Home > Recenzje > „I see blocks, inside the mountain” – Recenzja LEGO Hobbit / Michał Straszak

„I see blocks, inside the mountain” – Recenzja LEGO Hobbit / Michał Straszak

„Far over the Misty Mountains cold”

góra

Produkcje z serii LEGO maja coś w sobie, że nawet, jeśli wiemy czego z grubsza możemy się spodziewać i tak po nie sięgamy.Powodów jest wiele: chcemy zobaczyć, jak dany film został zaadaptowany na potrzeby gry, co nowego przegotowali dla twórcy (mimo dużej wtórności), chcemy nieco infantylnego humoru i zabawy konwencją. Czy w przypadku LEGO Hobbit się udało? Po części.

 

„To dungeons deep and caverns old”

lego-the-hobbit

Gra od samego początku, wcale wiernie trzyma się filmowego pierwowzoru. Po oglądnięciu filmu, wiemy dokładnie jaka scena będzie następna i co się wydarzy. Szkoda tylko, że tak dużo aspektów zostało boleśnie uproszczonych, szczególnie narracja, często nie wyjaśniająca graczowi pewnych rzeczy. Jak na produkt przeznaczony dla dzieci to niemały minus.* Zaczynamy więc wspomnieniami o Ereborze i atakiem Smauga, następnie przenosimy się do przytulnej norki w Shire, by wyruszyć wraz z Thorinem i kompanią w stronę Samotnej Góry. Gra oparta jest na dwóch filmach: Niezwykła Podróż i Pustkowie Smauga. Na podstawie każdego mamy osiem chapterów, a pomiędzy nimi możliwość swobodnej eksploracji Śródziemia, jak na sandbox przystało.

Trzon rozgrywki pozostał taki sam jak w LEGO Władca Pierścieni: pokonujemy wrogów i rozwiązujemy zagadki logiczne. zdobywając przy tym mithriowe klocki, minikity i skarby, a także napełniamy złoty wskaźnik zebraną kasiorą. Co wiec nowego uświadczymy? A chociażby system craftingu. Teraz obok monet wysypujących się z rozwalonych elementów krajobrazu, lewitują materiały i komponenty, takie jak kamienie, drewno, kryształy, metale czy pożywienie. W specjalnie do tego przeznaczonych miejscach, można przeprowadzić budowę, zwykle ścisłe związaną z misją. Wyświetla się wtedy animacja budowania jakiegoś obiektu, a naszym zadaniem jest w odpowiednim momencie zaznaczyć jeden z ośmiu pasujących klocków. Osoby z refleksem szachisty mogą mieć problemy zdobyć wysoka liczbę punktów 😀

lego_hobbit_build_mini

Podobnie z resztą jak podczas wykuwania mithrilowych itemów. O ile w LotR wystarczyło poskakać chwilę po miechu, tak teraz my wyręczamy kowala i samy nawalamy młotem w nasz surowy, jeszcze ciepły klocek (!). Polega to na naciskaniu odpowiednich klawiszy, kiedy ich symbole wlecą w obręb jednego z dwóch pierścieni.Materiały do naszych zabaw zdobywamy, nie tylko dzięki dewastowaniu otoczenia, ale także za pomocą górnictwa (kolejne QTE) i handlu. Możemy również użyć automatu, w którym możemy zakupić potrzebne materiały, taki Middle-Earth Castorama. Pieniądze zresztą spożytkujemy również na zakup nowych postaci porozrzucanych po całym Śródziemiu..

