Home > Mobilne > Co sądzimy o... > Co sądzimy o… konferencji Apple / Tomek Woźniak

Co sądzimy o… konferencji Apple / Tomek Woźniak

Głos redakcji na temat konferencji Apple

Nic tak nie łączy ludzi jak możliwość wspólnego wypowiadania się na tematy, w których nie wszystkie zdania są jednakowe. A ponieważ my, jak na redakcję technologiczną przystało, z wielką uwagą śledziliśmy wydarzenia rozgrywające się 9 września w Coupertino, postanowiliśmy nie tworzyć setek wpisów na jeden temat, lecz ująć wszystko tutaj, w tym miejscu. Zobaczcie, co Wasi redaktorzy sądzą o premierze najnowszych cudów Apple.


Mateusz Jagiełło

Konferencję Apple śledziłem na żywo z dość sporymi oczekiwaniami. Osobiście zawiódł mnie iPhone 6 – spodziewałem się nie tego, co mówiły przecieki (świecące logo, szafirowy ekran, itp.), ale… rozdzielczość ekranu i brak kamerki 4K w tej cenie to jest kpina. Już w momencie premiery iPhone 6 jest ZA konkurencją, a przecież taki Samsung ma w rękawie jeszcze Galaxy F, Sony za moment zagrozi mniejszemu smartfonowi Apple swoją Xperią Z3 Compact. Po Sieci krąży infografika-porównanie iP6 z Nexusem 4 (CZTERY!) i to daje do myślenia. Sam używam teraz starszego iPhone’a i na dzień dzisiejszy kupowałbym raczej 5S niż 6.

O Watchu wolę za wiele nie pisać, bo w gruncie rzeczy na samej konferencji niewiele o nim było. Nie ma pełnej specyfikacji, a z tego co na razie ujawniono może to być zarówno killer, jak i fail. Generalnie wydaje mi się, że Apple odrobiło pracę domową (słynna wzmianka o pokrętle i niewygodzie dotyku na małym ekranie – LG, Sony, Samsung i Motorola wszyscy o tym zapomnieli), predefiniowane odpowiedzi na SMSy też są świetne. Możliwe, że dzięki połączeniu usability z marketingiem Apple zdominuje ten rynek, choć moim zdaniem pierwszą bitwę smartwatchy wygra Motorola z racji ceny i kompatybilności z szeroką gamą urządzeń.

Boli nieco brak Apple TV, nowego iPada czy w ogóle czegokolwiek zaskakującego. Przed konferencją wiedziałem o nowym iPhonie, Watchu i U2… i dostałem dokładnie to, bez krztyny niespodzianki, a nawet bez specyfikacji urządzeń. Nie, Apple Pay nie jest zaskakującą innowacją, to tylko implementacja NFC 🙂

Apple Watch
Apple Watch

Jakub Kociszewski

Podobnie jak Mateusz, oczekiwania miałem spore, jako że oglądam konferencje Apple co roku. Co tutaj dużo mówić, jeszcze nigdy Apple mnie tak nie zawiodło, jak podczas tej konferencji. Streaming z chińskim lektorem, przerwy, nie… to nie to Apple które zwykłem podziwiać. Najgorsze miało dopiero nastąpić. Wszystkie przecieki okazały się prawdziwe, co jest żenujące. Firma, która zawsze robiła tyle szumu, nie panuje na własnymi podwykonawcami…

Nie było efektu “wow”, był efekt “wszystko widziałem”. Mało tego, zawsze byłem zachwycony wyglądem iPhone’ów począwszy od modelu 4 aż po 5S oraz 5C, ale ujrzałem potwierdzony wygląd modelu 6 oraz 6+… I co się okazało?

Same super “innowacje”, tj. wystający obiektyw aparatu, kosmetyczne zmiany specyfikacji technicznej, wygląd zerżnięty z HTC One M8, no i oczywiście cena… około 4500-4700 zł za 128 GB w modelu 6+?! Parafrazując karabet TEY, pozwolę sobie napisać “Chyba ten jod komuś na łeb siod…”.

