Home > Gry > Dreadnought – pierwsze wrażenia

Dreadnought – pierwsze wrażenia

Miałem okazję zagrać w wersję beta gry Dreadnought. Zazwyczaj nie grywam w tego typu produkcje, jednakże po krótkiej chwili doszedłem do wniosku, że to był błąd. Tytuł wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, ale o tym poniżej.

Dreadnought jest grą w stylu battle arena, osadzoną w dalekiej przyszłości ze statkami kosmicznymi w roli głównej, w której walczy się w dwóch drużynach 5 vs. 5. Głównym celem każdego zespołu jest pokonanie przeciwnika przy pomocy wszelkich możliwych środków dostępnych w grze.

W grze kierujemy swoim niszczycielem i niszczymy wrogów przy pomocy dostępnego arsenału, do którego zalicza się raczej broń dużego kalibru. Przy pierwszym uruchomieniu gry następuje krótkie wprowadzenie przez niejakiego kapitana Bix-a, który z grubsza mówi Ci, jaką wielką potęgą dowodzisz i jak pokonać swoich przeciwników. Tutorial jest bardzo prosty, daje podstawową wiedzę na temat sterowania w grze, jak również o podstawach współpracy pomiędzy członkami drużyny.

Gra docelowo ma wspierać kontrolera, jednakże na moment obecny w wersji beta są z tym małe problemy, ale z tego co się orientuje, ma to zostać w edycji finalnej już prawidłowo zaimplementowane do gry. Oczywiście w trakcie gry można dokonać zmiany sposobu sterowania w menu z kontrolera na klawiaturę.

Gra może wydawać się nieco znajoma w sposobie rozgrywki, szczególnie dla tych graczy, którzy grali już w World of Tanks i inne gry tego typu. Należy tu wspomnieć, że jest to niemal identyczny model rozgrywki, z tym że przeniesiony w inne realia. Ciekawym rozwiązaniem w Dreadnought jest to, że większość statków jest równie dobrych lub równie do kitu, w zależności od punktu widzenia, więc większość graczy ma bardzo wyrównane szanse przez większość czasu gry. Wiadomym jest, iż z czasem te proporcje się zmieniają, jednakże na początku szanse są w miarę wyrównane.

Dreadnought-feature-672x372

Dreadnought daje możliwość grania na kilka sposobów. Można być swoistym medykiem, który przywróci statek do stanu używalności i uzdrowi nas oraz resztę drużyny, można być snajperem lub zwiadowcą (jak kto woli), który eliminuje cele z dalszej odległości, szczególnie te, które próbują podkraść się do członków naszego zespołu lub kimś w rodzaju szturmowca nazywanym w grze Agressive Dreadnought Captain, który mówiąc najogólniej motywuje innych do walki i robi jeden wielki roz…ekhm 😉

Bez względu na sposób gry jaki wybierzemy, czuć, że Dreadnought jest mocno ukierunkowany w stronę gry zespołowej. Lubiłem grać jako snajper/zwiadowca i trzymać wrogie statki na odległość i z dala od mojego zespołu. Oczywiście należy pamiętać, iż nazwy „klas” są mocno umowne i nie mają bezpośredniego odzwierciedlenia w grze tak jak klasy w Battlefield 4.

Grafika w grze jest bardzo miła dla oka i można rzec, że robi wrażenie. Rzadko można zobaczyć grę, w której poświęcono tak dużo uwagi efektom zniszczenia i rozpadania się statków. Tekstury używane w grze są bardzo wysokiej jakości, z małą lub wręcz zerową „pikselozą” w momencie kiedy statki są bardzo blisko siebie i walka staje się niemalże walką „działo w działo”. Efekty cząstkowe (jak np. promień lasera) są na naprawdę wysokim poziomie i sprawiają dużo radości, kiedy je oglądamy. Widać, iż graficy i programiści włożyli dużo pracy w to, aby osiągnąć tak dobry efekt końcowy i to w becie.

