Home > Gry > Felietony > OFF-Topic: Kto bogatemu zabroni? Wu-Tang Clan i edycje kolekcjonerskie / Michał Straszak

OFF-Topic: Kto bogatemu zabroni? Wu-Tang Clan i edycje kolekcjonerskie / Michał Straszak

Ach, ta muzyka…

Nowy album zespołu Wu-Tang Clan, będącego żywą legendą rapu, budzi nie małe kontrowersje. Dlaczego? Otóż ma on zostać wydany w zaledwie jednym egzemplarzu! Wydawnictwo będzie podróżować po różnych muzeach i galeriach, gdzie będzie można odsłuchać całość za jakieś 30-50 $ a następnie zostanie sprzedane, prawdopodobnie na aukcji. Już teraz członkowie zespołu dostają propozycje kupna. Najwyższa to… 5 milionów dolarów. Grubo.

Zastanawiacie się co skłoniło RZA i spółkę do takiego kroku? Najważniejsza jest muzyka. Nie zrobiliśmy tego dla zarobku, ale po to, by zwrócić uwagę ludzi na album muzyczny jako dzieło sztuki – wyjaśniają. Hmm, Mona Lisa też jest dziełem sztuki i rzeczywiście, jest tylko jeden oryginalny egzemplarz (u don’t say) ale to nie przeszkadza w tworzeniu reprodukcji. Właściwie każdy może mieć dzieło Leonarda da Vinci nad kominkiem czy gdzie mu się żywnie podoba. Bo sztuka jest tworzona po to, żeby ktoś mógł a podziwiać, mieć do niej dostęp. Oczywiście można się sprzeczać czy jednorazowy odsłuch nie będzie mocniej przemawiał do odbiorcy, bo wg niektórych sztuka to rzecz ulotna.

Tak czy inaczej, szczęśliwy nabywca będzie postawiony przed wyborem – zostawić album dla siebie, lub rozpowszechnić go w dystrybucji cyfrowej. Już zaczęła się zbiórka fanów, nie chcących by unikatowy przedmiot stał się jedynie ozdoba kolekcji jakiegoś bogatego szejka czy innego burżuja.

A na naszym podwórku?

Ciekawe, czy taki pomysł przyjąłby się w branży gier. No bo pomyślcie – tylko jeden krążek z najnowszym Wolfensteinem? To by chyba nie przeszło, szczególnie biorąc pod uwagę pazerność dużych twórców gier, których produkcji do rangi sztuki raczej bym nie podnosił. Co nie znaczy, że specjalnych wydawnictw ograniczonych liczbą jednej sztuki nie ma – są to naprawdę odjechane edycje kolekcjonerskie.

Za przykład niech posłuży nam GRID 2. Jego specjalna edycja kosztowała ponad 600 tys złotych. W tym przypadku nie płaciliśmy jednak tylko za ekskluzywność – wraz z grą można było dostać masę dodatków: w tym prawdziwy samochód wyścigowy BAC-Mono wraz z pełnym wyposażeniem – kask, strój, buty i rękawice. Do tego dzień w fabryce z jakiej miałby wyjechać nasz prywatny bolid i konsola Play Station 3.

Charlie Magee BAC Mono

Volition Studio postanowiło jednak pobić Codemaster wypuszczając najdroższą edycje kolekcjonerska w historii. Byłą to oczywiście wariacja na temat Saint’s Row IV, a jej pełna nazwa to „SUPER DANGEROUS WAD WAD EDITION aka The Million Dollar Pack”. Absurd. Nonsens. SWAG, YOLO – to są słowa dobitnie opisujące ten produkt. Zresztą zobaczcie sami, co byście dostali za milion dolarów, bo tyle by Was kosztowało to cudeńko:

– lot w kosmos

– operacja plastyczna

– Lamborghini Gallardo

– Toyota Prius z rocznym ubezpieczeniem

–  Tydzień w Burj-al-Arab w Dubaju i Tydzień w hotelu Jeffersona w Waszyngtonie z osobą towarzysząca, wraz z przelotami pierwsza klasą

– osobisty asystent zakupów

– krótkie szkolenie szpiegowskie

– trening w odbijaniu zakładników

– specjalna szafa na ubrania

– roczne członkostwo w klubie Super Car

sr4

Jak już jesteśmy przy szalonych grach, to musimy wspomnieć o Goat Silmulator (roboczo nazywanym przeze mnie GTA Pacanów), w którego edycji kolekcjonerskiej miała się znajdować… żywa koza. Pomysł nie wszedł w życie, ale musicie przyznać, ze sam koncept jest ciekawy i na pewno znalazłby się jakiś śmiałek 😀

koza