Home > Recenzje > Fergu… co? Recenzja porządnego średniaka z Windows 8.1 – tabletu Ferguson S8. / Piotr Mikosz

Fergu… co? Recenzja porządnego średniaka z Windows 8.1 – tabletu Ferguson S8. / Piotr Mikosz

Spokojnie, gdy usłyszałem nazwę producenta tego tabletu po raz pierwszy, zareagowałem tak samo. Choć w świecie nowych technologii czuję się dosyć pewnie, nigdy o takiej firmie nie słyszałem. Tym chętniej postanowiłem wypożyczyć ich sprzęt do testów. Zapraszam do lektury recenzji mid-endowego tabletu Ferguson S8.

Ferguson? Ten słynny trener Manchesteru United?

                Nie, nie ten. Producent ten wbrew pozorom wcale nie jest nowy w Polsce. Na stronie firmy można znaleźć taki oto opis: „Firma Ferguson powstała w 1989 roku. W roku 2001 Ferguson rozpoczął produkcję cyfrowych set-top-box’ów do odbioru telewizji satelitarnej. (…) Dziś Ferguson jest największym w Polsce dostawcą cyfrowych set-top-box’ów, które również eksportuje niemal do wszystkich państw Europy. Od roku 2003 spółka specjalizuje się w imporcie i produkcji cyfrowych technologii multimedialnych do odbioru telewizji satelitarnej, naziemnej i kablowej.”. Jedyne, co mogę dodać od siebie, to to, że S8 to nie jedyny tablet w ofercie tego producenta. W portfolio dominują przedmioty wymienione wyżej, lecz znajdziemy w nim także: rejestratory samochodowe, radia cyfrowe, telewizory, odtwarzacze HD, odtwarzacze DVD, amplitunery, zestawy głośników oraz subwoofery.

„Za 500 zł porządnego tabletu kupić się nie da…”

                Przyznam otwarcie, że nie oczekiwałem fajerwerków. Jestem raczej negatywnie nastawiony do wszelakich b-brandów. To nic osobistego, zwyczajnie zbyt wiele miałem do czynienia z telefonami i tabletami za 300 zł. Właśnie dlatego nawet nie łudziłem się, że tablet za 549 zł podbije moje serce. Na papierze wprawdzie specyfikacja wyglądała dosyć przyzwoicie, jednak już nie raz rzeczywistość brutalnie weryfikowała możliwości tego typu sprzętów.

Złe dobrego początki

                Moje i tak już kiepskie nastawienie nie uległo poprawie, gdy po raz pierwszy wyjąłem S8 z pudełka. O ile przód tabletu pokryty całkiem miłym w dotyku szkłem wygląda nieźle, o tyle z tyłu może śmiało konkurować o miano najbrzydszego urządzenia mobilnego roku, a nawet dekady. Połączenie tandetnego czarnego plastiku w antypoślizgowe wzorki z jeszcze bardziej tandetnym, zupełnie gładkim i pseudopozłacanym również plastikiem wygląda koszmarnie, tragicznie, dramatycznie źle. Ciężko mi znaleźć odpowiednio dosadne określenie, by to opisać. Równie trudno jest znaleźć jakąkolwiek zaletę takiego rozwiązania, choć po kilku dniach spędzonych z urządzeniem zauważyłem, że antypoślizgowe brzegi się przydają. Na szczęście tył obudowy to najgorsza rzecz, jaką w tym urządzeniu znalazłem. Poza tym jednym bublem praktycznie wszystko jest dużo lepsze, niż się spodziewałem. Jeżeli miałbym jeszcze na coś ponarzekać, to byłby to odkryty slot na kartę pamięci, umieszczony z tyłu urządzenia. Mówiąc odkryty, mam na myśli to, że jest to zwyczajna „kieszonka”, bez żadnej zaślepki, do której łatwo wpadają paprochy, okruchy itp..

_Ferguson_S8-inout1

                Co do reszty obudowy to znajdziemy na niej: delikatnie wystający obiektyw aparatu, trzy fizyczne przyciski (vol+, vol- i power) oraz dwa głośniki (z tyłu, na dole). Z przodu, oprócz 8” ekranu znajdziemy jedynie kamerkę do wideorozmów. Całość sprawia wrażenie dosyć ciężkiej, lecz bez problemu utrzymamy urządzenie w jednej ręce. Gdyby nie odrażająca jakość materiałów oraz zestawienie kolorów (w przypadku mojego egzemplarza czerń i „złoto”, alternatywą jest czerń i „srebro”) S8 naprawdę nie prezentowałby się źle.  No ale cóż…

_Ferguson_S8-colours1

Bogu dzięki, są kafle!