 

„We must away, ear break of day”

large-4-640x350

Gra to prawdziwy pochłaniacz czasu. Większą część gry zajmuje nam zbieranie, szukanie, szperanie, kupowanie, rozwalanie i załatwianie różnych spraw. Niech przykładem będzie fakt, że po ukończeniu trybu fabularnego, mój wskaźnik przejścia wskazywał zaledwie 27,5 %! Wszyscy, którzy mieli wcześniej styczność z produktami Traveller’s Tales, dobrze wiedzą, że aby dostać się w miejsca, wcześniej niedostępne, należy użyć specjalnych zdolności danej postaci, lub przedmiotu. Jesteśmy więc zmuszeni rozgrywać dany poziom jeszcze raz, aby odkryć wszystkie jego sekrety. A jest ich sporo. Do masterowania leveli, dochodzi jeszcze eksploracja Śródziemia. Możemy odwiedzić do wszystkie miejsca znane z filmów, a także z książek – pojawia się znowu Tom Bombadil, w produkcjach Jacksona nieobecny. Po pokaźnych rozmiarów mapie możemy przemieszczać się za pomocą punktów szybkiej podróży. Jest to niezbędne, gdyż, postaci do kupienia, punkty z tworzeniem własnych bohaterów i wierzchowców, misje poboczne, czy znajdźki porozrzucane są na całej szerokości planszy. Nieco irytujące, zwłaszcza, gdy chce kupić nowa postać i nie mam pod ręką takiego sklepu, jak choćby z LEGO Star Wars, co zmusza mnie do drałowania, lub użycia orłów.

 

„To seek the pale enchanted gold”

hobbit

Grafika prezentuje się zacnie, muszę przyznać, że to jeden z ładniejszych tytułów z serii. Czasem jednak widać ząbki na rzucanych cieniach, czy dalekich obiektach, mimo, że grałem na najlepszej jakości obrazu i najwyższej rozdzielczości. Jest tez trochę błędów, typu, źle ustawiona kamera, kiedy nie byłem w stanie dobrze odmierzyć skoku. Całkowicie jednak zgniłem, kiedy chcąc zdobyć mithrilowy klocek zbudowałem łódź i próbowałem podpłynąć do wysepki, na której ów skarb się znajdował. Nie wiem, kto wymyślił, aby przycisk odpowiedzialny za zmianę postaci, służył tez do korzystania z machin i środków lokomocji, ale prawdopodobnie już dawno zapierdala na galerze z klocków LEGO, parafrazując NRGeeka, ponieważ, kiedy chciałem zejść na suchy ląd, by zdobyć klocek, zmieniłem się przypadkowo na postać stojąca na brzegu, a ludzik z łódki, tajnym sposobem załamania czasoprzestrzeni wiernie znalazł się u mego boku. Co chyba oczywiste, łódka nie wróciła wraz z nim i musiałem udać się do innej lokacji i znowu wrócić nad jeziorko -,-

humor lego

Nie jednak błędy, czy bugi sprawiają, ze moje biedne nadwerężone cholesterolem serce płacze. To karygodna wręcz ilość scenek humorystycznych! Serio, śmiania się, jest tu jak na lekarstwo, co jak dla mnie jest niewybaczalne. Twórców ratuje tylko rozbudowany co-op, gra stawia na współpracę między graczami i ten akurat element doprowadzono do perfekcji i zdecydowanie milej gra się z kimś u boku, szczególnie, że nie trzeba dużych zdolności, aby cieszyć się zabawą z LEGO Hobbit

Nie wiem dlaczego nie poczekano na premierę „Bitwy Pięciu Armii”, mającej się odbyć w grudniu tego roku. A tak, trzeci film o przygodach Bilbo Bagginsa dostaniemy jako DLC. Jak dla mnie to zwyczajne kapitalistyczne robienie graczy w balona, ale może się mylę?

 

Plusy

+ całkiem dobra grafika

+ masa rzeczy do robienia

+ wierne odwzorowanie filmu

+ trochę nowości

+ Śródziemie

+ oryginalny sountrack

Minusy

– narracja

– małe zróżnicowanie bohaterów, pomimo ich dużej liczby

– wielkiej rewolucji nie ma

– skok na kasę

– błędy

 

* Choć nie ukrywajmy, odsetek starych koni zagrywających się w LEGO prawdopodobnie zdziwiłby samych developerów