Home > Mobilne > Allview P6 Energy – Akumulator samochodowy na Androidzie. Pierwsze wrażenia

Allview P6 Energy – Akumulator samochodowy na Androidzie. Pierwsze wrażenia

Za sprawą krzywdzącego stereotypu Rumunia kojarzy się wszystkim z ubóstwem, zacofaniem i Hrabią Drakulą. Słysząc nazwę tego państwa, każdemu pojawia się w głowie kraj trzeciego świata, pełen ludności cygańskiej, nie posiadający utwardzonych dróg. Jednym słowem taki Sosnowiec Europy, z którym nikt za bardzo nie chce mieć do czynienia. Pogląd ten ma oczywiście jakieś racjonalne podstawy, w końcu Rumunia to jednak najbiedniejszy kraj Unii Europejskiej. Prawda o niej leży jednak bardzo daleko od tego popularnego w naszym kraju stereotypu. W końcu w takim miejscu nie narodziłaby się firma produkująca całkiem niezłe smartfony.

Jednak nie taki Sosnowiec…

Mało kto bowiem wie, że na polskim rynku od niedawna gości rumuński producent elektroniki – firma Allview. W ich portfolio znajdziemy szeroką gamę przystępnych cenowo smartfonów, pracujących pod kontrolą Androida, a nawet Windows Phone. Przeglądając ofertę tego producenta, moją uwagę przykuł telefon, który na pokładzie ma 5000 mAh baterię, posiadając przy tym 5″ ekran 720p HD. W ruch poszła poczta elektroniczna i już po kilku dniach odebrałem we wrocławskiej siedzibie rumuńskiego producenta bohatera naszego tekstu: smartfona Allview P6 Energy. Zapraszam do lektury pierwszych wrażeń z testów.

Wszystko w sam raz

WP_20150320_15_57_38_Pro

Dokładnie tak. Dobrze rozplanowane pudełko z ładnym, smukłym smartfonem w środku. Pierwsze wrażenie było na pewno bardzo korzystne. Spodziewałem się, że urządzenie przez wzgląd na ogromną baterię będzie nieco grubsze niż zwyczajne smartfony, lecz trzeba przyznać, że producent zastosował sprytną,  wizualną kurację odchudzającą. Po pierwsze, telefon jest czarny (zdaję się, że w ofercie nie ma innego koloru), a czarny, jak wszyscy wiemy, wyszczupla. Po drugie, plastikowe „plecki” telefonu są tak dobrze zaokrąglone, że praktyczne maskują lekką nadwagę „P-szóstki”. Najbardziej jednak zaskoczył mnie fakt, iż telefon ten ma metalową ramkę oraz ekran pokryty FANTASTYCZNYM szkłem. Czym objawia się jego wspaniałość? Ano tym, że bez względu na to jak brudny mamy palec, na ekranie nie zostają właściwie żadne ślady, a palec ślizga się jak po tafli lodu.

Atrakcji ciąg dalszy

WP_20150320_16_00_20_Pro__highres

Więcej niespodzianek czeka na nas, gdy telefon obudzimy. Wyświetlany przez ekran w P6 obraz jest nienaganny. W mojej opinii taka jakość obrazu powinna być standardem w każdym współczesnym smartfonie. Dobrze odwzorowane kolory, odpowiednia jasność i kontrast, niezły kąty widzenia. Czego chcieć więcej? Może precyzji i dobrego czasu reakcji na dotyk? Bez obaw, tego też w P6 Energy nie zabrakło.

System

 

Każdy smartfon ma swoje wady. Nie inaczej jest w przypadku P6. Szkoda, że kłopoty dotyczą tak ważnej części telefonu, jaką jest system. Na pokładzie znajdziemy Androida w wersji 4.4 z autorską nakładką. Problemem jest optymalizacja. Nie spotkałem żadnej gry czy aplikacji, która na tym telefonie nie chodziłaby płynnie. Jedynym wyjątkiem jest… właśnie nakładka. Przycięcia napotykam niestety na każdym kroku. Od przejść między pulpitami po wysuwanie centrum powiadomień. Szczególnie uciążliwe jest to drugie, ponieważ uniemożliwia natychmiastowe podejrzenie akcji związanych z naszym telefonem. Mnie przynajmniej nigdy nie udaje się przywołać centrum powiadomień za pierwszym razem, zawsze muszę co najmniej kilkakrotnie „posmyrać” ekran w okolicy górnej krawędzi. Najbardziej frustrujące jest to, że sama nakładka wygląda świetnie, jest funkcjonalna, przejrzysta i prosta w obsłudze.  Jedyne czego jej brakuje to niczym nie zmącona płynność działania, obecna nawet w najtańszych smartfonach z Windows Phone.

Gwóźdź programu

Tej baterii zwyczajnie nie da się rozładować. Korzystam z telefonu non-stop. Prywatną Lumię potrafię rozładować dwa razy w ciągu dnia. Fakt faktem jej bateria ma pojemność zaledwie 2000 mAh oraz posiada (nieustannie włączone) 4G, co mocno wpływa na jej żywotność. Pomimo, że P6 nie posiada tak zaawansowanych systemów łączności, wciąż można mu dać nieźle w kość. Wiele włączonych aplikacji w tle, częste granie, nieustanne włączone 3G i Wi-Fi, co najmniej dwie godziny słuchania muzyki dziennie. Przy takim użytkowaniu przez dziesięć godzin bateria w P6 rozładowała się…  do połowy. Czy trzeba to komentować?

Ile taka przyjemność?

799 zł. Słownie: siedemset dziewięćdziesiąt dziewięć polskich nowych złotych. Czy to dużo? Tego nie wiem, wiem natomiast, że telefon ten jest absolutnie wart każdej wydanej złotówki.

Mam na twarzy taki uśmiech:

 face-grin-md

na myśl, że będę miał okazję współpracować z Allview P6 Energy przez okrągły miesiąc. Za około trzy tygodnie możecie spodziewać się pełnej recenzji tego naprawdę fantastycznego smartfona. Mam tylko nadzieję, że Android nie zdąży się do tego czasu zapchać i popsuć mi opinii na temat tego telefonu.

Piotr Mikosz