Home > Recenzje > Colorovo CityTab Lite 8′ 2.0 – miało być pięknie… / Maciek Leszczuk

Colorovo CityTab Lite 8′ 2.0 – miało być pięknie… / Maciek Leszczuk

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

Biorąc na testy tablet Colorovo, miałem nadzieję, że w końcu zobaczę dobre urządzenie z Androidem za mniej niż 300 złotych. Jak się niestety okazało, bardzo się myliłem. Dlaczego? Zapraszam do przeczytania recenzji Colorovo CityTab Lite 8” 2.0.

 

Pudełko

Odbierając przesyłkę od kuriera, byłem dobrej myśli; pudełko z tabletem wygląda ładnie, solidnie i nie przypomina nam o tym, że urządzenie spoczywające w środku kosztuje około 250 złotych.

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

Na jego tyle mamy wypisaną specyfikację techniczną, co w tym przypadku bardzo mi pomogło, ponieważ nigdzie (nawet na stronie producenta) nie mogłem znaleźć dokładnie opisanego tego modelu tabletu. Jedyne ośmiocalowe urządzenie wyglądało inaczej, a reszta „topowych” modeli różniła się zarówno specyfikacją, jak i grafikami promocyjnymi.

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

W pudełku oprócz samego CityTab znajdziemy kabel USB, instrukcję oraz ładowarkę. Nie jest to jednak normalna ładowarka, nie jest to także modułowa ładowarka. Colorovo postanowiło umieścić w tablecie osobne, „bolcowe” gniazdo ładowania. Decyzja moim zdaniem głupia i niepotrzebna, ale być może nie wiem czegoś, co inżynierowie Colorovo wiedzieli.

 

Specyfikacja

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

 

Wykonanie

Biorąc CityTab do dłoni, od razu można zauważyć, że nie jest to urządzenie z najwyższej półki cenowej. Już nawet pomijając wagę tabletu (nie wiem, co oni tam włożyli, żeby był on tak ciężki) oraz jego rozmiary (ramki wokół ekranu są monstrualnie duże), samo spasowanie materiałów jest po prostu tragiczne.

Pierwsze, co zobaczyłem (a właściwie poczułem), to ogromna wolna przestrzeń pomiędzy tylną klapką a wnętrznościami tabletu. W środkowej części tyłu urządzenia plastik ugina się na dobre kilka milimetrów, i to bez użycia nie wiadomo jakiej siły, wystarczy położyć tam palec, a cieniutka warstwa plastiku się podda.

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

Przyczepić się można jednak nie tylko do tego jednego miejsca. Tragicznie wykonana jest bowiem cała obudowa. Od przedniego ekranu, który „pływa” pod lekkim naciskiem, po fakt, że gdzie byśmy nie złapali urządzenia, to ono i tak zaskrzypi, zapiszczy lub ugnie się. Wiem, że Colorovo przy projektowaniu urządzenia musiało zjechać z kosztów praktycznie do zera, ale takich rzeczy po prostu nie powinno się robić.

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

Bardzo nietypowe jest za to rozmieszczenie elementów na obudowie. Praktycznie wszystkie złącza i przyciski znajdują się na górnej krawędzi, co akurat mogę pochwalić, ponieważ jest to rozwiązanie w miarę wygodne, lecz zdecydowanie trzeba się do niego przyzwyczaić.

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

Na górze urządzenia znajdziemy jego włącznik, slot na kartę microSD, wejście minijack 3,5 mm, port microUSB, „bolcowe” gniazdo dla ładowarki oraz wyjście „HD-out”, do którego podłączyć możemy kabel microHDMI (którego niestety zabrakło w zestawie).

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

Jedynie przycisk regulacji głośności znalazł się na prawym boku tabletu. Z przodu umieszczono malutki mikrofon, ekran oraz przednią kamerę. Z tyłu oprócz loga producenta i oznaczeniu modelu znajdziemy główny aparat oraz głośnik.

Wyjątkowo dużych zastrzeżeń nie mam za to do wyglądu urządzenia. Co prawda widać, że nad pracami nie czuwał sztab designerów, tak jak na przykład u Apple czy Asusa, ale dzieło Colorovo nie wygląda źle. Cała ramka tabletu wykonana jest z czarnego plastiku, który na tylnej klapce zastąpiony został jaśniejszym panelem (także z plastiku).

