Home > PC i laptopy > Felietony > Komunikacja w sieci i jej granice / Tomek Woźniak

Komunikacja w sieci i jej granice / Tomek Woźniak

Komunikacja w sieci

Autorem tekstu jest Tomasz Woźniak

Tydzień temu pisałem o Kryzysie anonimowości w sieci i zapowiedziałem, że do tego tematu będę jeszcze wracał. Nie spodziewałem się jednak, że nastąpi to tak szybko, ale cóż, dziś porozmawiamy sobie krótko o rzeczy z anonimowością związanej, a mianowicie – o komunikacji w sieci. Ściślej mówiąc – o jej negatywnych stronach. Oglądając w weekend relację z 20 Przystanku Woodstock zerkałem okazyjnie na czat, na którym chwilami toczyły się prawdziwe wojny, a napis „użytkownik został zablokowany” nie był rzadkością. Wprost przeciwnie – pomimo próśb i ostrzeżeń, niektórzy nadal prowadzili swój niecny proceder, zwany przez nich wyrażaniem swojego zdania, a potocznie – hejtowaniem. Niestety komunikacja też ma swoje złe strony.

Po drugiej stronie też siedzi człowiek

Woodstock jest festiwalem, na którym pod jedną sceną spotykają się słuchacze wszelkiej maści gatunków muzycznych, a najpiękniejszą rzeczą jest panująca między nimi zgoda i wzajemne poszanowanie. Wydawać by się mogło, że wśród fanów siedzących przed komputerami sytuacja będzie podobna, lecz… o ja naiwny. Niezwykle szybki rozwój komunikacji najwyraźniej spowodował, że niektórzy zbyt dosłownie rozumieją pewne związane z nim sprawy, takie jak wolność i obnoszenie się z własnym zdaniem. Pal sześć, gdyby to były pojedyncze przypadki. Niestety, zdecydowanie zbyt duża ilość osób musiała pochwalić się, że łacinę podwórkową opanowała w stopniu zaawansowanym.

Nie mam nic przeciwko napisaniu „mi się ten zespół nie podoba”, bo to normalna sytuacja i jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził. Awaryjna lampka włącza mi się jednak w sytuacjach, kiedy ktoś napisze to raz, drugi, piąty, za każdym razem zwiększając siłę swoich argumentów, najwyraźniej licząc na rozpętanie kłótni z prawdziwego zdarzenia. Zastanawiam się wtedy, czy ktoś sadza tych ludzi przed monitorem za karę i pod groźbą otrucia chomika nakazuje pisać kretyńskie komentarze? Niestety, próby zrozumienia zawiłych dróg ich umysłów powodują zazwyczaj eskalację konfliktu. Ja naprawdę nikomu nie bronię osądzania, ale osądzajmy z rozumem i przede wszystkim ze świadomością, że naszym osądem możemy komuś popsuć humor.

loveHate

Bezkarność

Pomimo wielu wad bronię i będę bronił anonimowości, bo dzięki niej sieć może istnieć w takiej postaci, jak teraz. Jednakże, jak mówi stare przysłowie, daj komuś palec, to weźmie całą ręke. Zbyt wiele osób wykorzystuje anonimowość do bezkarnego obrażania innych, bo – powiedzmy sobie szczerze  – jaką karą jest zablokowanie w komentarzach pod jednym filmem? Bardzo małą. Różne zabiegi w stylu możliwości komentowania tylko przez Facebookowe konto czasami pomagają, bo wizja podpisania się własnym nazwiskiem pod głupią wiadomością z niektórych wysysa całą odwagę, lecz założenie fejkowego konta na dowolnym portalu nie jest trudną sprawą. I jak widzimy, hejterzy skwapliwie z tego korzystają.

Temat mógłbym rozwijać i rozwijać, podawać kolejne przykłady, ale nie widzę w tym sensu, bo wszystkie sprowadzają się do tego, co opisałem wyżej. Ponadto myślę, że już wystarczająco długo pisałem o anonimowości, komunikacji i hejterstwie, więc chyba nadszedł czas na malutką odmianę, nie tylko dla mnie, ale i całego portalu. Zostaliście ostrzeżeni. Do przeczytania w następnym wpisie :>