Home > Gry > Kowbojskie środy #1 – Call of Juarez

Kowbojskie środy #1 – Call of Juarez

Ahoj, kowboje! Em… Chwila… To nie tak, jeszcze raz…
Czołem, Kowboje! W dzisiejszej kowbojskiej środzie zagalopujemy poprzez dzikie prerie Zewu Juarez.

Pierwszoosobowa strzelanka osadzona w klimatach Dzikiego Zachodu została wydana w 2006 roku przez rodzimą firmę Techland. W grze wcielamy się w Billy’ego Świecę oraz polującego na niego Raya McCalla. Billy powraca do miasteczka zwanego Hope po paru latach szukania skarbu Juarez w okolicach Meksyku. Nie zastaje jednak ciepłego powitania, gdyż już na początku naszej przygody szeryf odbiera nam broń, a po późniejszych wydarzeniach jesteśmy celem dla tutejszych mieszkańców. Jakby jeszcze było tego mało, Billy zostaje oskarżony o zabójstwo własnej matki oraz znienawidzonego przez siebie ojczyma – Thomasa McCalla. Jak się okazuje, jest to brat pastora Raya McCalla, który podczas mszy słyszy strzały na farmie wspomnianego wyżej mężczyzny i od razu tam biegnie, dzierżąc w dłoniach Biblię (co ciekawe. Ray jest chyba jedyną postacią ze świata gier, której bronią przez całą grę jest m.in. Biblia, wykorzystywana jedynie do cytowania fragmentów w niej zawartych). I tak zaczyna się cała historia. Billy jest ścigany przez własnego wuja, który chce się zemścić za brata.

Call of Juarez to chyba najlepiej zrealizowana gra FPS (first person shooter) w realiach Dzikiego Zachodu. Polacy naprawdę się postarali i wprowadzili do gry niepowtarzalny klimat budowany przez świetną muzykę oraz przepiękne lokacje – od tętniących życiem miasteczek poprzez wielkie rozległe lasy, a na dzikich preriach kończąc. W grze nie tylko będziemy strzelać z rewolwerów i strzelb, lecz także w przypadku Billego poślemy wiele strzałów w wnętrzności naszych przeciwników lub jak na Pastora przystało, rzucimy pod nogi parę lasek dynamitu niewiernym sprzeciwiającym się kazaniu.

call-of-juarez-3

Gdy wcielamy się w dwóch głównych bohaterów, możemy zauważyć różnicę między nimi. Billy to typowy przestraszony dzieciak, który raczej woli skradając się po cichu eliminować przeciwników łukiem, Ray natomiast jako były pełnoprawny rewolwerowiec wpada na pełnej kur… to znaczy bardzo brutalnie obchodzi się ze swoimi oponentami, posyłając ich do piachu przy użyciu rewolwera oraz Biblii.

Każdy z bohaterów ma swoje specjalne umiejętności. Świeca potrafi za pomocą lassa wspinać się na wysokie drzewa bądź skały oraz spowalnia czas podczas celowania z łuku. McCall z kolei dzierżąc dwa rewolwery, spowalnia czas, podczas którego celowniki odpowiadające rewolwerom zmierzają ku sobie, namierzając przeciwników będących na linii „przejazdu”.

call-of-juarez-

W Call of Juarez oprócz świetnej kampanii mamy także multiplayer, który jest podzielony na tryby:
1. Klasyczny deathmatch – strzelaj do wszystkiego, co się rusza.
2. Klasyczny team deathmatch – strzelaj do wszystkiego, co się rusza i nie posiada koloru Twojej drużyny
3. Napad na bank – dwie strony: Bandyci i Szeryfowie – Bandyci za zadanie mają ukraść worek złota i dostarczyć w wyznaczone miejsce, szeryfowie zaś mają ten worek bronić przez określony czas lub wybić wszystkich bandytów (Bandyci także mogą wyeliminować każdego szeryfa, co kończy się ich wygraną rundą)
4. Gold Rush – coś jak zwykły deathmatch, tylko że tutaj do punktów za zabójstwa dochodzą jeszcze losowo porozrzucane sztabki złota, które te punkty nam dodadzą, jeżeli takową zbierzemy

Oto całe Call of Juarez. Świetny western z wciągającą opowieścią oraz bardzo dobry multiplayer, podczas którego można się świetnie bawić. Jeżeli ktoś jeszcze nie miał przyjemności w to zagrać, to polecam nadrobić ten tytuł chociażby dlatego, żeby wiedzieć, o co chodzi w drugiej części, którą przedstawię Wam za tydzień. Trzymajcie się! Let’s play!

Autor tekstu:

Szymon Setlak – zwykły gracz, kiedyś „PCtowiec” dziś dumny posiadacz konsol PlayStation 3 i 4. Lubuje się w gatunkach RPG oraz FPS. Fan Sapkowskiego uniwersum oraz serialu The Walking Dead.
.

facebook