Home > Recenzje > Far Cry 4 – recenzja

Far Cry 4 – recenzja

Autorem tekstu jest Konrad Pisula

 

Ubisoft przy tworzeniu Far Cry 4 postąpił bardzo bezpiecznie, to co podobało się w poprzedniczce zostawiono, dodano parę nowych usprawnień, no i przeniesiono wszystko do całkowicie nowej lokacji. Niektórzy gracze okrzyknęli przez to najnowszą odsłonę tego FPS – Far Cry 3,5. Ale czy to oznacza, że to zła gra?

Jakoś nigdy nie byłem fanem tej serii, jedynkę pamiętam głównie za dobrą grafikę jak na owe czasy. W drugą część pograłem tylko dlatego, że była dołączona do jakiegoś czasopisma. Kolejna produkcja spod sztandaru Far Cry wciągnęła mnie już na dłużej, jednak najlepiej wspominam samodzielny dodatek Blood Dragon, który tak bardzo mi się podobał, że przeszedłem go w jedną noc. Więc w sumie grałem we wszystkie części i na ogół każda była atrakcyjna, mniej lub bardziej, jakimś wielkim fanem tej serii nigdy się nie czułem i nadal tak jest, jednak po pierwszych zapowiedziach i pokazach FC 4 robił bardzo dobre pierwsze wrażenie, więc jako tako czekałem. No i się doczekałem, płytkę włożyłem do konsoli xbox 360 (jest to dosyć ważne) i odpaliłem.

[1]

1

Przywitała mnie pokazówka wyjaśniająca kim jestem, gdzie, po co i kto jest mym wrogiem. A więc główny bohater Ajay Ghale przyjechał do Kyratu aby rozsypać prochy swojej matki, jednak nie wszystko idzie po myśli i w spełnieniu ostatniej woli swej rodzicielki przeszkadza mu Pagan Mina dyktator owej krainy w różowym garniturze i blond włosach. Po krótkim, krwawym i dosyć dziwnym wstępie „żegnamy” się z nim a ten staje się naszym wrogiem. Sami nic mu nie zrobimy, bo włada on dosyć pokaźną armią. Pomocy w obaleniu dyktatora ma udzielić nam Złoty Szlak (taka partyzantka), który został założony przez… ojca Ajay’a. Jest tu dosyć spory wachlarz postaci fabularnych, trzymają one w miarę wysoki poziom, ale fajerwerków nie ma. Tak to się prezentuje, oklepana i schematyczna fabuła, ale i tak moim zdaniem lepsza od tej pokazanej w 3 części.

[2]

2

Lecz nie fabuła w tym sanboksie jest elementem napędowym, świat gry został tu tak genialnie skonstruowany, że nie sposób się nudzić. Aktywności pobocznych mamy od groma i są różnorodne, są tu wyścigi, polowania, przejmowanie posterunków, misje mini-tower defense, uwalnianie zakładników, zajmowanie wież radiowych, czy zabawy po narkotykach i wiele innych. W dodatku pełno tu znajdziek w postaci notatek fabularnych, skrzyń ze skarbami, plakatów propagandowych. Główne zadania też trzymają poziom i również trudno o monotnonię. Do podróżowania po tym dużym i pięknym świecie możemy użyć samochodów, quadów, lotni i mini helikopterów (możemy z ich pokladu strzelać z broni krótkiej). Mamy tu też szybką podróż do co ważniejszych lokacji. Tu i ówdzie znajdziemy tyrolki i (nowość) możliwość użycia haków do wspinaczki, nie byłem do tego przekonany, ale potem to pokochałem.

[3]

3

System strzelania został żywcem wycięty z FC 3, jest on dopracowany i sprawia dużo przyjemności. Przyczepić muszę się do schematu osłon, dosyć często działa nieprawidłowo i utrudnia życie, ba nawet go nie raz pozbawia. Dostępny arsenał broni jest naprawdę pokaźny i robi duże wrażenie, dla mnie co prawda najważniejszy był duet nóż-łuk, ale nawet ci najbardziej wybredni znajdą tu coś dla siebie. Gdyby tego było mało, broń możemy ulepszać, dodając tłumiki, uchwyty czy celowniki, nie zabrakło też zmiany koloru. Do odstrzelenia mamy te same łby co w poprzedniej części, dodano kilku nowych przeciwników, ale w 90% armia wroga się nie zmieniła. Co do zwierząt – tych jest więcej niż ostatnio, na przykłąd słonie, o których tak było głośno przed premierą, jednak nadal nie wiem o co tyle krzyku.