 

Ekran

Po uruchomieniu CityTab przeżyłem lekki szok – byłem przekonany, że ekran nie będzie zbyt dobry, lecz niestety to, co zobaczyłem na własne oczy, przerosło moje największe obawy.

Zacznijmy od jasności, to ona bowiem jest najlepszą (lub po prostu najmniej słabą) stroną zastosowanego wyświetlacza. Tutaj w zasadzie nie mam się zbytnio do czego przyczepić (może oprócz trochę nierównego podświetlenia, które widać podczas wyświetlania ciemnych barw).

Gorzej sprawa wygląda jednak, jeśli chodzi o kolory i rozdzielczość. Tutaj muszę powiedzieć szczerze: to jest najgorszy ekran, jaki kiedykolwiek widziałem. Kolory są niesamowicie wyblakłe, a niska rozdzielczość przy takiej wielkości matrycy wręcz kłuje w oczy. Kiedyś narzekałem, że to Sony nie potrafi robić wyświetlaczy, teraz śmiało mogę powiedzieć, że tamte ekrany nie były takie złe…

Na koniec zostawiłem to co najlepsze (choć tak naprawdę najgorsze) – kąty widzenia. Nie wiem, jak inżynierowie Colorovo to osiągneli, ale nawet jeśli patrzymy wprost na CityTab, kolory i tak są przekłamane. Aby uniknąć tego efektu, musimy patrzeć na ukos, trzymając tablet pod lekkim kątem. Oczywiście jeśli chociaż trochę wychylimy go w złym kierunku, wszystkie kolory zamieniają się w swoje karykatury. Pierwszy wyświetlacz z ujemnymi kątami widzenia?

 

Wydajność

Mając w pamięci moje krótkie doświadczenia z innymi tabletami za 200 złotych, tutaj także nie oczekiwałem fajerwerków. Można jednak powiedzieć, że jako tako jestem zaskoczony dobrą formą CityTab.

Nie oznacza to jednak, że tablet Colorvo nie laguje. Wręcz przeciwnie! Animacje przypominają pokaz slajdów, na wykonanie praktycznie każdej czynności trzeba swoje odczekać, ale te wszystkie ułomności nie sprawiają, że tabletu nie da się używać.

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

Wiadomo, jak ktoś jest przyzwyczajony do flagowców za tysiące złotych, to po minucie używania CityTab najchętniej chciałby się powiesić, ale dla kogoś zaczynającego swoją przygodę z tym rynkiem oraz dla osób niewymagajacych ten tablet będzie chodził dostatecznie dobrze (przypominam także o cenie CityTab!).

Miłym zaskoczeniem okazała się wydajność tabletu w grach. Tutaj spodziewałem się, że będzie totalna masakra, ale jednak spotkała mnie miła niespodzianka. Pierwszym tytułem, który przetestowałem, było Angry Birds. Zazwyczaj pomijam ten test i od razu przechodzę do „większych” gier typu Real Racing 3 i Dead Trigger 2, tym razem jednak tego nie zrobiłem, bo, szczerze mówiąc, spodziewałem się, że CityTab podda się już na tej prostej produkcji. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że wściekłe ptaki działają całkiem przyzwoicie!

Coloro CityTab Lite 8' 2.0

Trochę zbity z tropu czym prędzej pobrałem Dead Trigger 2 i Real Racing 3 (swoją drogą, CityTab ma tragiczną antenę Wi-Fi). Po uruchomieniu obydwu gier ponownie byłem lekko zdziwiony. Granie w tak wymagające gry (chociaż i tak na najniższych ustawieniach graficznych) na tablecie za tak niską kwotę jest możliwe. Nie należy to jednak do najprzyjemniejszych czynności (głównie ze względu na tragiczny wyświetlacz i dorównujący mu głośnik), a płynność jest dość znikoma, jednak czerpanie z tego przyjemności jest możliwe.

 

System

Colorovo podczas produkcji CityTab poszedł po linii najmniejszego oporu i „wrzucił” do niego (lekko prehistorycznego już) czystego Androida 4.2.2. Bardzo, ale to bardzo wykastrowanego Androida.

