Home > Gry > Felietony > Ewolucja nośników gier

Ewolucja nośników gier

Gry są dostarczane w różnoraki sposób. Obecnie najpopularniejsza jest dystrybucja cyfrowa, która z roku na rok dostarcza gry do coraz większej ilości graczy. Ale jak to się właściwie zmieniało?

Standardowe nośniki

Gry komputerowe były dostarczane do punktów sprzedaży na standardowych nośnikach. Na początku były to dyskietki. Jednak wraz z rozwojem elektronicznej rozrywki okazały się one za małe. Oczywiście kiedy jedna dyskietka jest za mała, by pomieścić grę, to zawsze można ją umieścić na kilku. Jednak rozwiązanie, które każe nam przy instalacji wkładać następne nośniki, przestało wystarczać. Ciężko sobie wyobrazić instalowanie gry z 600 dyskietek, szczególnie kiedy pojawiły się płyty CD mieszczące do 700MB danych. W ten sposób dyskietki zostały wyparte przez znacznie większe nośniki. Jednak to, co zabiło magnetyczne dyski, dosięgnęło też CD. Brak miejsca. Oczywiście ratowano się sprzedawaniem gier na kilku płytach, jak np. Rycerze Starej Republiki na 4 płytach, jednak nie było to rozwiązanie kończące problem miejsca na zawsze. Dlatego gry przeniosły się na płyty DVD. Te zdolne pomieścić ponad 5 razy więcej danych nośniki dumnie serwowały gry komputerowe. Jednak co z konsolowcami? Przecież są gry ważące więcej niż 4,7GB, które jest w stanie zaoferować DVD, a dla np. PS3 nie można wrzucić tylko plików instalacyjnych, bo większości gier się na konsolach nie instaluje. Wystarczy wrzucić płytkę i grać. Dlatego gry na nowe konsole są sprzedawane na Blu-Ray. Ot, cała różnica.

SONY DSC
Photo credit: Alejandro Castro via Foter.com / CC BY-NC-SA

Nośniki specjalne

Poza standardowymi nośnikami wykorzystywanymi przez znaczną część urządzeń były też te przeznaczone tylko do jednego konkretnego urządzenia. Mowa tu o tak zwanych kartridżach zawierających gry na konsolę Nintendo Entertainment System. Wewnątrz szarej obudowy znajdowała się pamięć ROM z zapisanymi danymi aplikacji. Tego typu medium miało ogromne zalety. Brak jakichkolwiek elementów mechanicznych oznaczał bardzo szybki dostęp do gier, właściwie skracając czas ładowania do zera. Każdy „Game Pak” (bo tak oficjalnie nazywały się kartridże) był naprawdę kartą rozszerzeń. Dzięki temu mogły zawierać dodatkowe moduły np. pamięci, które po podpięciu zwiększały potencjał urządzenia. W ten sposób też działała blokada regionalna, która wymagała od gry specjalnego klucza wbudowanego w architekturę nośnika. Jednak zastosowanie kartridży miało też swoją wadę. Nie potrafiły one zapisywać danych. Sama konsola nie miała możliwości zapisy gry, jednak modularna budowa „Game Paków” umożliwiła ominięcie problemu przez instalację pamięci tymczasowej. Wbudowana bateria podtrzymywała pamięć, która przechowywała zapisy z gier, dopóki bateria się nie wyładowała (około 5-10 lat).
Innym przykładem nośnika stworzonego specjalnie dla jednej konsoli jest UMD (Universal Media Disc) stworzony dla PSP. Mieści do 1,8GB danych.

UMD_front

A co z pudełkami?

Nieodzowną częścią fizycznych wydań gier są pudełka, w których je dostajemy. Te niestety idą w coraz to mniejszą zawartość. Pierwotnie gry były zapakowane w duże kartonowe boxy zawierające poza samym nośnikiem także instrukcję i wszelakiej maści gadżety. Jednak te zajmujące dużo miejsca opakowania zostały wyparte przez standardowe pudełka na CD i DVD, jakie możemy spotkać też przy kupowaniu filmów. W środku poza grą była załączana instrukcja, która umilała czas instalacji gry. Zawierała układ interfejsu, rozkład klawiszy, czasami przedstawienie bohaterów, a czasami, jak w Star Wars: Knights of the Old Republic, rozpiskę zawierającą wszystkie efekty, na które podatni są nasi bohaterowie, wszystkie moce, bronie, tarcze, granaty i rozkład punktów przydzielanych na poziom konkretnym klasom. Formą powrotu do pudełek wypchanych fantami dla graczy stały się edycje kolekcjonerskie. Droższe wersje gier zawierające poza nośnikiem i instrukcją figurki, mapy i inne tego typu cieszące gracza przedmioty. Jednak czasy pudełek z obfitą zawartością się skończyły. Coraz częściej twórcy poza płytą  umieszczają tylko karteczkę z kluczem gry i ewentualnie podstawowym sterowaniem. Na szczęście droższe edycje kolekcjonerskie pozostały.

gry

Sieć

Wraz z rozwojem internetu sprzedaż gier też przeniosła się na formę cyfrową. Powstały serwisy takie jak Steam, Origin, Uplay czy nasz rodzimy GOG pozwalające zakupić grę, przypisać ją do naszego konta, a następnie pobrać i grać. W ten sposób nie musimy wychodzić nawet z domu, by zagrać w najnowsze produkcje kilka minut po premierze (przy hiperszybkim łączu). Jednak ta forma oznacza zupełną rezygnację z cieszących oka pudełek na półce, dumnie zbieranych przez kilka lat. Pomimo tego możliwość gry, której nośnik się nie zepsuje, tylko będzie zawsze dostępny do pobrania gdziekolwiek będziemy jest na tyle kuszący, że dystrybucja cyfrowa stopniowo wypiera tradycyjną sprzedaż, choć to nie oznacza, że już nigdzie nie kupimy pudełkowej wersji gry. Jednak prawdopodobnie naszą grę będziemy musieli przypisać do konta, z którego będzie można zawsze grę pobrać.

steam

Autor tekstu:

Michał ‚Miwoli’ Woliński – aktor, reżyser, montażysta, dźwiękowiec i grafik dla swojego kanału na Tubie. W wolnych chwilach gracz (kochający nad wszystko KotOR’a). Czasami zdarzy mu się też coś napisać.

youtube