[4]

4

Dużą nowością jest specjalny świat, do którego dostajemy się po spełnieniu odpowiedniego warunku (nie będę zdradzał jakiego). W tym miejscu nie ponosimy obrażeń od upadku, towarzyszy nam tygrys, który rzuci się każdemu do gardła i demony do zabicia, bardzo fajna odskocznia od standardowej rozgrywki.
Będziemy również mieć możliwość spaceru po Himalajach, fragmenty w tym miejscu są świetnie zrealizowane i bawiłem się przy nich wybornie.

[5] [6]

5

6

Swoją postać możemy ulepszać dzięki drzewku umiejętności, które dzieli się na dwie gałęzie. Pierwsza (mój faworyt) to ścieżka tygrysa, charakteryzuje się głównie różnie rozumianą walką. Zaś druga gałąź to droga słonia, tutaj mamy do czynienia z „alchemią”, powiększeniem maksymalnego zdrowia czy bardziej wydajnym zbieraniem liści. Istnieją możliwości zrobienia mikstur, które pozwalają np. zwiększyć odporność na ogień, nie pamiętam, czy było to w poprzedniej części, jednak zawsze miło witam takie bajery. (było 🙂 – Michał Straszak)

[7]

7

Jedną z najważniejszych rzeczy w nowym Far Cry jest co-op, tutaj możemy razem z przyjacielem zwiedzać świat, z małym hakiem – nie można wspólnie przechodzić questów. No właśnie jest to głupie, szturmowanie razem posterunków jest fajne, ale nudzi, dobrze byłoby z kolegą u boku przechodzić zadania, no ale trudno. A co jeśli ktoś nie ma przyjaciół? Ubisoft znalazł tu rozwiązanie w postaci „spluw do wynajęcia”. Jest to taki bot, który pomaga nam w rozgrywce i udaje naszego kumpla. Smutne. Sprawdzałem obie możliwości i obie zdają egzamin.
Jest tu też ponoć jakiś multiplayer, ale nie miałem siły, by go sprawdzać, jednak z zaufanego źródła wiem, że nie jest on najgorszy.

[8][10]

8

Dobra, teraz temat, który dla serii Far Cry zawsze był ważny – grafika. Każda część zawsze nią zachwycała, nie inaczej jest teraz. Nie jest to może kamień milowy w dziedzinie doznań wizualnych, jednak to jedna z najładniejszych gier tego roku. Wspomniałem na początku, że grałem na starej generacji konsol, widać, że nie była to platforma docelowa. Gra wygląda dosyć ładnie, ale miejscami jest gorzej niż w FC3. Spadki płynności występują okazjonalnie w cut-scenkach, ale podczas gameplayu też się zdarzą małe przycięcia, nie wiem, jak wygląda sytuacja na pleju 3, ale raczej nie jest gorzej. Nowa generacja konsol olsniewa grafiką, tam jest naprawdę dobrze. Strona audio została w większości przeniesiona z poprzedniczki, muzyka lecąca w radiu daje tak niesamowity klimat, a audycje są tak dobrze poprowadzone, że aż żal wyjść z auta. Dubbing też trzyma poziom.
Bugów trochę znalazłem, ale w tak ogromnej grze można to wybaczyć, więc przymykam na to oko, tym bardziej że nie były one jakoś strasznie upierdliwe.

[9]

9

Dla tych których Far Cry 3 wciągnął – brać w ciemno, czwarta część jest tym samym, w nowym świecie i z paroma usprawnieniami i nowościami. Dla tych którzy z FC mieli na pieńku – myślę, że to dobra chwila na pojednanie. Ja przez 25 godzin bawiłem się świetnie.