Home > Gry > Felietony > E-sport – zabawa, czy praca?

E-sport – zabawa, czy praca?

Jaki jest typowy gracz? W mediach jest to gruby, pryszczaty, zgarbiony okularnik, który nic innego nie robi prócz grania. A jaki jest naprawdę? Ano taki hmm.. normalny, jak każdy inny.

zqare
Photo credit: artubr / Foter / CC BY

W dzisiejszych czasach granie to już nie tylko pasja, lecz także dla niektórych praca, w której liczą się umiejętności oraz bardzo ciężkie treningi. Obecnie najpopularniejszą ligą e-sportową jest ESL – Electronic Sports League. Gracze, którzy chcą zajmować się tym zawodowo, muszą się czymś szczególnym wyróżnić bądź mieć znajomości. Nie ma obecnie w naszym kraju szkół kształcących w tym zawodzie, prócz technikum w Kędzierzynie-Koźlu, które jako dodatkowe zajęcia ma w planie naukę z dziedziny e-sportu. Granie za pieniądze to bardzo opłacalny zawód, ale jak to w sporcie bywa, jest to także bardzo męczące. Wielu zawodowców opowiada o długich godzinach treningu spędzanych przed komputerem, podczas których najcześciej uczą się taktytki, zgrania itp.

W Polsce e-sport rozwija się coraz intensywniej, jednak wciąż mało się słyszy o tej dziedzinie choćby w telewizji czy radiu. W naszym kraju najpopularniejsza gra esportowa to Counter Strike Global Offensive oraz działająca przy niej drużyna Virtus.Pro, która jest jedną z najlepszych na świecie. W poprzednich latach odbywała się wielka impreza e-sportowa – Intel Extreme Masters Katowice. Prawdopodobnie będzie miała miejsce również w przyszłym roku. W związku z tym wydarzeniem do Polski zjeżdżają się gracze i zawodowcy z całego świata, dzięki czemu liczebność jest ogromna, a zyski jeszcze większe.

espo

Co ciekawe, pula nagród na takich imprezach jest naprawdę imponująca. Dziś są to sumy przekraczające niejednokrotnie milion dolarów. Największą była nagroda w finałach gry DOTA 2 – 18 milionów dolarów. Jednak zawodowi gracze nie zdobywają tych pieniędzy łatwo. Granie w drużynie zawodowej, która osiąga coś na turniejach, nie jest łatwe, jakby się to mogło wydawać. To nie jest tylko klikanie myszką, to są taktyki, zagrania, kilkudniowe treningi (większość drużyn posiada własnego trenera).

Wracając do obrazu typowego gracza, trzeba stwierdzić, że wbrew pozorom przez te treningi zawodnicy nie są otyli, zgarbieni itd., wręcz przeciwnie – wielu z nich chodzi na siłownię i stawia bardzo duży nacisk na kondycję fizyczną. Doskonałym przykładem jest chociażby nasz polski Rambo w CSie grający w drużynie Virtus.Pro – Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski, który swój przydomek zawdzięcza właśnie swoim „bajcepsom”.

www.facebook.com/G5.pasha
www.facebook.com/G5.pasha

E-sport, jak już pisałem, staje się coraz to bardziej popularny, powoli także w Polsce, dzięki czemu wielu graczy swoją pasję może zamienić na dobrze płatną pracę. Moim zdaniem w niedalekiej przyszłości elektroniczny sport zajmie czołowe miejsce obok takich dyscyplin jak piłka nożna czy siatkówka, trzeba tylko czekać aż czwarta władza, czyli media, zaakceptują ten fakt i podziałają pozytywnie na odbiorców. Ja sam grywam w CS:GO, gdyż choć trochę chcę się poczuć jak ci zawodowcy, którzy codziennie oddają temu całe swoje serce i czas.

Autor tekstu:

Szymon Setlak – zwykły gracz, kiedyś „PCtowiec” dziś dumny posiadacz konsol PlayStation 3 i 4. Lubuje się w gatunkach RPG oraz FPS. Fan Sapkowskiego uniwersum oraz serialu The Walking Dead.
.

facebook