Home > Mobilne > Felietony > Duży ekran, ale co dalej? / Maciek Leszczuk

Duży ekran, ale co dalej? / Maciek Leszczuk

Jak już być może zauważyliście, producenci od jakiegoś czasu tworzą coraz to większe i większe urządzenia. Dobrym przykładem może być pewien „tablet” od bodajże Della, którego recenzję czytałem kilka lat temu na portalu poświęconym Androidowi.

Co było w nim takiego niezwykłego? Jego wyświetlacz miał rozmiar 5 cali. Pomyślcie, jeszcze dwa-trzy lata temu urządzenia z 5-calowym ekranem nazywano tabletem. Teraz prawie połowa ludzi nosi w kieszeni TELEFONY o takim samym (lub zbliżonym) rozmiarze i wcale nie narzeka, że są to urządzenia za duże (jeszcze kilka miesięcy temu narzekali jedynie sadownicy, ale wraz z nadejściem iPhone 6 ich światopogląd stanowczo się zmienił i teraz to 4,7 cala jest idealne).

Dobrze, wróćmy jednak do tego, na co chcę zwrócić uwagę w tym wpisie.

Ostatnio daje się zauważyć pewną modę na tworzenie flagowych phabletów. Samsung Galaxy Note 4, Nexus 6, iPhone 6 Plus czy Huawei Ascend Mate 7 – wszystkie te urządzenia mają wyświetlacze o rozmiarze 6 (lub coś koło tego) cali.

Ile z nich jednak te 6 cali wykorzystuje?

Odpowiedź jest bardzo prosta: jeden. Jeden z czterech flagowych phabletów potrafi wykorzystać ogromny rozmiar swojego ekranu. Który z nich? Oczywiście Galaxy Note 4.

Zanim jednak przejdę do tego, czym różni się on od swoich konkurentów, zastanówmy się, co one potrafią zrobić ze swoim dużym ekranem. Zacznijmy od najprostszego przykładu:

Nexus 6. Wiecie, co można zrobić z najnowszym Nexusem, a czego nie można zrobić z jego 5-calowym poprzednikiem? Zagrać w ping-ponga, używając go jako paletki. Czysty Android, choć piękny, szybki i lekki, to niestety jest po prostu czysty. Google co prawda zrobiło duży telefon, ale zapomniało, że przydałoby się zrobić jakieś „ficzery” wykorzystujące ten duży ekran.

phablety-3

Dalej niech będzie Huawei Ascend Mate 7. W jego przypadku producent do oprogramowania wrzucił praktycznie jedynie tryb obsługi jedną ręką, który niestety moim zdaniem jest lekko bezsensowny, ponieważ po to się kupuje duży telefon, żeby wykorzystywać jego całą powierzchnię, a nie tylko jej część.

phablety-1

O wiele lepiej na tle tych dwóch telefonów wypada iPhone 6 Plus. Na starcie wspomnę, że pominę kwestię wykorzystania przestrzeni i że teoretycznie Apple spokojnie mogłoby wcisnąć w niego wyświetlacz aż 6-calowy, a nie tylko 5,5 bez zmieniania wielkości samej obudowy, ponieważ nie o to mi tutaj chodzi. Wracając do tematu: jak Apple wykorzystało fakt posiadania większego ekranu?

phablety-2

Całkiem sprytnie. Zacznę od funkcji o nazwie „Reachability”. Jak być może wiecie, w przypadku dużych telefonów najgorszą częścią ich użytkowania jest „chwytanie” górnej krawędzi ekranu. Apple Wymyśliło zatem, że po dwukrotnym TAPNIĘCIU (nie mylić z naciśnięciem) przycisku Home cała zawartość wyświetlacza zjedzie w dół, do mniej więcej połowy, pozwalając nam wybrać to, co chcieliśmy. Wiem, to teoretycznie jest właśnie tryb obsługi jedną ręką, który przed chwilą skrytykowałem, ale tutaj działa on na innej, o wiele bardziej pomysłowej zasadzie niż w Mate 7.

Drugim sposobem na wykorzystanie każdego centymetra kwadratowego powierzchni ekranu iPhone 6 Plus jest dostosowywanie aplikacji pod tak duży ekran. Teoretycznie każda aplikacja znajdująca się w AppStore powinna mieć specjalny tryb stworzony właśnie na potrzeby największego telefonu Apple, w którym nie dość, że można włączyć obrót ekranu (to akurat Android ma już od bardzo, bardzo dawna) i wyświetlać więcej treści niż na mniejszym wyświetlaczu, a o to chyba w tak dużych telefonach chodzi, prawda?

Teraz czas na naszego zwycięzcę: Galaxy Note 4. Co takiego zrobił Samsung, że to właśnie ich phablet najlepiej wykorzystuje swój rozmiar?

phablety-4

Dwie funkcje: S Pen i MultiWindow.

Rysik S Pen zamienia nasz prawie 6-calowy phablet w swego rodzaju notatnik, po którym możemy pisać, rysować, wklejać wycinki ze zdjęć, czy z obrazków z internetu. Idealne narzędzie dla osób twórczych, które w końcu mogą mieć swój notatnik, czy szkicownik zawsze przy sobie.

Druga funkcja jest natomiast tym, czego phablety i tablety potrzebują chyba najbardziej. Mozliwość uruchomienia dwóch (lub więcej) aplikacji naraz potrafi być naprawdę przydatna. Bardzo ciekawa jest również opcja, która pozwala na zminimalizowanie całej apki do prostego kółeczka, które będzie czekało na ekranie, aż ponownie się nam przyda.

 

Ten wpis nie miał na celu skrytykowania Apple czy Google, że nie potrafią zrobić bardzo dobrego phabletu. Chciałem tylko zwrócić Waszą uwagę na to, że w phabletach nie chodzi tylko to, żeby dać duży ekran i czekać na rekordy sprzedażowe. Nie, trzeba jeszcze ten ekran jakoś wykorzystać, co jak widać nie jest wcale takie proste.