Home > Mobilne > BluBoo Maya – recenzja

BluBoo Maya – recenzja

Ostatnio przetestowałem jeden z telefonów chińskiej marki o wdzięcznej nazwie BluBoo. Mając w pamięci pozytywne doświadczenia z użytkowania telefonu TP-Link, który też był swego rodzaju „chińczykiem”, podszedłem do tego modelu z dużym entuzjazmem. Jeszcze większa radość się u mnie pojawiła, kiedy otworzyłem pudełko i zobaczyłem, jak jest wykonany sprzęt. O tym, w jak wielkim błędzie byłem i jak bardzo się pomyliłem, przeczytacie w tekście poniżej. Zapraszam do lektury.

Zawartość opakowania

Pudełko w jakim dostarczany jest smartfon jest ładne i schludne, jakby wykonane z ekopapieru. Z przodu widnieje srebrny napis BluBoo i od razu to rzuca się w oczy. Pierwsze wrażenie pozytywne – firma chce być postrzegana jako dbająca o środowisko i tak jak Samsung używa tuszu sojowego do drukowania napisów na swoich opakowaniach, tak BluBoo próbuje używać papieru wyglądającego jakby pochodził z recyclingu.

BluBoo_Maya_20161206_220042

Przejdźmy do zawartości opakowania:

  • BluBoo Maya
  • Kabel USB – który otrzymałem uszkodzony
  • Ładowarkę ścienną
  • Papiery
  • Zestaw słuchawkowy
  • Miły dodatek od producenta – folia poliwęglanowa na ekran

Jak widać zestaw prawie standardowy, gdyż powiększony o folię poliwęglanową. Miły dodatek, który dopóki nie zaopatrzymy się w szkło hartowane, będzie dość dobrze chronić ekran. Słuchawki nie są królami jakości dźwięku, ale dobrze, że je w ogóle dołączyli.

W pudełku pod telefonem znajdziemy pustą przestrzeń, gdzie luzem są rzucone słuchawki, kabel USB, ładowarka i dokumenty. Producent mógł się pokusić o lepsze i schludniejsze ułożenie rzeczy w opakowaniu, ale to już kwestia gustu. W porównaniu do TP-Link BluBoo ma sporo do nadrobienia w kwestii prezentowania produktu.

Wrażenia z unboxingu mocno średnie. Rozumiem, że to budżetowiec i to z Państwa Środka, jednakże odrobina porządku w opakowaniu oraz zapewnienie klientowi poczucia, że ktoś o niego dba, jest wskazane.

Specyfikacja techniczna

BluBoo Maya jest typowym budżetowym średniakiem, nie ma fajerwerków pod maską, ale też po parametrach można spodziewać się czegoś więcej, niż to co jest w rzeczywistości. O tym jednak później, parametry poniżej:

  • Układ: MediaTek MT6580A (4 rdzeni, 1.30 GHz, ARM Cortex A7)
  • RAM: 2 GB
  • 16 GB pamięci na dane + slot na microSD do 32GB
  • Ekran: 5,5″ LCD IPS 1280×720 o zagęszczeniu pikseli na poziomie 267ppi
  • Typ karty SIM: Micro SIM/Mini SIM – telefon obsługuje dwie karty SIM
  • System: Android Lollipop 6.0
  • Bateria: 3000 mAH
  • Aparaty:
    • Tył: 13 MP wraz z autofocusem
    • Przód: 8 MP
  • Łączność: GPRS, EDGE, HSDPA Wi-Fi 802.11b/g/n 2,4GHz, Bluetooth: 4.0
  • Dźwięk: Formaty audio: MP3, FLAC, WAV, Ogg, MIDI, 3GP
  • Wymiary: Wysokość: 153 mm, Szerokość: 77 mm, Grubość: 8,3 mm
  • Waga: 184 g

Pamięć RAM jest dużą bolączką, bo jest jej zbyt mało. Telefon często się krztusi, muli i zastanawia się nad sensem istnienia. Nie działa płynnie i przez to wyraźnie widać, że 4 rdzenie plus 2GB przy Androidzie 6.0, to jak do Hummera H2 włożyć silnik o pojemności 1 litra.

