Home > Mobilne > Felietony > Co z tym Sony?

Co z tym Sony?

Barcelońskie targi MWC już za nami. Tydzień temu zobaczyliśmy najnowsze flagowce od Samsunga i HTC, jednych z największych graczy na rynku smartfonów. Wciąż nie zobaczyliśmy jednak jeszcze tegorocznego flagowca od Sony – firmy, która jeszcze nie tak dawno słynęła z pokazywania nowej „zetki” na każdych możliwych targach.

Brak Z4 na Mobile World Congress nie byłby niczym wyjątkowo dziwnym – wszyscy uznaliby bowiem, że Sony w końcu poszło po rozum do głowy i postanowiło dopracować swój nowy telefon jeszcze lepiej; to przecież im wszyscy zarzucają całkowity brak innowacyjności.

Cała ta sytuacja nabiera jednak całkowicie innego znaczenia, biorąc pod uwagę wiadomości sprzed niecałego miesiąca mówiące o tym, że firma zastanawia się nad porzuceniem swojego działu odpowiedzialnego za ten rodzaj produktów. Producent zrobił dokładnie to samo lekko ponad rok temu z podmarką Vaio – czemu więc zatem nie może zrobić tego z Xperią? Sony (jako samo Sony, bez Ericssona) zaczęło produkować telefony na przełomie 2011 i 2012 roku. Nowy rozdział w historii Xperii rozpoczął się od serii NXT – trzech modelów na każdy segment rynku. Od flagowej Xperii S, poprzez mid-endową P, po budżetową U. O ile dobrze pamiętam, seria ta nie była wyjątkowo udana. Niby najlepsza S miała problemy z jakością wykonania, wydajnością, ekranem, czy nawet tak prymitywną kwestią jak czułość przycisków pod ekranem.

sony-2

Na pomoc przyjść miał „telefon Bonda” – Xperia T. Czym wyróżniał się ten model? Nikt już nie pamięta, urządzenie to było na tyle nijakie, że już chyba wszyscy zapomnieli o jego istnieniu. Co pamiętam o nim ja? Umieszczenie przycisku włączania było chyba totalnie nieprzemyślane – aby go nacisnąć, należało złamać sobie kciuk, co było znaczącą wadą. W tym telefonie Sony dodało chyba najfajniejszy (i powiedzmy sobie szczerze – jedyny) „ficzer” swojej nakładki – mini-aplikacje takie jak aparat, lusterko czy kalkulator, które obsługiwać można było bez wychodzenia z używanej aktualnie „dużej” appki.

sony-3

Kilka miesięcy po premierze Xperii T (po tym, jak już wszyscy o niej zapomnieli) Sony w końcu uwierzyło w siebie i stworzyło telefon, dzięki któremu ponownie zaczęli być uważani za jednego z liderów na rynku smartfonów.

Xperia Z była urządzeniem rewolucyjnym. Może nie dla całego segmentu urządzeń moblinych (choć wodoodporność była wtedy czymś całkowicie nowym), ale na pewno dla samego Sony. Zaprezentowane urządzenie było piękne, genialnie wykonane, potężne, a tryb Stamina (drugi ficzer nakładki Sony) miał pozwalać na wytrzymywanie długich godzin beż potrzeby ładowania.

sony-4

Wyszło niestety trochę inaczej.

Pierwsza „zetka” miała średni aparat, tylny panel potrafił się odklejać od nagrzanego procesora (ach, ta moc Snapdragona…), a przestrzeń między płytą główną, baterią, a wyświetlaczem niepotrzebnie pogrubiała cały telefon, przy okazji powodując, że lubił się on wyginać (ktoś jeszcze powie, że Apple było pierwsze?).

Niedługo po tym Sony zaprezentowało kolejnego flagowca spod swojego szyldu – Xperię Z1.

sony-5

W przypadku tego modelu postawiono głównie na ulepszaniu tego, co w Z było zrobione źle. Tym samym umieszczono mocniejsze podzespoły, lepszy aparat (teraz była to z założenia genialna, aż 20-megapikselowa, matryca) oraz lekko odchudzono całą konstrukcję. Teoretycznie Sony zrobiło coś jeszcze z nakładką i ekranem, ale ta pierwsza nadal pozostawała identyczna, a drugi nadal wyglądał po prostu strasznie.

W okolicach premiery Z1 Sony pokazało jeszcze dwa poboczne flagowce – malutką Z1 Compact oraz olbrzymią Z Ultra. Tutaj trzeba firmie przyznać, że urządzenia te były na swój sposób innowacyjne – Compact był pierwszym „miniakiem” o specyfikacji swojego większego odpowiednika, a olbrzymia Ultra była po prostu olbrzymia.

Tutaj niestety zakończyła się era innowacyjnego Sony.

sony-6

Kolejne dwa flagowce (Z2 oraz Z3) z wyglądu różniły się jedynie bocznymi ramkami, a pod względem nakładki systemowej zmiany można było wyliczyć na palcach jednej dłoni zaprawionego w bojach stolarza.

sony-7

Nie zmieniło to jednak faktu, że Sony z każdym kolejnym telefonem nabierało doświadczenia – miałem styczność z Xperią Z, Z1, Z2 oraz Z3, widziałem więc, że w każdym z nich usuwano głupie wady i niedociągnięcia poprzednika. Kroczki te były co prawda niewielkie, lecz koniec końców Sony doprowadziło koncept Xperii Z do ideału, jakim jest Z3.

sony-8

Czy posiadając już to doświadczenie, wraz z całkiem udanym telefonem, wycofanie się z rynku jest dobrym krokiem?

 

Maciek Leszczuk