Apple w kwestii telefonii komórkowej w tym roku dało pewnej dolnej części ciała i to potężnie… Jedyną rewolucję przewiduję w Apple Watch. Tak, ma niecodzienny interfejs, oraz szereg funkcji, co może przyczynić się do nowej rewolucji w segmencie tzw. wearables. Koncertu oraz tulenia/miziania się Tima Cooka z Bono nie będę komentować, bo szkoda na to nerwów, ośmielę się napisać, że to aż wstyd komentować…

Niestety, magia przepadła. Jobs is dead. Chyba jedynym wystarczająco dosadnym komentarzem na temat upadku magii tej firmy (magii, nie możliwości) niechaj będzie cytat z parodii Władcy Pierścieni, którą można znaleźć na Youtube pt. “Idziemy Expić” a brzmiał on tak: “pierdolę, nie robię, skończyła mi się mana”. Tymi oto słowami chcę podsumować magiczną pracę czarodziejów: Jony’ego Ive’a, Tima Cooka oraz reszty ekipy. Poczekam na o niebo lepszego Blackberry Passport oraz Classic.

Tim Cook
Tim Cook

Tomek Woźniak

Mieliśmy konferencję, z której relacja pozostawiała wiele do życzenia – zgadza się. Zostały na niej pokazane dwa flagowe modele firmy, która jeszcze trzy lata temu wytyczała trendy w całej branży. Swoją drogą – mam niejasne wrażenie, że Steve Jobs doskonale wiedział, że rynek stale będzie się zmieniał i jego wizja za rok, za dwa lata nie będzie już aktualna. Kto wie, może Tim Cook rzeczywiście postępuje tak, jak życzyłby sobie tego były wizjoner? Może kiedyś się dowiemy.

Tymczasem na konferencji zostały pokazane dwa smartfony, które – nie oszukujmy się, proszę – w żaden sposób nie podnoszą poprzeczki i nie wyznaczają trendów. Wprost przeciwnie – to one dopasowały się do wymagań użytkowników, przede wszystkim przez duże ekrany. Standardowo dostaliśmy nowy system, ale iOS8 niewiele różni się od swojego poprzednika – sytuacja dość analogiczna do kolejnych wersji Androida JellyBean. Dalej mamy zdecydowanie za słabą baterię, która budzi moją niechęć, gdy patrzę na cenę telefonu, bo sprzęt premium powinien szczególnie tutaj mieć jakiś punkt przewagi. No i wreszcie ulubiony argument fanów Apple, czyli optymalizacja, z którą ja się w stu procentach zgadzam. No, dobra, prawie w stu. Bo o ile 1GB RAM’u i niekoniecznie mocarny procesor spokojnie wystarczą do megapłynnego działania całego systemu, o tyle sama optymalizacja nie zapewni mi długiego działania na jednym ładowaniu.

Jest jeszcze jedna rzecz, która przez wielu określana jest jako najważniejsza na całej konferencji, a mianowicie – Apple Watch. Na początek poleje się krew – nie nazywajmy zegarkiem czegoś, co zegarkiem nie jest. Kwadratowy ekran możemy co najwyżej nazwać empeczwórką na nadgarstku i tyczy się to także smartwatchy Samsunga – jedynie Motorola zrobiła coś, co z przyjemnością nosiłbym na ręce. Poza tym podobno interfejs ma być bardzo przyjazny, ale zaraz po drugiej stronie staje konieczność posiadania co najmniej iPhone 5. Serio? Nie dało się tego zrobić inaczej? Miało być pięknie, wyszło tylko dobrze. I tak, od takiej firmy mam prawo wymagać cudów, bo co wierniejsi użytkownicy stale próbują nas przekonywać, że te cuda powstają cały czas. Podsumowując w jednym zdaniu – dostaliśmy produkty z najwyższej półki, na której jednak Apple jest tylko kolejnym gościem, a nie szefem.

Iphone 6 i Iphone 6 Plus
Iphone 6 i Iphone 6 Plus

Marek Pankowski

Wiele osób, obecnych na prezentacji giganta z Cupertino, zarzeka się, że kiedy oficjalnie pokazano nowe flagowce Apple, na hali można było usłyszeć donośny huk. Nikt nie mógł zidentyfikować pochodzenia nieznanego dźwięku. Domyślam się jednak, że to po prostu Steve Jobs, który przewrócił się w grobie.