Na duży plus zasługuje wymienna bateria, która w dzisiejszych czasach jest już rzadkością.

Jakość wykonania

Tu zostałem bardzo miło zaskoczony, telefon naprawdę jest dobrze wykonany i spasowany. Rama telefonu jest wykonana z metalu, zdejmowana klapka odpowiednio spasowana, nic nie trzeszczy i nic nie piszczy. Producent się postarał i naprawdę jak na telefon budżetowy wykonanie robi pozytywne wrażenie.

BluBoo_Maya_20161206_215309

Przód telefonu jest standardowy. Głośnik, przedni aparat plus dioda powiadomień, a także przyciski pojemnościowe pod wyświetlaczem.

BluBoo_Maya_20161206_215319

Tył prezentuje się bardzo ciekawie, tekstura na klapce jest nietypowa i w zależności jak na nią spojrzymy, wygląda inaczej. Na dole znajdują się dwa bardzo donośne głośniki, złącze microUSB oraz mikrofon. Z tyłu znajduje się aparat główny plus dioda flash.

BluBoo_Maya_20161206_215432

Z prawej strony mamy przycisk do włączania/wyłączania i blokowania/odblokowywania telefonu, przycisk głośniej/ciszej. Brak czytnika linii papilarnych nie jest niczym nadzwyczajnym w smartfonie za te pieniądze. Przyciski są dobrze wykonane, chodzą delikatnie i czuć wyraźny klik.

BluBoo_Maya_20161206_215547

Góra niczym nie zaskakuje, wejście miniJack na słuchawki i nic poza tym.

BluBoo_Maya_20161206_220343

Pod klapką znajdziemy złącza na dwie karty SIM, slot na kartę microSD i miejsce na wymienną baterię. Jak już wcześniej wspomniałem, wymienna bateria jest już dziś rzadkością, a dla użytkowników jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Miło ze strony producenta, że nie podąża za „trendami” i nie zamyka wszystkiego w szczelnej obudowie bez dostępu z zewnątrz.

BluBoo_Maya_20161206_220424

Jak już wcześniej wspomniałem, obudowa mimo zdejmowanej tylnej klapki, jest bardzo dobrze spasowana.

BluBoo dobrze leży w dłoni, nie sprawia wrażenia telefonu tak dużego, jakim jest w rzeczywistości. Jest dobrze wyważony i miło się go trzyma w domu. Dzięki zastosowaniu metalowej ramki korpusu, smartfon sprawia wrażenie droższego niż jest.

BluBoo_Maya_20161206_215806

Ekran

Ekran jest czytelny i jasny, nie sprawia problemów przy czytaniu treści czy oglądaniu materiałów np. z YouTube. Kolory są dobrze odwzorowane, jednakże z racji zastosowanego oprogramowania autorskiego, które jest bardzo „cukierkowe”, momentami boli głowa od nadmiaru kolorów.

Nie jest on tak dobry jak w C5 Max, ale też nie jest on zły. Powiedziałbym, że jest przyzwoity.

Kąty widzenia nie są najlepsze, ale też nie spodziewajmy się fajerwerków za te pieniądze. Gdy odchylimy lekko telefon, powstają zniekształcenia barw i obraz robi się bardzo niewyraźny. Najlepiej spoglądać na ekran na wprost, wtedy jest ok, natomiast przy najmniejszym odchyleniu pojawiają się pierwsze problemy.

Oprogramowanie i wydajność

Tu zaczynają się schody. Niestety, ale oprogramowanie i wydajność na tym telefonie pozostawiają wiele do życzenia, aż zbyt wiele. Zacznijmy od tego, co bardzo często nas wita, kiedy uruchamiamy telefon, bo np. musieliśmy go wyłączyć z racji obecności w kinie, teatrze czy w samolocie:

BluBoo_Maya_20161206-215727

Miło, prawda? No właśnie… Niestety, ale nie jest to jednostkowy przypadek w tym telefonie, praktycznie za każdym razem, kiedy uruchamiamy ponownie telefon (a czasem musimy to zrobić, gdy się zawiesi), widzimy taki oto napis, jak na zdjęciu powyżej. Co to oznacza? W zasadzie nic, poza tym że smartfon uruchamia się dłużej. Oczywiście nie muszę wspominać o tym, jak bardzo jest to irytujące w telefonie, który i tak zbyt szybko nie działa.

