Home > Recenzje > Acer Liquid E3 – recenzja

Acer Liquid E3 – recenzja

Acer Liquid E3

 

 

 

2014-09-23 16.13.22

 

Autor tekstu: Arkadiusz Sęga

Marki Acer chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Tajwańska firma produkuje między innymi komputery, tablety, akcesoria czy… smartfony. I tutaj już świadomość konsumentów jest na dużo niższym poziomie. Zazwyczaj reakcją na smartfon Acera wśród moich znajomych było zdziwienie, że Acer w ogóle takie urządzenia produkuje. Jak się okazuje, owszem i to nawet dość sensowne. Zapraszam do lektury moich pierwszych wrażeń dotyczących telefonu Acer Liquid E3.

Rozpakowanie

Sam smartfon dotarł do mnie w niewielkim pudełku (coś w stylu pudełek Apple). W środku, oprócz telefonu, znalazłem słuchawki (niestety, tylko douszne, poległy w czasie testu – ale o tym później), kabel USB, modułową ładowarkę oraz krótkie instrukcje i tego typu dokumenty. Luzem w pudełku nie było baterii, gdyż jest ona wbudowana w telefon i (niemal) niewymienna. Jak dla mnie to pewien minus urządzenia. Zdarzało mi się bowiem wyeksploatować baterię w telefonie w mniej niż rok. Ciekawe jak by było w tym konkretnym przypadku.

Wygląd zewnętrzny

2014-09-23 16.12.01-2Telefon może się podobać. Jak widać na zdjęciach, w moje ręce trafiła czarna wersja z czerwonymi wykończeniami, moim zdaniem ładniejsza od tej drugiej.

Od przodu zaczynając największą część zajmuje oczywiście ekran. Nad nim i pod nim znajdziemy otwory głośników (spodziewałem się czegoś w stylu HTC Boom Sound, niestety, górny służy tylko do rozmów). Są one niestety tak skonstruowane, że łatwo zbiera się w nich brud, a, co gorsze, trudno go potem usunąć. Bezpośrednio pod 4.7” wyświetlaczem są przyciski dotykowe (niestety, przynajmniej do czasu aktualizacji do KK mającej mieć miejsce w tym roku, urządzenie pracuje pod kontrolą Androida 4.2 Jelly Bean).

Z tyłu nie znajdziemy klapki (jest to konstrukcja unibody), natomiast jest tam flesz i “oko” aparatu, dość spore swoją drogą (wyraźnie odstaje od obudowy, co pewnie “pomaga” przypadkowo je rysować) oraz przycisk Rapid (dłuższe przyciśnięcie przenosi nas do aplikacji aparatu, krótsze – do aplikacji przez nas wybranej). Tak “plecki” urządzenia (szczególnie gdy mocniej chwycimy urządzenie), jak i przycisk Rapid, lubią, niestety, czasami sobie poskrzypieć.

Dolna krawędź urządzenia skrywa gniazdo microUSB, górna – gniazdo słuchawek jack 3.5mm (preferuję jednak, by było ono umieszczone na dole).

Na lewej krawędzi znajdziemy zaślepkę, pod którą są dwa gniazda microSIM, natomiast na prawej – gniazdo microSD (obsługuje karty o pojemności do 32GB włącznie), a pod nim klawisz regulacji głośności

Odpalamy

Acer Liquid E3

Naszym oczom ukazuje się (niemal) czysty Android w wersji Jelly Bean. Moim zdaniem jest on całkiem fajny (choć oczywiście nie można porównywać go do nadchodzącego już niedługo Lollipopa), ale to już kwestia indywidualnych upodobań (bądź też ich braku). Przy używaniu wieczorem ekran niestety jest zdecydowanie za jasny nawet na minimalnym poziomie jasności. Dopiero darmowa aplikacja screen filter (znajdziecie ją w Google Play, mocno polecam) sprawiła, że używanie telefonu nie przypominało cykania sobie selfie w ciemnym pomieszczeniu z włączonym mocnym fleszem. Jasność maksymalna natomiast powinna być większa, tak samo, jak odporność na zarysowania. Szczególnie wrażliwym w tej ostatniej kwestii mocno polecam zakup folii.

Przechodząc do samego działania aplikacji, jak i systemu, ogólnie rzecz biorąc jest całkiem dobrze, jak na telefon ze średniej półki. Co nie znaczy, bynajmniej, że jest idealnie. Zdarzają się (nie jakoś bardzo często, ale jednak) dłuższe “chwile zadumy”.
Na pochwałę zasługuje fakt, że w, jak by nie było, telefonie ze średniej półki cenowej niektóre aplikacje możemy otworzyć w tzw. pływającym oknie. Pozostając przy temacie aplikacji, telefon nieraz miał dziwne problemy podczas próby ich instalacji. Mimo, że we wbudowanej pamięci (z której czterech GB dla używkownika zostaje 2.41) było wolne miejsce, Liquid nie chciał ich zainstalować. W takich sytuacjach dopiero restart telefonu pomagał.

Będąc już przy marudzeniu, trzeba też wspomnieć o module GPS, który zdecydowanie preferuje mocno bezstresowy styl życia (łapanie fixa to przynajmniej 10 min, a zdarzało się i dłużej. Co ciekawe – po przełączeniu transmisji danych z Orange na Play zazwyczaj Liquid łapał fixa sporo szybciej).

Kolejnym słabym punktem telefonu jest bateria. Przy moim (nie ukrywajmy, bardzo intensywnym używaniu) zdarzyło mi się ją rozładować w 3 godziny. Podczas jej ładowania, szczególnie, gdy Liquid pracuje pod obciążeniem, smartfon w okolicy aparatu potrafi się zagrzać.

Na pochwałę nie zasługują też, bynajmniej, słuchawki dołączone do zestawu – w trakcie testu kabel się uszkodził i jedna z nich przestała grać. Trzeba tu jednak wyraźnie zaznaczyć, że do samej jakości dźwięku w słuchawkach (szczególnie lepszych niż te dołączone do telefonu) nie mam żadnych zastrzeżeń.

Robimy zdjęcia

Telefon, który ma do zdjęć 2 flesze (przy kamerce do selfie również) z pewnością kierowany jest do osób lubiących robić zdjęcia. Jak to wygląda w praktyce? Zaskakująco dobrze. Kilka przykładowych zdjęć  załączam w tekście, abyście sami to ocenili. Tryb macro również “daje radę”.  Jako ciekawostkę dodam, że aparat w Liquidzie Jade (który jest modelem wyższym) jest dużo gorszy.

Niestety flesz do selfie nie radzi sobie zupełnie. W “warunkach bojowych” poległ i ostatecznie na ratunek musiał przyjść HTC One M8.

Reasumując, telefon zrobił na mnie dobre wrażenie, chociaż nie jest on ideałem. Mimo to, wyżej wymienione wady nie sprawią raczej, bym ten telefon komuś odradzał, chociaż obecnie w cenie około 700zł jest na rynku bardzo dużo ciekawych propozycji (jak np Zenfone czy Moto G) i to często z aktualniejszym systemem.

Ze względu na fakt, że zdjęcia w oryginalnym rozmiarze ładowałyby się dość długo pozwoliłem sobie zalinkować do albumu z nimi.