Za czasów Jobsa marka Apple wyznaczała standardy, za którymi gonił później każdy duży producent smartfonów.  iPhone, iPad – to te urządzenia tak naprawdę rozpędziły inne firmy do produkowania telefonów czy tabletów w obecnej formie. Wtedy gigant z Cupertino, pod dowództwem Jobsa tworzył rzeczy przełomowe, a produkty z logiem nadgryzionego jabłka były przepełnione kreatywnością.

Niestety po 9 września muszę stwierdzić, że z dawnego blasku firmy nie zostało już nic. Po prezentacji iPhone’a 6 i 6 Plus zdałem sobie sprawę, że teraz to Apple jest tym, który musi gonić konkurencję. Koniec z tworzeniem trendów – teraz zwyciężyło podążanie za nimi. Począwszy od samego designu urządzeń (wielkości ekranu czy wystającego aparatu) aż po dodanie modułu NFC i płatności mobilnych, który już dawno zadomowił się w modelach innych producentów. W stosunku do poprzednich wersji iPhone’a to z pewnością rewolucja, ale na pewno nie w stosunku do całego rynku urządzeń mobilnych.

A Apple Watch? Muszę przyznać, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Tutaj Apple zbiera ode mnie pochwały za design urządzenia, pomimo tego, że zegarek nie ma okrągłej koperty (o moich preferencjach co do smart zegarków możecie przeczytać tutaj). 18 różnych modeli, różniących się paskiem, czy wielkością koperty – myślę, że wybór jest naprawdę spory. Pomysł użycia klasycznego pokrętła jako narzędzia do nawigacji po systemie bardzo mi przypadł do gustu. Również sam OS urządzenia zrobił na mnie wrażenie, jednak dopóki nie będę miał okazji wypróbować zegarka na swoim nadgarstku, to wstrzymam się od jakichkolwiek opinii.

Oczywiście Apple posiada ogromną grupę zwolenników, którzy kupią cokolwiek, jeśli tylko będzie miało nadgryzione jabłko na tyle obudowy. Jednak firma spała długo. Za długo. Konkurencja nie śpi i to ona tym razem wyznacza trendy, za którymi teraz gigant z Cupertino musi podążać, aby zyskać sympatię konsumentów. Na prezentacji nie pokazano nowej generacji iPadów czy iPodów. Chociaż może to i dobrze. Idąc tą drogą, mam dziwne wrażenie, że wkrótce Apple przedstawi nam model inteligentnych okularów… iGlasses? Świat się kończy. Chyba przestałem mieć apetyt na jabłka.

Tim Cook
Tim Cook

Bartosz Rozwadowski

Co do mojej oceny technicznej produktów Apple to się nie wypowiadam. Wszystko jest spowodowane tym, że sprawdzając ceny jakichkolwiek urządzeń tego producenta to od razu mnie odrzuca. Porównując z konkurencyjnymi firmami, za taką samą cenę mógłbym posiadać o wiele lepszy sprzęt albo też mieć o wiele więcej gadżetów, może nawet lepszych sprzętowo. Niezależnie na co spojrzę, czy na iPhona 6, czy na iWatcha, albo też na Mac-a, to zawsze widzę coś lepszego albo bardziej funkcjonalnego.

Patrząc na poszczególne rynki wiadomo, że w kwestii cenowej to Apple przegrywa z innymi. Na przykład na rynku telefonów komórkowych widać, że walkę jak na razie wygrywał Samsung ze swoim sprzętem. Z komputerami to mogę potwierdzić, że w momencie kupna swojego laptopa nie brałem pod uwagę sprzędu z logiem jabłuszka. Raz – cena była wyższa, dwa – zdobyłem trochę lepszy sprzęt niż bym mógł dostać. A wtedy Toshiba (z tej firmy kupiłem) była jednym z najlepszych producentów komputerowych.