                 Gwoździem do trumny każdego b-brandowego sprzętu był, moim zdaniem, uparcie stosowany Android. System ten jeszcze do niedawna nie nadawał się nawet do obsługiwania znacznej większości telefonów. Jego „czysta” wersja, którą najczęściej spotykamy na tabletach z niższej półki w żaden sposób nie ułatwia ani nie zachęca do wykorzystywania całego potencjału, jaki kryje siedmio(lub więcej)calowy ekran. Co gorsza Android  nijak nie jest spokrewniony z żadnym liczącym się środowiskiem. Tablet powinien być przede wszystkim mobilnym centrum rozrywki, przedłużeniem smartfona i bardziej kompaktową formą PC. Dlatego nie widzę  innej możliwości niż środowisko Apple lub Microsoftu. Tylko te dwa systemy znajdziemy zarówno w naszych kieszeniach, jak i na naszych biurkach. To pokrewieństwo, ta spójność niosą za sobą ogromną ilość udogodnień, których na tanim tablecie z czystym Androidem próżno szukać. Należy cały czas pamiętać, że mowa o tabletach b-brandowych. Nie chcę w żaden sposób ubliżać dużym graczom, robiącym świetny sprzęt na Androidzie, jak choćby Samsungowi z jego Galaxy Tabem S. Wracając jednak do meritum, w Fergusonie najwidoczniej dostrzeżono ten problem i na pokładzie S8 zainstalowano… Windowsa 8.1. Tak właśnie, nie Windows Phone 8.1, nie ułomnego Windowsa RT, lecz najprawdziwszego, desktopowego Windowsa 8.1.

_Ferguson_S8-image3

Ale po co aż takie?

Choć w pierwszym momencie uznałem to za fantastyczny pomysł, po chwili zacząłem się zastanawiać, czy to aby nie przegięcie. Po co komu na tablecie pełnoprawny system operacyjny? Nie zapominajmy, ze mamy do czynienia z bądź co bądź średnim czterordzeniowym procesorem. Od momentu pierwszego uruchomienia bylem szalenie ciekaw, czy Ferguson mnie czymś zaskoczy i obroni swoja decyzję o zainstalowaniu tak zaawansowanego (jak na tablet) systemu na swoim urządzeniu?

Moc prezentów

                Obronę swojej decyzji Ferguson zaczął dosyć wcześnie,  jeszcze przed uruchomieniem tabletu. Po wnikliwym zbadaniu pudełka, znajdziemy kilka naprawdę przydatnych gadżetów, które pozwolą patrzeć na S8 jak na bardzo mały komputer. Pierwszym z nich jest kabel USB OTG, pozwalający na podłączenie do urządzenia choćby myszki lub pendrive’a. Niby mała rzecz, a cieszy, ponieważ producent wskazuje nam drogę, którą powinniśmy pójść, żeby w pełni wykorzystać możliwości naszego urządzenia. Duży plus za to. Drugim, znacznie okazalszym prezentem jest klawiatura Bluetooth, dorzucana przez producenta do każdego (!) urządzenia. Kolejny duży plus. Zaczęło się z przytupem prawda? Za 499 zł otrzymujemy tablet z klawiaturą Bluetooth i fajnym kabelkiem, lecz to nie wszystko… W myśl idei „bo liczy się wnętrze” Ferguson dorzuca do naszego tabletu roczny pakiet Office 365 zł za darmo.

Czysty zysk

Pozwolę sobie na odrobinę matematyki. Ceny Windowsa 8.1 zainstalowanego na pokładzie S8 zaczynają się według portalu Ceneo.pl od 390 zł. Roczna subskrypcja pakietu Office to wydatek rzędu 299 zł (dane ze strony Microsoftu). Dodając to do siebie, otrzymujemy 589 zł, czyli… 39 zł więcej niż płacimy za całe urządzenie. Daje do myślenia, prawda?

Przechwytywanie

 Przechwytywanie 2

Wracając na ziemię

                Krótka, lecz treściwa lista dodatków może zrobić wrażenie. Czas jednak przyjrzeć się z bliska tym prezentom. Co do kabla, można jedynie powiedzieć, że jakość wykonania nie zachwyca. Ale kabel to kabel, a nie szalik, więc nie musi być miękki jak aksamit. Wystarczy, że będzie działał i to właśnie robi. Schody zaczynają się, gdy przejdziemy do oględzin klawiatury, ukrytej w futerale. Zrobiona jest w całości z plastiku, który nie wygląda na zbyt solidny, choć jeszcze nie udało mi się jej uszkodzić. Drugą rzeczą, do której można się przyczepić, to działanie przycisków. Ich skok jest zdecydowanie za duży, a sprężyny zbyt miękkie, co owocuje tym, że jeżeli nie uderzymy w przycisk centralnie od góry, potrafi on nie zadziałać. Wystarczy jednak odrobina precyzji i chwila przyzwyczajenia, by ten minus szybko „przeskoczyć”. Mówiąc o klawiaturze, nie sposób nie wspomnieć o dołączonym do niej opakowaniu, które jest… bodaj najdziwniejszym tego typu etui na świecie. Dlaczego? Ponieważ nie jest to pokrowiec na tablet, lecz na samą klawiaturę. Wykonany z tworzyw sztucznych case w układzie book cover, w jednej z okładek ma specjalne miejsce na klawiaturę (zaskakująco precyzyjnie wycięte, bez luzów czy tarć). Drugą możemy zagiąć w dwóch miejscach tak, ze stworzy stabilną i  bardzo zgrabnie wyglądającą podpórkę, która aż prosi się, by umieścić w niej naszą „S-ósemkę”. Dodatkowo w miejscu, w którym tablet opiera się „plecami” o cover zamontowano magnes, mający utrzymać tablet na swoim miejscu w czasie stania na podstawce. I tu właśnie pojawia się pierwszy problem: po co komu magnes, skoro obudowa jest plastikowa i w żaden sposób nie „trzyma się” podstawki?

