Home > Gry > Grove Street – Home. Powrót do GTA: San Andreas przy okazji reedycji HD

Grove Street – Home. Powrót do GTA: San Andreas przy okazji reedycji HD

Autor tekstu: Konrad Pisula

Gdzie nie spojrzysz tam remake, reedycja czy wersja HD. Coraz częściej raczeni jesteśmy starymi grami w nowym wydaniu. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby było to robione dobrze.

Dla tych co nie wiedzą (są tu tacy?), GTA San Andreas to otwarta, trzecioosobowa gra akcji z naciskiem na jazdę pojazdami. Sama fabuła oparta jest na gangsterskim świecie lat 90. a naszym protagonistą jest niejaki Carl Johnson, który wyjechał z rodzimego San Andreas w poszukiwaniu lepszego życia. CJ jednak wraca po kilku latach do domu, ponieważ zmarła jego matka, nie powraca jednak na „stare śmieci”. Jego dzielnica zmieniła się nie do poznania, teraz rządzą tu baronowie narkotykowi, przemoc czy skorumpowani policjanci. Gdyby tego było mało, zostajemy wkręceni w morderstwo.

GTA San Andreas HD xbox 360 #1

Klimat, fabuła i postacie nie postarzały się wcale, ogromny (nawet jak na dzisiejsze standardy) świat też. Problemem jest grafika. Była ona przestarzała i umownie ładna, nawet w 2004 roku, jednak nie przeszkadzała w rozkosznym rozbijaniu się po ulicach. Dziś, 11 lat po premierze, w skórę CJ-a możemy się wcielić nawet na smartfonach, Rockstar wyczuł więc biznes i postanowił wydać grę na konsolach. A raczej konsoli, i to starej generacji.

Na Xboxie 360 mogliśmy pograć w GTA: SA dzięki wstecznej kompatybilności z pierwszym Xboxem. Tutaj jednak mamy do czynienia z reedycją HD, szkoda tylko że przeniesioną z telefonów (tzw. port portu). Na smartfonie grało mi się fatalnie, głównie za sprawą sterowania i beznadziejnej optymalizacji, na konsoli jest już trochę lepiej. No ale jednego wybaczyć nie mogę, 720p? Toż to skandal! Że już o 30 fps nie wspomnę.

GTA San Andreas HD xbox 360 #5

Co z „odnowioną” grafiką? Wygląda o wiele lepiej niż wersje na generacji 6, choć nie uświadczymy tu antyaliasingu, a zasięg widzenia mógłby być trochę dalszy. Duża część tekstur dostała wyższą rozdzielczość, a niektóre modele więcej poligonów. Szału nie ma, ale przyznać muszę, że jest to najładniejsza jak dotąd (nie liczę PC + Mody) edycja tej gry-legendy. Szkoda tylko, że nie pokuszono się o duet FullHD i 60 fps, wtedy byłbym wstanie przymknąć oko na małą ilość zmian wizualnych, a tak: dopuszczający z plusem.

Edycja HD przynosi również zmiany w kilku innych aspektach rozgrywki. Nowe menu (wyciągnięte z Androida), auto-save, osiągnięcia, mapa z wyższą rozdzielczością, dużo lepszy interface, usunięto bugi i dodano sporą ilość usprawnień (szczególnie widoczne np. u fryzjera czy warsztacie samochodowym, teraz mamy bardzo fajne miniaturki prezentujące zakup), a także sterowanie na xboxowym padzie.

GTA San Andreas HD xbox 360 #3

GTA San Andreas HD xbox 360 #2

Poświęcę temu osobny akapit, mamy do wyboru dwa rodzaje sterowania: oryginalny (ps2) i alternatywny. W obydwu nie da się grać bez autocelowania, czyli żadna nowość, pamiętam że na PC też się męczyłem z myszką, tutaj jest to też między innymi problem czułości grzybków pada. Głupie jest to, że celujemy prawym spustem, a strzelamy przyciskiem „B”. Za to już sama jazda autem jest tu fajnie przemyślana i precyzyjna, a np. na takim rowerze nie musimy już ciągle klikać jednego przycisku, by jechać szybciej, teraz wystarczy nadusić trigger. O niebo lepiej zaprojektowane są minigierki, teraz te wszystkie QTE aż tak bardzo nie irytują i są łatwiejsze. Po jakiejś godzinie udało mi się przyzwyczaić do sterownia i grało się wygodnie.

GTA San Andreas HD xbox 360 #4

Gra jest stabilna, nie gubi klatek, nie wyłącza się sama, ekrany wczytywania trwają chwilę (przynajmniej u mnie nie napotkałem takich problemów). I jeśli mam być szczery, to na tyle zmian, port został odwalony po najmniejszej linii oporu. No bo jak tu wytłumaczyć, czy ukryć smartfonowe korzenie remaku? Lenistwo, na szczęście cena nie jest jakoś szczególnie wygórowana i pomimo odwalonej „kaszany” grało się w to (znów) świetnie. Bez wątpienia jest to zasługa samego GTA: SA które po tylu latach broni się samo. I jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na parę niedociągnięć wersji odświeżonej, będziecie bawić się świetnie. Polecam ją wszystkim, którzy chcą sobie przypomnieć (lub poznać) stare dobre Los Santos.