Mapy zostały zaprojektowane z dbałością o każdy, nawet najmniejszy szczegół, tak samo jak statki. Każda mapa oddaje swój wyjątkowy i niepowtarzalny klimat, jednocześnie będąc na tyle zróżnicowaną, iż na każdej aby wygrać trzeba zaplanować inną strategię i grać z głową. Istnieją również nocne odmiany map, które urozmaicają trochę rozgrywkę. Jedynym mankamentem map jest ich ilość. Niestety na moment obecny jest ich za mało, ale ma to się zmienić w przyszłości.

Ścieżka dźwiękowa z gry jest naprawdę dobra, szczególnie jeżeli przy jej ocenie weźmiemy pod uwagę fakt, iż gra jest w fazie beta i nie wszystkie utwory zostały nagrane. Istnieje kilka momentów w grze, w których brakuje muzyki, jednakże jest ich niewiele i jest to niezauważalne, a takie braki w przypadku wersji beta zdarzają się. Wszystkie dźwięki w grze, począwszy od muzyki, a skończywszy na efektach dźwiękowych zostały bardzo dobrze nagrane z dbałością o szczegóły, aby jak najlepiej oddawać to, co się dzieje na ekranie monitora.

2696151-8698989435-25676

W grę łatwo nauczyć się grać i dosłownie wygląda to tak, że po instalacji już wiemy co i jak. Doskonale nadaje się to dla osób, które grają jedynie od czasu do czasu i szukają fajnej rozrywki, jednak jeżeli chcemy osiągnąć coś więcej, musimy wytężyć mózgownice i naprawdę pomyśleć, więc osoby szukające nie tylko strzelanki, ale również strategii, znajdą coś dla siebie.

W trakcie gry zyskujemy reputację, tak jakby doświadczenie. Służy to do rozwoju naszej postaci, zdobywania dodatkowego uzbrojenia i odblokowywania kolejnych broni, amunicji, statków etc. Odblokowania kolejnych elementów uzbrojenia i nie tylko pozwalają na modyfikowania Twojego statku, dobranie odpowiedniego zestawu broni, a na osłonach skończywszy, tak aby stworzyć statek szyty dla nas na miarę, z takimi możliwościami jakie nam najbardziej pasują i z takim arsenałem, który właśnie chcemy mieć i jaki jest dla nas najodpowiedniejszy, a zarazem najlepiej pasuje do naszego stylu gry.

Ogólnie gra wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, tym bardziej, że jest to coś innego, coś nowego, gdzie nie ma czołgów, magii, wróżek, tylko są latające kolosy siejące zniszczenie w przestrzeni kosmicznej. Nie mogę się doczekać finalnej wersji, pozbawionej małych niedoróbek, która wydobędzie z tej gry to co najlepsze. Dużym atutem Dreanought jest społeczność graczy, która naprawdę jest pozytywnie nastawiona do każdego, od laika do doświadczonego gracza. Nie ma tu miejsca na docinki, rzucanie do siebie, że ktoś jest noobem itp. Oczywiście znajdą się i tacy, ale spora większość to ludzie z pozytywnym nastawieniem i chętni do pomocy, a także udzielenia rady. Do tej pory moja ocena gry jest bardzo wysoka, może nie 10/10, ale solidne 8,5/10. Wiadomo, to faza beta i w wersji finalnej będzie pewnie sporo poprawek, w końcu beta ma je wyłapać, ale nie zmienia to faktu, iż deweloperzy odwalili kawał dobrej roboty.

Polecam Dreadnought każdemu graczowi. Radość z gry odczują zarówno ci, którzy są początkującymi jak i ci bardzo zaawansowani. Każdy, dosłownie każdy, znajdzie tu coś dla siebie.


Autor tekstu:

Miłosz Kłosowski – prawnik z wykształcenia, przyszły radca prawny, miłośnik nowych technologii, fotografii, sportu i gier. W skrócie: Geek. Gadżeciarz aż do bólu, zmiana telefonu raz na pół roku. Warszawiak z urodzenia, mieszkający w Gdańsku gdzie układa sobie życie z kobietą swojego życia.