Home > Gry > Felietony > Dziennik #wstęp

Dziennik #wstęp

Jakiś czas temu zacząłem cierpieć na najgorszą chorobę, jaka istnieje. Serio, ten okres był straszny; cały czas towarzyszyło mi uczucie bezgranicznej pustki i ciągłego przygnębienia.

Choroba ta nie ma nazwy, chociaż wydaje mi się, że jest tak paskudna, że zasługuje na nazwanie. Jej objawy to: niechęć do grania w gry komputerowe, znudzenie wirtualną rozrywką, ba – nawet brak radości ze stopniowego uszczuplania populacji Los Santos za pomocą samochodu i granatów.

Całkiem niedawno przez myśl mi przeszło, że może chodzi o to, że dojrzałem za bardzo, by być graczem, ale szybko wykluczyłem tę ewentualność. Po pierwsze, naprawdę ciężko jest szpanować nadmierną dojrzałością, gdy człowiek chodzi do gimnazjum, a po drugie nie mam pojęcia, jak można wyrosnąć z gier, bo grają nawet stare pierniki (niekiedy nawet w bardzo średnim wieku) i się tego nie wstydzą. Szukałem przyczyny gdzie indziej, blisko byłem nawet zrobienia internetowego testu na deprechę albo wizyty u jakiegoś psychologa, ale na szczęście w porę się ogarnąłem i postanowiłem sam z tym schorzeniem walczyć. Mam nadzieję, że mi w tym pomożecie, bo to przypadłość tak straszna, że nie życzyłbym jej nawet najgorszym zwyrolom i sadystom chodzącym po tym świecie z moim dentystą i nauczycielem matmy włącznie.

Nie umiałem dojść do przyczyny tego, że po prostu odechciało mi się regularnie włączać kompa i Xboksa, ale uznałem, że życie jest zbyt piękne, by marnować je na niegranie. Przecież tysiące produkcji czeka na poznanie. Tysiące genialnych, różnorodnych tytułów, z których każdy jest w stanie zaproponować inne doznania.

Tym felietonem rozpoczynam walkę z moją chandrą. Będę w tej serii opisywał gry, w które aktualnie się zagrywam oraz moje spostrzeżenia na temat zarówno tych starszych, jak i stosunkowo świeżych produkcji.

Męczy mnie już tworzenie sztywnych, długich i niesamowicie napuszonych recenzji najnowszych gier dla maniaków i osób, które są sto tysięcy razy bardziej obeznani w temacie niż ja – a przecież można czasem po prostu sobie usiąść, bezstresowo popykać i napisać parę luźnych słów na temat tego pykania.


Autor tekstu

Kuba Łaszkiewicz – wielki fan muzyki alternatywnej (Lao Che, Pablopavo) oraz rockowej (Pink Floyd, Led Zeppelin). Zapalony czytelnik, kolekcjoner gier, książek i płyt. Zagra we wszystko, co nie jest skomplikowaną strategią albo grą ruchową.