                Drugi problem jest troszkę mniej zabawny. Gdy już zakończymy pracę z tabletem, naturalnym odruchem będzie zamknięcie etui razem z tabletem (wymiary etui wskazują, że właśnie po to zostało stworzone) przy pomocy magnesowanego zapięcia. Następnie chwytamy etui jak książkę (czyli kciukiem od góry, resztą dłoni od dołu), przechylamy do pionu i… tablet wypada z etui i rozbija się o podłogę. Nie wiem czy specjalnie, czy przez nieuwagę ktoś zapomniał zamontować cokolwiek, co utrzymywałoby nasz tablet wewnątrz case’a.

Rozrywka

                Do tego S8 nadaje się świetnie. Czterordzeniowy Intel Atom, karta graficzna Intel HD Graphics i 1GB RAMu  doskonale radzą sobie z każdym tytułem znalezionym w sklepie. Nawet na maksymalnych ustawieniach grafiki gry chodzą bez zarzutu. Do ich obsługi przydaje się akcelerometr zamontowany na pokładzie S8. Przyjemnie ogląda się też filmy i zdjęcia, a to za sprawą ekranu pracującego w rozdzielczości 1280 x 800 pikseli. Wyświetlany obraz zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.  Jest on ostry, kontrastowy i na maksymalnych ustawieniach jasności bardzo jasny. Pod względem hardware’u Ferguson S8 to naprawdę wyróżniający się w swojej kategorii cenowej sprzęt.

_Ferguson_S8-image5

Praca

                Powiedzmy otwarcie, ośmiocalowy tablet nigdy nie będzie najlepszym możliwym urządzeniem do pracy. Ferguson bardzo się postarał, abyśmy uwierzyli, że jest inaczej, jednak w mojej opinii bezskutecznie. Owszem, pełnoprawny system i pakiet Office oferują nam sporo, ale nadal zbyt mało, by porzucić nasze codzienne narzędzie pracy. Możliwości S8 można podsumować tak: da się na nim zrobić wszystko, co na normalnym komputerze (po podłączeniu myszki) ,lecz nie jest to rozwiązanie optymalne. Nie zamierzam tutaj nikogo krytykować, ponieważ jak na swoją „klasę” tablet ten oferuje naprawdę sporo.

Komunikacja

O tym, że tablet oferuje nam łączność z internetem przez Wi-Fi chyba nie trzeba pisać. Szkoda, że zabrakło miejsca na moduł 3G/4G, ale z drugiej strony, nie wiem jak wyglądałaby jego współpraca z pełnym Windowsem 8.1. Do wideorozmów posłuży nam przednia, dwumegapixleowa kamerka i mikrofon. Do podłączenia klawiatury (i nie tylko) możemy wykorzystać moduł Bluetooth. W razie potrzeby można też podłączyć jakiś sprzęt audio, przez standardowe złącze jack.

Pamięć

                16 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej to zdecydowanie zbyt mało, zwłaszcza, że system na starcie zajmuje trzy z nich. Ratunkiem jest oczywiście slot na kartę pamięci, ale wydaje mi się, że 32 GB pamięci wbudowanej to absolutne minimum, zaś 64 GB byłoby optymalne. Gdy zapełnimy już absolutnie wszystko i znajdziemy się pod ścianą, warto pamiętać o 1 TB, jaki możemy wykorzystać z Onedrive, dzięki rocznej subskrypcji MS Office.

Czy warto?

                Z pewnością tak. W tej cenie Ferguson S8 oferuje nam naprawdę dużo. Pamiętajmy, że z racji obecności pełnoprawnego Windowsa możemy tam zainstalować każdy program, który mamy na komputerze. Inną kwestią jest to, czy będzie on działać, jak należy, ale żaden tablet z Androidem nie daje nam takiej możliwości. W środowisku Microsoftu działam już od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że daje mi to wiele korzyści. Posiadam telefon z WP8.1, komputer z Windowsem 8.1 i przyznaję, że tablet z tej samej rodziny świetnie się w nią wpisuje.