W swojej ocenie nie zawarłem wyszczególnionych produktów, czyli iPhone 6, iPhone 6 Plus, iWatch, z racji wcześniej opisanego powodu. Do tego jeszcze nie byłem na bieżąco z nowinkami od Appla i nie chce się o nich wypowiadać źle.

iPhone 6 Plus
iPhone 6 Plus

Arkadiusz Sęga

Nihil novi sub sole – ta łacińska sentencja mogłaby spokojnie być podsumowaniem całej konferencji Apple. Nie pokazali na niej nic innowacyjnego czy zaskakujacego, o wszystkim w sumie wiedzieliśmy już wcześniej. Zarówno iPhone w dwóch nowych, lepszych niż 4”, idealnych rozmiarach, jak i sam paskudny Apple Watch to rzeczy, których po przeciekach można było się spodziewać. Ale po kolei.

iPhone 6, bo od niego zacznę… Mam dziwne wrażenie, że gdzieś wcześniej go widziałem, i, bynajmniej, nie mam ne myśli przecieków. Z posiadanej przeze mnie wiedzy wynika, że wczesniej produkowała go już (i czyni to nadal) tajwańska firma HTC, a nazywa go HTC One M8. Na dodatek jest produkt lepszy od jakiegokolwiej iPhone, bo, w przeciwieństwie do “kalifornijskiego cudu odgrzewanej techniki” ma na pokładzie system z większymi możliwościami (mówimy oczywiście o wersji z Androidem) do tego jest tańszy, a ponadto nie ma w zestawie z nim tak przehajpowanego amazingu od Apple. dodatkowo, jak na urządzenie mocno aspirujące (i na tym się zazwyczaj, w jego przypadku, kończy) do miana flagowego, rozmiar 4.7” może być po prostu zbyt mały. Z drugiej strony, podnoszą się także takie głosy, że to za dużo i w ofercie powinien zostać 4” iPhone. Tak, czy inaczej, ortodoksyjni iUserzy jak zwykle, pomarudzą, pomarudzą, a potem i tak jak szaleni pojadą do Drezna w dniu niemieckiej premiery iPhone (a niektórzy pewnie i kilka(naście) dni wcześniej) i będą wytrwale stali w kolejce po swoje wymarzone iUrządzenie, które dla nich od poprzedniego różni się przede wszystkim cyferką w nazwie.

Czas na kilka słów o iPhone 6 Plus, czyli smartfonie z drugą jedyną słuszną i najlepszą na świecie wielkością ekranu, a mianowicie 5.5”. Jest on tak duży, że właściwie to phablet, a nie smartfon i to nie tylko zasługa ekranu, ale i ogromnych ramek wokół niego. Rozdzielczość tego ekranu została nazwana Retina HD (co, właściwie, nie wiadomo już jakie ma znaczenie. Normalne firmy taką rozdzielczość nazywają po prostu Full HD). Niesamowcie rozbawiła mnie możliwość ściągania niżej aplikacji (czyżby jednak kciuki nie dorosły do 5.5” ekranu?).

Oba telefony mają absolutnie rewolucyjną funkcję rozmów przez WiFi, którą BlackBerry miało już kilka dobrych lat wcześniej, a także niesamowity unikalny i odkryty na nowo NFC. Dzięki niemu bedzie można dokonywać iPhonami tak bezpiecznych płatności, jak bezpieczne są nagie zdjęcia celebrytek w iCloud. Oczywiście funkcja ta, przynajmniej póki co, w kraju nad Wisłą nie będzie dostępna, co mnie niesamowicie rozczarowało, bo mam trochę luźnych pieniędzy do przetracenia na fraudy.

Pozostaje jeszcze kwestia Apple Watch – to ma być podobno smartwatch od Apple. Piszę „podobno” nie bez przyczyny, gdyż Apple raczyło nam pokazać urządzenie w jakiejś wczesnej wersji alpha, o której niewiele, poza tym, że jest, wiadomo. Mogliśmy również zobaczyć, jak brzydkie to jest urządzenie. Niestety słowa nie są w stanie w pełni oddać ogrom tej brzydoty. Myślę, że zamknięcie Johnny’ego Ive’a na kilkanaście lat w pokoju z białymi ścianami nie wyszło mu na dobre. Absolutnie niecierpliwie czekam na jego premierę w 2015 roku, gdy urządzenia z Android Wear będą już miały przewage przynajmniej jednej generacji, a dodatkowo zapewne będą o niebo ładniejesze od produktu zegarkopodobnego od Apple.