Po pierwszym uruchomieniu łatwo zauważyć można, że fabrycznie zainstalowanych aplikacji jest tu jak na lekarstwo. Usunięta została nawet większość apek od Google (z których został praktycznie tylko Sklep Play). Z pozostałych aplikacji mamy tutaj:

– Advanced Task Killer – najprostszy „task killer” dostępny w Google Play, przy 512 MB RAM bardzo przydatny,

– AppInstaller – instalator aplikacji .apk znajdujących się w pamięci urządzenia,

– ColorovoUpdate – apka do aktualizowania oprogramowania tabletu (która swoją drogą nie działa),

colorovo-citytab-20

– DocsToGo – prosty pakiet biurowy,

colorovo-citytab-25

– eClicto – serwis/czytnik e-booków,

colorovo-citytab-21

– ESEksplorator – menadżer plików,

– Gesture Tool – tej aplikacji nie rozumiem. Dodajemy wybrane gesty, które odczytać można tylko z jej poziomu, a jakby tego było mało, gesty te nic nie robią,

colorovo-citytab-22

– HDMISwitch – apka do ustawień obrazu na wyjściu HDMI,

– MyBit – dziwny serwis VOD, który także nie działa,

colorovo-citytab-23

– Upgrade – aplikacja pozwalająca ręcznie wgrać aktualizację systemu, pobraną na urządzenie.

Jak widać Colorovo nie dodał zbyt wielu aplikacji, a te, które już dodał, są prymitywne i w kilku przypadkach po prostu nie działają.

 

Inne

W każdej recenzji urządzenia mobilnego przydałoby się wspomnieć o jego baterii, tak?

Niestety tak. Dlaczego niestety? W przypadku CityTab bateria nie należy do najlepszych ogniw, z jakimi miałem (nie)przyjemność pracować. Nie zalicza się ona nawet do tych średnich.

Trudność z przepracowaniem doby i ekranem włączonym przez niecałe 3 godziny jest już średnim wynikiem na telefonie, a na tablecie sytuacja wygląda o wiele gorzej, w porównaniu z innymi urządzeniami.

Słabiej od baterii wypada jednak głośnik, który w CityTab znalazł się tylko dlatego, że po prostu musi on być. Nie będę się rozpisywał, jaki to jest on słaby itd. Powiem tylko, że jego odpowiednik w Xperii M2 wcale taki zły nie był. Po używaniu CityTab mogę nawet stwierdzić, że mid-end Sony jest sprzętem dla audiofili.

Jest jednak coś, co w CityTabie jest gorsze od jego baterii i głośnika, nawet razem wziętych:

Aparat, zarówno tylny, jak i przedni w tym tablecie, jest po prostu NAJGORSZYM tego typu elementem, z jakim miałem do czynienia. Jeśli nie robisz zdjęć w idealnie naświetlonym miejscu, to możesz być w stu procentach pewien, że fotografia wyjdzie absurdalnie, popisowo wręcz zepsuta. Jeśli jednak zadbasz o idealne oświetlenie, jest szansa, że efekt będzie „tylko” słaby. O przedniej kamerce wspomnę jedynie tyle, że najlepiej by było, gdyby jej zabrakło.

 

Podsumowanie

Jak widzicie, nie jest to najdłuższa recenzja na tym portalu. Dlaczego liczy ona sobie „tylko” 1,5 tysiąca wyrazów?

CityTab nie jest urządzeniem, na którego temat można napisać wiele, przy okazji nie krytykując jego każdej cechy. Dlaczego w takim razie tego nie zrobiłem? Przypomnę Wam o kwocie, za którą tablet ten może być Wasz: 250 złotych.

Tak, 250 złotych to około 4 razy mniej, niż za inny, flagowy tablet „dużego” producenta. Teoretycznie wymaga to ode mnie, żeby moje wymagania co do niego był również cztery razy mniejsze. Jak możecie jednak zobaczyć, starałem się nie rozpływać się nad tym, jak fajnie to ugina się tylna klapka, a ujemne kąty widzenia dają nam powód do gimnastyki szyi.

Starałem się, aby moje recenzja wyjawiła wszystkie wady, ale również i zalety tego tabletu. Ja swoje już zrobiłem, teraz ocenić muszę, czy urządzenie warte jest tych 250 złotych.

Mój werdykt jest następujący:

Jeśli naprawdę, ale to naprawdę potrzebujecie tableta, cena jest najważniejszym czynnikiem, a Wy wiecie, że za 250 złotych nie możecie oczekiwać za dużo, to na pewno nie będziecie zawiedzeni. Do bardzo podstawowych czynności CityTab będzie wystarczający.

Jeśli jednak możecie przeznaczyć na tablet choć troszkę więcej, to nawet nie zastanawiajcie się i kupcie coś lepszego.