Home > Mobilne > Recenzja Krüger&Matz Edge 802 – rodzimy tablet z Windowsem za 500 zł

Recenzja Krüger&Matz Edge 802 – rodzimy tablet z Windowsem za 500 zł

Jest coś ciekawego w tym, że jeden z głównych polskich producentów urządzęń mobilnych nosi nazwę, która ani trochę nie kojarzy się z Polską. Krüger&Matz aspiruje do niemieckiej solidności – bo przecież żaden typowy klient nie będzie zachwycony, jak zaoferuje się mu polski sprzęt. Odpowiedzią najmłodszego dziecka Lechpolu jest niemiecka nazwa i oddelegowanie produkcji do Azji Wschodniej. Trzeba przyznać, że zaskutkowało to jakimś tam sukcesem – w końcu oferta tabletów K&M oferuje kilkanaście różnorodnych modeli. Najtańszymi z nich są opisywany dzisiaj Edge 802 oraz jego bliźniaczy model Eagle 801. Różnią się one przede wszystkim zastosowanym systemem operacyjnym; seria Edge korzysta z kafelkowego Windowsa 10 Home, zaś Eagle z nieszczególnie wygodnego w tabletach Androida.

Pierwsze wrażenie

W temacie wyglądu, tak jak zazwyczaj w urządzeniach tego rodzaju, niespodzianek nie ma. Ot, zwykły duży prostokąt z ekranem, czyli tablet. Ośmiocalowy ekran powoduje, że Edge 802 nie jest szczególnie duży – 12,3 cm na 21,35 cm, zmieści się do jakiegokolwiek plecaka czy walizki, a nawet czasem do kieszeni w męskich dżinsach. Warto podkreślić, że ma tylko 8 mm grubości. Waży natomiast 360 gramów. Jeśli chodzi o wymiary, widać, że jest to sprzęt produkowany z myślą o mobilności. W pudełku znajdziemy także kabel USB, instrukcję obsługi i zasilacz.

IMG_0866

Wyświetlacz IPS o rozdzielczości 1280 na 800 pikseli (proporcje 16:10) jest otoczony dość szerokimi, czarnymi ramkami, a wszystko to znajduje się pod warstwą ochronną. Na ramce z prawej strony umieszczono aparat 0,3 Mpix. Tył wykonany jest w większości z matowego, gładkiego metalu, jedynie na bokach zastosowano mniej poślizgowy, plastikowy materiał, dzięki któremu urządzenie nie wyślizguje się z rąk. Na środku tylnej części tabletu widnieje logo producenta, pod nim logo modelu i różne typowo handlowe informacje. Tylną kamerę o rozdzielczości 2 Mpix znajdziemy w prawym górnym rogu. Tak samo jak aparat przedni, jest to raczej ozdobnik, a nie cokolwiek użytecznego – ledwo wystarczy, by dało się poznać naszą twarz na Skype, ale w tej półce cenowej próżno szukać poważnych fotograficznych sprzętów.

Na bokach znajdziemy oczywiście przyciski zasilania i głośności (na górze), a także wejścia na kartę microSD i kartę SIM (niestety nie micro, tylko o „pełnym” wymiarze). Poza tym jest standardowy port micro USB, wejście na minijacka 3,5 mm oraz port micro HDMI, do którego niestety nie dołączono kabla.

Ciężko się przyczepić do jakości wykonania – pod tym względem jest naprawdę w porządku. Może nie są to materiały z najwyższej półki ani najwyższej jakości, ale zdają się być wystarczające do długoterminowego korzystania.

Ekran

Osiem cali w tablecie to naprawdę mało i da się to odczuć. Nawet w trybie tabletu i przy powiększonym interfejsie czasem jest ciężko trafić w interesujące nas miejsca na ekranie. Brak tutaj pełnoprawnego portu USB, więc nie ma też co mówić o podłączeniu klawiatury czy myszki. Pewnym rozwiązaniem na ten kłopot jest możliwość podłączenia większego monitora przez HDMI.

IMG_0881

Dotyk działa bez większych problemów, reakcja ekranu jest szybka i prawie zawsze precyzyjna. Kąty widzenia także są w porządku, jednak obraz jest zauważalnie ciemniejszy przy patrzeniu na niego z boku. Kolor, o ile nie jakoś wybitnie nasycony, jest wystarczająco dobry. Podsumowując – w kwestii wyświetlacza nic szczególnie nie zachwyca, ale jest generalnie w porządku.

Windows na 1 GB RAM-u?

