu, Steve’a Ballmera: „Linux to nowotwór”. Wprowadzenie możliwości korzystania z basha w Windowsie to miły ruch – jednak najprawdopodobniej to albo PR, albo pierwsza część planu przejęcia Ubuntu i, być może, innych Linuksów.

bash

Pozornie bash w Windowsie to dobre wieści dla fanów otwartego oprogramowania oraz uniksowych systemów, jednak należy się do nich odnosić z pewną rezerwą; w końcu podejście Microsoftu do open source jest dobrze znane i na pewno nie pozytywne. Z pewnością skutkiem będzie spadek użytkowników Linuksa – w końcu teraz już Windows będzie mógł robić wszystko to, co potrafiły wcześniej systemy GNU/Linux.

Autor tekstu:

Tomasz Hotloś – fan szybkiego wolnego oprogramowania, zawzięty gracz komputerowy, uzależniony od serii Football Manager.