BluBoo_Maya_20161204-150727

Sama nakładka na Androida jest przyjemna dla oka, ale jest za bardzo „cukierkowa”, jak wspomniałem wcześniej. Układ ekranu głównego jest standardowy. Dock z aplikacjami na dole, zegar na górze wraz z prognozą pogody, a nad nim belka powiadomień z ikoną zasięgu, WiFi, procentem naładowania baterii i kolejnym zegarem. Oczywiście wszystko w Androidzie jest modyfikowalne i można to zmieniać do woli.

BluBoo_Maya_20161204-150732

Menu z aplikacjami jest typowe. Aplikacje instalowane przez nas są otoczone błękitnymi kwadratami w tym motywie – o motywach za chwilę – a preinstalowane są ikonami pełnymi. Menu jest czytelne i proste w obsłudze, aplikacje domyślnie są sortowane alfabetycznie.

Wróćmy na chwilę do motywów. Jest ich kilka i każdy z nich sporo zmienia, więcej niż tylko tapetę, bo także zestaw ikon. Poniżej przedstawiam, jak wygląda każdy z nich:

Jak widać kilka ich jest, więc do wyboru do koloru, co kto lubi.

Lista ostatnio otwartych aplikacji wygląda standardowo.

BluBoo_Maya_20161204-151655

Na samym dole, ikonką kosza, zamykamy wszystkie działające w tle aplikacje.

BluBoo_Maya_20161204-151102Z kolei jak dotkniemy i dłużej przytrzymamy palce na wyświetlaczu, na dole wysunie się menu, z którego możemy zmienić tapetę, dodać widget, zmienić motyw, efekt przewijania pulpitu oraz dodać efekt pogody Live.

Na szczególna uwagę zasługuje ta ostatnia opcja z racji tego, że można dodać efekt pogody do obecnie obowiązujących warunków atmosferycznych. I tak jeżeli świeci słońce, to mamy animację promieni, pada śnieg – na ekranie pojawia się animacja sypiącego śniegu itd., poniżej przykład:

Oprogramowanie ma duże problemy z wydajnością, niestety. Często się tnie, są lagi i generalnie rzecz biorąc korzystanie z telefonu nie jest płynne, nawet w tak prostych czynnościach jak odpisywanie na SMS-y czy korzystanie z jakiegoś komunikatora. A do tego telefon SAM wyświetla reklamy na cały ekran… Tak tak, dobrze czytacie.

Przykładowo, chcemy otworzyć kalendarz, nagle gaśnie ekran i na całą jego szerokość pojawia się reklama aplikacji do zamawiania taksówek, dopiero jak sami ją zamkniemy, otwiera się kalendarz. Niestety, ale telefon zbiera o nas informacje i wykorzystuje je w czasie rzeczywistym. Któregoś dnia przeglądałem strony z laptopami i pojawiła mi się na całym ekranie reklama bardzo znanego w Polsce sklepu komputerowego, a dopiero później otworzyła mi się aplikacja, z której chciałem skorzystać. To nie jest w porządku i daje dużo do myślenia, co za szpiegujące oprogramowanie jest na telefonie. Wszyscy wiemy, że Android najbezpieczniejszym systemem nie jest i wielokrotnie był poruszany temat szpiegowania użytkowników przez wiele firm, ale to to już jest przegięcie.

Idąc dalej, korzystanie z telefonu przy bardziej „złożonych” czynnościach jest po prostu męczące, nie wspomnę już o wykonywaniu kilku rzeczy naraz, z którymi smartfon sobie po prostu nie radzi. Zdarzało się, że wyjście z przeglądarki tak go unieruchamiało, że aby z niego skorzystać, musiałem wyciągnąć baterię i ponownie uruchamiać telefon.