Pora na opisanie najważniejszej dla użytkowania kwestii, czyli zastosowanych podzespołów. Procesor to typowo tabletowy, 4-rdzeniowy Intel Atom Z3735G taktowany zegarem 1,33 GHz. Wspiera go integrowana grafika Intel HD. Do tego mamy 1 GB RAM-u i 16 GB pamięci wbudowanej i taka właśnie konfiguracja ma za zadanie radzić sobie z systemem Windows 10 Home w 32-bitowym wariancie. Łatwo dostrzec, że nie pozwala to na jakąkolwiek wielozadaniowość czy uruchamianie gier czy bardziej wymagających programów.

specki2

specki3

szesnaście kurwa gigabajtów

Na Edge 802 da się w miarę komfortowo przeglądać internet, obsłużyć programy biurowe (na tablecie zainstalowany jest fabrycznie podstawowy pakiet Office w wersji Mobile), posłuchać muzyki czy czasem obejrzeć film. Tak zwane codzienne użytkowanie nie powinno być problemem dla żadnego sprzętu i również tutaj jest w porządku. Z pewnością to urządzenie nie zastąpi nam pełnoprawnego laptopa albo peceta, ale na pewno nie jest produkowane z takim zamiarem. Niestety odczuwalna jest mała ilość pamięci RAM – o dziwo 32-bitowa wersja Windowsa 10 nie jest pod tym względem szczególnie wymagająca, jednak da się zauważyć pewien brak płynności. Nie zachwyca także ledwie 16 GB pamięci, w końcu sam Windows zajmuje co najmniej 10 GB, czyli ponad połowę z tego. Nie trzeba chyba mówić, że zastosowano tutaj klasyczny chwyt marketingowy wykorzystujący taki sam zapis gigabajta (opartego na potęgach liczby 1000) i gibibajta (opartego na potęgach liczby 1024). „16 GB” wygląda tak, jakby do wykorzystania było prawie 10% więcej miejsca niż w rzeczywistości.

kafelki1

kafelkinatapecie

Tak samo jak w przypadku ekranu – nie jest najlepiej, nie jest najgorzej. Co więcej, nie jest też dobrze ani źle. Jest po prostu zupełnie w porządku.

Łączność

Tutaj w końcu można powiedzieć o Edge 802 coś więcej niż „jest okej”. Przede wszystkim – co zaskakująco rzadkie w tabletach – jest slot na kartę SIM. Edge obsługuje łączność trzeciej generacji, niestety nie pozwala zaś na łączność LTE i HSPA+. Jest także Bluetooth 4.0, Wi-Fi w standardzie b/g/n, a nawet GPS. Wspominałem już o portach (micro USB, micro HDMI) i slocie na kartę SD. Łączność USB jest w absolutnie podstawowej konfiguracji i ciężko rozszerzyć tableta o przewodowe urządzenia – ale od czego jest Bluetooth?
Koniec końców, łączność to zdecydowanie najmocniejszy punkt K&M Edge 802. Wszystkie zastosowane formy komunikacji elektronicznej działają bez zarzutu, a najbardziej cieszy wszechstronność.

Kamery, głośniki, bateria

Temat dołączonych aparatów najlepiej jest zupełnie pominąć – tak samo jak najlepiej pożegnać się z jakimikolwiek zamiarami robienia zdjęć czy filmów. Zastosowane obiektywy po prostu nie wystarczają na cokolwiek więcej niż okazyjna rozmowa wideo. Myślę jednak, że każdy potencjalny nabywca miałby w zanadrzu telefon o dużo lepszych możliwościach w tej dziedzinie, co niweluje potrzebę korzystania z tableta do produkcji zdjęć.

Głośniki, tak jak aparaty, po prostu tutaj są. Nic więcej – nie ma co napalać się na słuchanie muzyki w wysokiej jakości czy głośno. Co prawda sa to głośniki stereo, jednak nie zachwycają przestronnością wydzielanych brzmień. Dźwięk jest akceptowalnie czytelny, ale przy wysokiej głośności roi się od nieprzyjemnych dla ucha zakłóceń i szumów.
Zastosowany akumulator ma pojemność 4000 mAh i zupełnie pasuje do przeciętności innych aspektów tabletu. Starcza na 4–6 godzin umiarkowanie intensywnego użytkowania. Taki wynik nie jest niczym szczególnym, ale jest znośnie.

Zakończenie

Jest w porządku, ale bez zachwytów – takie stwierdzenie najlepiej opisuje Edge 802. Przeciętny ekran, przeciętna wydajność, przeciętna bateria, przeciętna jakość wykonania, słabe aparaty i głośniki – tableta ratuje za to dość bogaty zestaw łączności bezprzewodowej i przewodowej. Zdecydowanie na plus jest cena; wystarczy uświadomić sobie, że sam system, gdybyśmy kupowali go prosto od Microsoftu, kosztuje prawie sto złotych więcej niż opisywany tablet od K&M. Naprawdę ciężko znaleźć za pół tysiąca lepszą propozycję z tej kategorii urządzeń. Dla niektórych zaletą będzie także kraj pochodzenia produktu – tak samo jak dla niektórych będzie to wada. Mimo wszystko producent mógłby się bardziej postarać w kwestii przede wszystkim pamięci oraz ekranu.

Autorzy tekstu:

Tomasz Hotloś – fan szybkiego wolnego oprogramowania, niedoszły doktor matematyki, przyszły doktor informatyki. W wolnych chwilach zawzięty gracz komputerowy, delikatnie uzależniony od serii Football Manager.

Marcin Kusz