Benchmarków nie dałem rady uruchomić – sprzęt się wieszał przy uruchamianiu aplikacji odpowiedzialnych za benchmark.

Ale widząc, jak się zachowuje w codziennych sytuacjach, śmiem twierdzić, że w benchmarkach kolosalnie by poległ.

Warto wspomnieć o wydajności akumulatora. Z tym nie jest najgorzej. Telefon był odłączany przeze mnie o 7 rano i wytrzymywał cały dzień na jednym ładowaniu. Co prawda nie dociągnie na jednym ładowaniu na koniec imprezy w piątek, ale cały dzień powinien swobodnie wytrzymać.

Oczywiście to zależy od sposobu użytkowania smartfona. W moim przypadku był to BlackBerry HUB, Facebook Messenger, WhatsApp i czasem YouTube.

Aparat

Niestety, ale nie jest najlepszy. Widać tu, że jest to tani telefon. Zdjęcia nie są wyraźne, często ciemne i zdarzają się wychodzące piksele. Nocą zdjęcia wychodzą tragiczne. Nie jest to model dla osób chcących mieć zamiennik aparatu w kieszeni.

Aplikacja aparatu fakt faktem jest czytelna, ale to trochę za mało.

Po prawej stronie widzimy przycisk do robienia zdjęć, nad nim ostatnie zrobione zdjęcie, które po jego dotknięciu przenosi nas do galerii. Pod nim widać przycisk do uruchomienia trybu nagrywania wideo. W prawym dolnym rogu widzimy możliwość wejścia w ustawienia aparatu, z kolei na górze możemy zmienić aparat na przedni. Po lewej stronie ustawiamy tryby fotografowania, mamy standardowy, tak zwany „tryb pięknej twarzy” oraz panoramę. Poniżej można zobaczyć, jak wyglądają ekrany ustawień:

Ekran do wykonywania panoramy ze strzałkami wskazującymi w którą stronę można poruszać smartfonem, aby wykonać dobrą panoramę, oraz ze wskaźnikiem wykonania panoramy:

BluBoo_Maya_20161204-150914

Kilka przykładowych zdjęć możecie zobaczyć poniżej, a także jeden film, gdzie nawet mój pies wyraził dezaprobatę dla tego telefonu 😉 :

Podsumowanie

W tym momencie chciałbym podsumować telefon oraz moje wrażenia z użytkowania. Telefon jest mocno średni, a to i tak powiedziane na wyrost, mocno na wyrost. Na jego plus przemawia jakość wykonania, biorąc pod uwagę w jakiej półce cenowej się znajduje, w zasadzie to jedyny jego plus. Jest wolny, wiesza się, nie zawsze jest responsywny, launcher wykrzacza się przy każdym uruchomieniu, a do tego wyświetla reklamy. Plusem są głośniki, które są wspomagane sprzętowo przez oprogramowanie BluBoo i są naprawdę głośne, ale przez to, że są niskiej jakości, trzeszczą, gdy używamy wspomagania dźwięku. Nie wiem, czy to mój egzemplarz był wadliwy, bo spotkałem się z różnymi opiniami na jego temat, ale nie mogę pisać recenzji na podstawie cudzych opinii, a na podstawie tego co sam doświadczyłem. Telefonu nie polecam absolutnie nikomu. Lepiej za te pieniądze kupić coś używanego, starszego i dużo wydajniejszego, albo trochę pieniędzy odłożyć i kupić coś lepszego. Za samo wykonanie dostanie 2/10 i nic więcej.


Autor tekstu:

Miłosz Kłosowski – prawnik z wykształcenia, przyszły radca prawny, miłośnik nowych technologii, fotografii, sportu i gier. W skrócie: Geek. Gadżeciarz aż do bólu, zmiana telefonu raz na pół roku. Warszawiak z urodzenia, mieszkający w Gdańsku gdzie układa sobie życie z kobietą swojego życia.